Zakończenie
Przemoc w stosunku do kobiet jest światowym problemem zdrowotnym oraz główną kwestią z zakresu praw człowieka. Zjawisko to stało się tematem dialogu pomiędzy naukowcami klinicznymi, praktykami, prawnikami i ofiarami. Wyniki wielu badań wskazują, że najbardziej powszechną formą przemocy, związanej z płcią, jest przemoc wobec kobiet. [...]
Pierwsze ważne posunięcia prawne w obronie maltretowanych kobiet miało miejsce w czerwcu 1993 roku, podczas II Światowej Konferencji Praw Człowieka Narodów Zjednoczonych, zorganizowanej w Wiedniu.
W pracach poprzedzających konferencję, działacze zebrali ponad pół miliona podpisów ze 124 krajów świata pod petycją, domagającą się wprowadzenia tematu przemocy, związanej z płcią, pod obrady konferencji. W rezultacie, przemoc wobec kobiet została po raz pierwszy rozpoznana jako pogwałcenie praw człowieka - niezależnie od tego, czy aktów przemocy dokonywano w sferze publicznej czy też prywatnej.[1]
Problemem przemocy domowej w Polsce zaczęto zajmować się stosunkowo niedawno, chociaż historia przemocy w rodzinie jest stara jak świat. Można powiedzieć, że dopiero około siedmiu lat temu pojawiły się pierwsze pozycje książkowe na ten temat, wpierw w formie tłumaczeń z języka angielskiego, a później naszych rodzimych autorów. Oczywiście, nie można pominąć zasługi tych autorów, których artykuły na temat tego zjawiska pojawiały się w rodzinnych, społecznych i psychologicznych periodykach troszkę wcześniej.
Od około dwóch lat, zdaje się zauważać swego rodzaju „modę” na ten temat. Świadczą o tym programy telewizyjne i radiowe, artykuły w czasopismach, akcje przeciw przemocy, powstawanie organizacji niosących pomoc ofiarom przemocy. Na ulicach nie sposób nie zauważyć bilbordów z hasłem typu: Zupa była za słona... - i na pewno nie była to zachęta do nie nadużywania soli. Czy też bilbord z bokserem w tle - i tu też nie chodziło o sport. Nowy prezydent Warszawy, Lech Kaczyński, już na samym początku swojej kadencji zaznaczył, że zamierza zająć się również i tym problemem. Ostatnio, ktoś rozsądny wpadł na pomysł, żeby uprościć biurokrację związaną z interwencją policji, a szczególnie w wypisywaniu tzw. Niebieskiej Karty. Gminy i samorządy mają jasno określone zadania i kroki postępowania.
Polska Deklaracja w Sprawie Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie brzmi:
1) Każdy człowiek ma prawo do życia w środowisku rodzinnym.
2) Człowiek doświadczający przemocy nie może być za nią obwiniany.
3) Dzieci i młodzież mają prawo do wzrastania w bezpiecznym środowisku wolnym od przemocy, a obowiązkiem dorosłych jest im to zapewnić.
4) Każdy człowiek doświadczający przemocy ma prawo do pomocy prawnej, psychologicznej i medycznej, bez naruszania jego godności osobistej.
5) Każdy człowiek ma prawo do wiedzy potrzebnej do radzenia sobie z przemocą w rodzinie.
6) Każdy człowiek ma prawo do przeciwdziałania przemocy w rodzinie.
7) Każdy człowiek ma obowiązek udzielania pomocy ofiarom przemocy w rodzinie.
Można powiedzieć, że ofiara przemocy nie jest już pozostawiona sama sobie. I chyba o to chodzi.
Pozostaje jeszcze tylko kwestia roli kościoła. Ta sprawa stanowiła dla mnie główną motywację, aby zająć się tym niewygodnym dla kościoła problemem. I już nie chodzi tylko o to, że jest to temat wstydliwy dla kościoła, ale o to, że kościół nie jest przygotowany merytorycznie na stawienie czoła temu problemowi. Dlaczego tak uważam? Ponieważ osobiście znam kobiety, którym liderzy kościoła nie pomogli, bo nie wiedzieli jak. Przemoc domowa, jak, mam nadzieję, wykazała moja praca, jest problemem złożonym i wymaga bardzo indywidualnych rozwiązań - prawnych, socjalnych, terapeutycznych i duszpasterskich.
Nie chcę jednak brzmieć negatywnie. Wierzę, że w kościele istnieje olbrzymi potencjał ludzki. Coraz więcej osób (pastorzy, duszpasterze), zajmujących się poradnictwem rodzinnym na terenie własnego kościoła, zdobywa ku temu właściwą wiedzę i poszerza swoje kwalifikacje.
Szkolenia, znajomość języków, obecność na rynku fachowej literatury, dostęp do Internetu są błogosławieństwem dla tych, którzy właściwie potrafią z tych narzędzi korzystać.
W Jr 8, 22 pada pytanie: „Czy nie ma balsamu w Gileadzie? Czy nie ma tam lekarza? Dlaczego nie zabliźnia się rana córki mojego ludu?” Ktoś inspirowany tym fragmentem ułożył poniższą modlitwę:
„Drogi Stwórco,
prosimy Cię
otwórz nasze oczy, abyśmy widzieli
wszystkie kobiety cierpiące
w przeróżnych zakątkach świata.
Panie, daj nam uszy,
które usłyszą ich płacz
i serca, które nie zaznają spokoju,
zanim nie uczynimy wszystkiego,
co jest w naszej mocy,
aby wylać leczący balsam Gileadu
na ich rany.”
Wierzę, że kościół dysponuje lekarstwem na leczenie ran i skutków przemocy domowej, nawet tylko z tego powodu, że choć w kościele nie ma miejsca na przemoc, to jest tam miejsce dla jej ofiar i sprawców. I na tym polega fenomen kościoła.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.