środa, 26 października 2011

Słuchanie Boga

I Samuelowa 3:1-17

         A pacholę Samuel służyło Panu przed Helim. 
Słowo Pańskie było w tych czasach rzadkością, 
a widzenia nie były rozpowszechnione. 
Pewnego dnia, gdy Heli leżał na swoim miejscu, 
oczy jego zaś zaczęły słabnąć, i nie mógł widzieć, 
lecz lampa Boża jeszcze nie zgasła, 
Samuel spał w przybytku Pana tam, gdzie była Skrzynia Boża.
 I zawołał Pan: Samuelu! A on odrzekł: Oto jestem!
       I przybiegł do Heliego i rzekł: Oto jestem, wołałeś mnie. 
A on na to: Nie wołałem, wróć, połóż się. I odszedł, i położył się.
A Pan ponownie zawołał: Samuelu! 
I wstał Samuel, poszedł do Heliego i rzekł: 
Oto jestem, wołałeś mnie? 
A ten na to: Nie wołałem, synu mój, wróć, połóż się.
 Lecz Samuel jeszcze nie znał Pana, 
a słowo Pana jeszcze mu się nie objawiło.
 A Pan ponownie, po raz trzeci zawołał: Samuelu! 
Wstał więc i poszedł do Heliego, i rzekł: 
Oto jestem, wołałeś mnie? I zrozumiał Heli, że to Pan woła pacholę.
Rzekł więc Heli do Samuela: Idź, połóż się. A gdy cię zawoła, powiedz: Mów, Panie, bo sługa twój słucha. 
I poszedł Samuel i położył się na swoim miejscu.
I przyszedł Pan, stanął i zawołał jak i poprzednio: Samuelu, Samuelu! 
A Samuel rzekł: Mów, bo sługa twój słucha.
I rzekł Pan do Samuela:
Oto Ja uczynię w Izraelu rzecz, od której każdemu, kto o niej usłyszy, w obu uszach zadźwięczy.
W dniu owym spełnię na Helim wszystko, co mówiłem o jego domu, od początku do końca.
Donieś mu, że Ja osądzę jego dom na wieki za grzech, o którym wiedział, 
że jego synowie znieważali Boga, a on ich nie strofował.
Dlatego przysiągłem domowi Heliego, że grzech domu Heliego nie będzie zmazany ani ofiarą ze zwierząt, 
ani ofiarą z pokarmów na wieki.
Samuel spał do rana, a potem otworzył drzwi domu Pańskiego; 
lecz Samuel bał się opowiedzieć Heliemu o tym widzeniu.
Heli zaś przywołał Samuela i rzekł: Samuelu, synu mój! A ten na to: Oto jestem.
 I rzekł: Co to za rzecz, o której On ci mówił? Nie ukrywaj jej przede mną...

Niesamowita wrażliwość słuchu mojego kota ciągle mnie zadziwia. Mogę siedzieć w swoim saloniku (w dwupiętrowym budynku) i nagle widzę szybki ruch jego głowy i nadstawione uszy. Już wiem, że ktoś do nas idzie.
Mam wrażenie, że słyszy odgłos naszego samochodu parkującego w garażu - bo, kiedy otwieram drzwi garażu, to na całej klatce słychać stęsknione a zarazem witające zawodzenie naszego kota. Ba, jestem nawet przekonana, że kot rozpoznaje dźwięk silnika samochodu swojego właściciela.
Nasz kot wyłapuje dźwięki dużo wcześniej, niż ja jestem w stanie cokolwiek usłyszeć. Zdolności słuchowe kotów są niesamowite. Wszystkich. Dotyczy to też mojego kota. Bywa tak, że śpi sobie spokojnie w naszej sypialni i nagle, jeśli nawet tylko dotknę jego puszkę z jedzeniem, przybiega pędem do kuchni.

Te obserwacje skłoniły mnie do pewnych przemyśleń na temat mojego słuchania. Nie ludzi, ale Boga. Na temat mojego duchowego słuchania. Zadaję sobie pytania: Na co nastawione są moje uszy? Czy z uwagą wsłuchuję się w to, co Bóg chce mi zakomunikować? 
Chciałabym tak umieć słuchać, jak jest to napisane w tym wersecie: „Wszechmocny Pan… każdego ranka budzi moje ucho, abym słuchał jaki ci, którzy się uczą. Wszechmogący Pan otworzył moje ucho, a ja się nie sprzeciwiłem ani się nie cofnąłem.” Izajasz 50:4b-5

Mały Samuel z pewnością miał uszy wrażliwe na głos Boży (i tak mu już pozostało). Chciałabym być taka jak on, a nie jak Heli, który stał się duchowo otępiały i kiepsko słyszący. A może - kiepsko słuchający?...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.