piątek, 21 października 2011

Mowa o krzyżu...

Obecnie wiele osób nosi naszyjniki, bransolety lub kolczyki z symbolem krzyża (życie wielu z nich jest profanacją tego krzyża). Jesteśmy tak do tego przyzwyczajeni, iż nas to nie szokuje. Zapewne szokowałby widok szubienicy lub krzesła elektrycznego noszonego na łańcuszku. A przecież krzyż był również narzędziem egzekucji. Ukrzyżowanie było jedną z najokrutniejszych form egzekucji znanych człowiekowi. Zostało zakazane w roku 315, gdyż nawet Rzymianie uznali je za zbyt nieludzkie. Tak pisze Nicky Gumbel w książce „Życiowe pytania”

Krzyż w starożytnym świecie zawsze kojarzył się ze zbrodnią i był oznaką hańby.
A jednak, ten symbol zbrodni i hańby, stał się znakiem chrześcijaństwa. Apostoł Paweł uznał krzyż Jezusa za powód do chluby: Co zaś do mnie, niech mnie Bóg uchowa, abym miał się chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego dla mnie świat jest ukrzyżowany, a ja dla świata (Gal. 6:14)

Henryk Dominik, w felietonie „W cieniu krzyża” (Zwiastun 3/2010), pisze: Krzyż stał się „symbolem i środkiem przemiany egzystencji ludzkiej (…) wierzący przez wiarę i chrzest współuczestniczą w ukrzyżowaniu Jezusa (…) i otrzymują moc do nowego życia łaski” (Encyklopedia biblijna). Krzyż oznaczał dla chrześcijan ukrzyżowanie dla świata i nowe stworzenie, nowe życie z Jezusem, pójście za Nim, pracę dla Niego, bez względu na konsekwencje wynikające z tego faktu. Krzyż oznaczał koniec wrogości, przebaczenie i zwycięstwo pojednania i pokoju.

Piękne słowa, ale jakby nie przystające do naszej polskiej rzeczywistości. W naszym kraju krzyż, od pewnego czasu, stał się źródłem konfliktów, przepychanek; narzędziem walki politycznej. Kiedy patrzę na to wszystko, przychodzą mi na myśl inne słowa Ap. Pawła: Albowiem mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, natomiast dla tych, którzy dostępujemy zbawienia jest mocą Bożą (I Kor. 1:18).

Jeszcze raz, wnikliwie, czytam tekst Henryka Dominika. Widzę w nim potencjał proroczy. Autor nie przypuszczał nawet, że on i my wszyscy będziemy świadkami polskich walk o krzyż (wcześniej o krzyże w Oświęcimiu, potem o ten na Krakowskim Przedmieściu, a teraz o ten w Sejmie). Stąd w szczególny sposób odbieram jego myśli.

Na przykład cytat: Jedynie krzyż, jako prawda Boża o nas, czyni nas prawdomównymi. Ten, kto zna krzyż, nie boi się innych prawd. D. Bonhoeffer, „Naśladowanie”
Może, niektórzy z tych, którzy obecnie walczą z krzyżem, boją się prawdy o sobie samych?

Albo: Krzyż jest znakiem innego ładu. Pod nim „nie ma Greka ani Żyda”. Nie ma „mocy ani przemocy”. Krzyż musi być ponad konfliktami, a jeśli nie jest, to mamy tylko dwa skrzyżowane patyki. Ks. Józef Tischner
Czyż nie tak było pod pałacem prezydenckim?

I na koniec: Żaden krzyż, ani ten na piersi, ani na ścianie, ani w kościele nikogo nie zbawi, tylko ten, który zapanuje w nas samych, jako znak miłości Zbawiciela. Już prawie dwieście lat temu Adam Mickiewicz napisał: „Krzyż wbity na Golgocie tego nie wybawi, kto sam na swym sercu krzyża nie wystawi”.

I tak - wszystko zbiega się do jednego pytania: Co ty zrobisz z tym krzyżem?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.