Rozważanie ks. Henryka Czembora - „Droga poza śmierć” str. 369
„Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie.”
Ew. Łukasza 2:14
Rozśpiewane są święta Naro-dzenia Pańskiego. Kolędy nie tylko śpiewane są w kościołach, ale towarzyszą nam wszędzie. Jak żadne inne pieśni religijne, przenikają do naszej codzienności i obyczajowości. Zainspirowane ową pierwszą kolędą w dziejach, śpiewaną przez chóry anielskie na polach Betlejemskich, wysławiają Boga i zwiastują ludziom dobrą wieść o tym, że Bóg ma w nich upodobanie i pragnie ich zbawienia i pokoju. Powstają i śpiewane są wciąż nowe kolędy, przypominające i rozpowszechniające wieść o narodzeniu Bożego Syna, Zbawiciela świata...
Słuchamy kolęd w wykonaniu najlepszych chórów i najwspanialszych solistów... I coraz bardziej kolędy stają się sprawą sztuki i obyczajowości, stają się częścią folkloru... Jeszcze wzruszają, jeszcze są słuchane, ale czy ich treść dochodzi do naszej świadomości i skłania do śpiewania z głębi rozradowanego i wdzięcznego serca na cześć Boga? Przyznajmy szczerze: coraz mniej jest domów, w których śpiewa się kolędy, aby wyrazić swą radość z narodzenia się Syna Bożego. Coraz mniej obchodzi nas to, co było treścią anielskiego zwiastowania...
A przecież to za mało, gdy tylko słuchamy śpiewu innych. Trzeba nam przyjęcia anielskiej wieści, przejęcia się nią, radości z tego, że Bóg o nas pamięta i nas kocha. Że Jego Syn dla nas przyszedł na świat. A z tej radości winien wynikać nasz nieustający śpiew, nieprzerwane wielbienia pełnego miłości Boga, dołączenie do śpiewu aniołów: „Chwała na wysokościach Bogu...”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.