5. 2. Obecność przemocy domowej w kościele
Maltretowana żona. Chrześcijański dom. Dwa określenia, które ze swojej natury powinny być sobie przeciwstawne. Z bólem jednak stwierdza się, że, niestety, tak nie jest. W ciągu ostatnich lat przeprowadzono w Stanach Zjednoczonych wiele badań, mających na celu stwierdzenie, czy w chrześcijańskich domach istnieje problem przemocy fizycznej wobec żon. Rozmawiano z wieloma kobietami, które opowiadały łamiące serca historie ze swojego życia, na temat doświadczanej przez nie przemocy.
Maltretowana żona może być przedstawicielką każdej klasy społecznej, grupy etnicznej, pochodzić z każdych warunków życiowych. Każdego tygodnia może siadać obok nas w ławce kościelnej. [...]
Przemoc wobec żon nie przejawia się tylko w domach, gdzie mąż jest alkoholikiem, jest niewierzący lub małżonkowie są po prostu tzw. nominalnymi chrześcijanami. Wiele maltretowanych kobiet, z którymi rozmawiano, było (i jest) żonami liderów kościoła, diakonów, starszych, pastorów. [...] Tak więc, tragiczną prawdą jest fakt, że przemoc małżeńska ma miejsce również w wielu chrześcijańskich domach, a statystyki okazują się brutalne. Szacuje się, że na 60 zamężnych kobiet w kościele, 10 z nich doświadcza emocjonalnej i słownej przemocy ze strony współmałżonka, a 2-3 są maltretowane fizycznie przez swoich mężów.[...]
Dlatego, zadaniem kościoła jest niesienie ratunku, nadziei i uzdrowienia dla kobiet doświadczających tragedii przemocy domowej w swoich chrześcijańskich domach. [...] Słowami nadziei dla maltretowanych kobiet może być Boża obietnica zapisana w Ez 34, 27-28: „... poznają, że Ja jestem Pan, gdy połamię drążki ich jarzma i wyratuję ich z ręki ich ciemiężców..., będą bezpiecznie mieszkać i nikt nie będzie ich straszył.”[1]
Oczywiście, maltretowana kobieta może potrzebować daleko szerszej pomocy, niż może jej ofiarować kościół (czy pastor): prawnika, schronienia, pieniędzy na życie. Na pewno jednak potrzebna jej będzie troska ze strony lokalnej społeczności oraz pastora, który ofiaruje jej duchowe i emocjonalne wsparcie, mądrą radę i wskazówki.[2]
5. 3. Pomoc ze strony lokalnej społeczności wierzących
Ofiara przemocy domowej nie będzie w stanie sama poradzić sobie ze swoim problemem i dlatego potrzebuje współczucia, pomocy i zaangażowania ze strony lokalnej społeczności wierzących. Niestety, kościół bardzo często nie jest przygotowany do tego, aby radzić sobie z tak trudną sytuacją. Dlatego wiele kobiet w ogóle nie szuka pomocy i wsparcia w kościele, zwracając się tylko i wyłącznie do instytucji poza kościelnych.
Czasem, rezygnuje z pomocy liderów kościoła, zniechęcona ich niewłaściwym podejściem i niezrozumieniem swojej sytuacji. Bardzo często jest to niedowierzanie, że to, o czym ona mówi, może być prawdą. Czasem zamiast skupić się na sprawcy przemocy wyraźnie insynuuje się jej, że wina leży po jej stronie i powinna zmienić swoje postępowanie. A czasem wysyła się ją do domu, dając jej wcześniej wykład na temat poddania i posłuszeństwa mężowi, nadstawiania drugiego policzka oraz czerpania radości ze zniewag i razów. Popularna też jest lekcja o potrzebie przebaczania i miłowania swoich wrogów.
Bogu takie postawy liderów religijnych nie są obce. W Ez 34, 4 mówi do nich: „Słabej nie wzmacnialiście, chorej nie leczyliście, skaleczonej nie opatrzyliście, zbłąkanej nie sprowadziliście z powrotem, zagubionej nie szukaliście, a nawet siłą rządziliście gwałtem i surowo.”
Bóg powołuje Swój lud do służenia tym, którzy są zranieni i są w desperackiej potrzebie otrzymania pomocy i wsparcia. Dlatego lokalny kościół powinien:
1. Być gotowym do zaangażowania się w tak trudną sprawę. Planować naprzód. Nie dać się zaskoczyć. Jeśli kościół naprawdę chce być oddany sprawie rodziny w dzisiejszym kulturalnym chaosie i być światłem w ciemnościach tego świata, to musi być przygotowany i mieć rozwinięte właściwe metody i struktury wsparcia. Powinien znać prawo i legalne sposoby niesienia pomocy ofierze i jej dzieciom. [...]
2. Nie poddawać się. Być wytrwałym, gdyż bardzo łatwo jest zniechęcić się niepowodzeniami w rozwiązywaniu problemu przemocy domowej w rodzinie. Postępy są powolne, a czasem nie widać żadnych pozytywnych efektów. Jest to bardzo wyczerpująca służba i dlatego nie może ona spoczywać tylko na jednej lub kilku osobach. Słowo Boże zachęca, aby nie ustawać w czynieniu dobra (Ga 6, 9-10). Wstawiennicza modlitwa jest najlepszym wsparciem na linii frontu tej służby.
3. Ustalić odpowiedni zakres niesienia pomocy ofierze i sprawcy. A to może dotyczyć pomocy mieszkaniowej, wyżywienia i odzienia, pomocy medycznej, ochrony, porad prawnych, pomocy społecznej, profesjonalnego poradnictwa, pomocy w znalezieniu pracy. Ale kościół nie musi robić wszystkiego - powinien być otwarty na skierowanie ofiary (i/lub sprawcy) do agencji rządowych, powołanych do radzenia sobie z tego typu problemami w rodzinie. Kościół musi uczynić wszystko w tym kierunku, aby pomóc zranionej osobie w procesie uzdrowienia i stawania się zdrowszym członkiem Ciała Chrystusowego.
4. Zająć się sprawcą przemocy. Należy pamiętać, że odpowiedzialnością kościoła jest nieść pomoc (służyć miłosierdziem) ofierze i sprawcy przemocy. Sprawca przemocy nie może zostać odrzucony. On musi wiedzieć, że Bóg nienawidzi grzechu, ale kocha grzesznika. Bóg chce pomagać człowiekowi odbudowywać to, co on zniszczył. Zadaniem kościoła też jest budowanie, a nie burzenie.[3]
Oczywiście, postawa sprawcy przemocy może być bardzo różna. Niektórzy czują się usprawiedliwieni w swoim postępowaniu. Inni uznają grzeszność swojego postępowania, ale nie mają wystarczająco siły, aby go zaprzestać. Kolejni poddają się intensywnej terapii i programowi reedukacyjnemu.
Sprawca przemocy, który czuje się biblijnie powołany do tego, aby utrzymywać swoją żonę w ryzach poprzez fizyczne i emocjonalne maltretowanie, musi zostać poddany dyscyplinie kościelnej i skonfrontowany z faktem, że Bóg nienawidzi przemocy i oczekuje od ludzi pełnej poświęcenia miłości. [...]
Jak inaczej kościół może komunikować swoje pragnienie i gotowość do niesienia pomocy ofiarom przemocy domowej?
Poprzez poruszanie tego tematu tabu w modlitwach, w kazaniach, podczas spotkań grup studium biblijnego. [...]
Rozpoznanie przemocy domowej wśród członków społeczności wymaga również od kościoła zastosowania właściwej dyscypliny biblijnej. Niestety, wiele maltretowanych kobiet skarży się na fakt, że ich agresywni mężowie nie zostali usunięci z rady kościoła, zawieszeni w obowiązkach nauczyciela w Szkółce Niedzielnej, czy nie odmówiono im udziału w przystępowaniu do Wieczerzy Pańskiej, nawet wtedy, gdy przemoc domowa w ich rodzinie była już sprawą jawną.[4]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.