Obie, proponowane tu książki,
dostałam w prezencie od wydawnictwa. Przesyłka została poprzedzona takim oto
miłym listem: Bardzo dziękujemy, Pani
Walentyno, za przesłanie informacji o audycji z Anią Maruszeczko (czytaj tutaj). To ważne, bo Ania, jako jedna z
nielicznych dziś dziennikarzy, zauważa LUDZI. Dziękujemy raz jeszcze. Ale, jak
wyczytałam na blogu, lubi Pani czytać i dzielić się swoimi wrażeniami,
chciałabym zapytać czy mogłabym przesłać Pani dwie ostatnio wydane przez nas
publikacje. Pierwsza publikacja to książka Alberta Lichanowa „Nikt”,
opowiadająca o koszmarnym losie dzieci wychowywanych w domach dziecka. Druga,
to powieść Wiesława Helaka „Lwowska noc” dotykająca trudnej historii
Lwowa i jego mieszkańców. Pozwalam sobie załączyć informacje o tych
książkach i jeśli byłaby Pani zainteresowana, to proszę o kontakt. Jolanta
Walewska, Specjalista d/s promocji Wydawnictwo TRIO
Nie są to książki na beztroskie
lato ani na depresyjną zimę. A więc, kiedy je czytać? Decyzja należy do
Czytelnika. Na pewno warto je przeczytać. Posłużę się tu słowami Krzysztofa Masłonia:
Lektura jest bolesna. I obowiązkowa.
„Lwowska
noc”, Wiesław
Helak, Wydawnictwo Trio, Warszawa, 2012r.
Autor, jest reżyserem i
scenarzystą. „Lwowska noc” jest drugą jego książką. Opowiada ona o tragicznych
losach polskiej rodziny, żyjącej na Kresach Wschodnich, konkretnie we Lwowie, w
latach 1939-1946.
W czasie tych pięciu tragicznych
lat, losy miasta i jego mieszkańców (Ukraińców, Polaków i Żydów) zmieniają się
jak w kalejdoskopie. Ludzie ludziom gotują straszny los. Można powiedzieć, że
za sprawą Rosjan, Ukraińców i Niemców, nad miastem zapada ciemna noc. Noc
trwogi, cierpienia, bólu i śmierci. „Lwowska noc” ukazuje martyrologię miasta i
męczeństwo ludzi. To opowieść, w której
prawdziwe jest każde słowo, każda litera rozrywa serce, a sceny mordu rodziny
głównego bohatera nie śmiałbym porównać do żadnej innej w literaturze polskiej.
(Krzysztof Masłoń)
Dla równowagi można powiedzieć,
że jest to również piękna opowieść o patriotyzmie, o miłości i o poświęceniu -
bezwarunkowo ojczyźnie i miastu, bezinteresownie drugiemu człowiekowi. To też
powieść o wierności wyznawanym wartościom i światopoglądowi.
A to jeden z poruszających fragmentów
z życia głównego bohatera:
Starzec… chwycił Józefa za szyję
i przyciągnął do siebie. Przytul się do
mnie, ja umieram. I Józef, posłuszny prośbie, położył się na pryczy obok
tego człowieka i wziął go w swoje ramiona, pozostając w śmiertelnym uścisku.
Trwali tak może z pół godziny, aż starzec przestał oddychać, lecz Józef dalej
leżał w jego mocnym uchwycie, w objęciach cudzej śmierci, której sam tak bardzo
pragnął. I wtedy do celi wszedł ojciec Jan. Dotknął go delikatnie i powiedział:
Dosyć, Józefie. …
„Nikt”, Albert Lichanow, Wydawnictwo Trio, Warszawa,
2012r.
Złączeni tym samym losem, podobni do siebie. Bez ojca i z matką, której
nie starczało sił i ducha dla siebie samej… Bękarty, kundle, chłopcy i
dziewczęta z rosyjskiej rządówki.
O autorze, prof. dr hab. Alicja
Wołodźko-Butkiewicz pisze tak: Albert
Lichanow jest nie tylko prozaikiem, autorem powieści i opowiadań dla dzieci i
młodzieży - to także uczony, pedagog i działacz społeczny. […] Już od ponad pół
wieku Albert Lichanow obrazuje w swych książkach losy dzieci i nastolatków.
Wnika w ich wrażliwą, kruchą psychikę, przedstawia kształtowanie się
charakterów na tle dramatycznych wydarzeń historycznych lub w latach pokoju,
czasem równie groźnych. Pokazuje bunt i konflikty okresu dojrzewania,
środowisko szkolne bądź rodzinne, relacje z dorosłymi, rodzące się, często
gwałtowne, skutkujące tragicznymi finałami uczucia. Problemy moralne i
społeczne, wynikające z zaniku norm etycznych w czasach, gdy wrócił drapieżny
kapitalizm - wszystko to Lichanow nie tylko ilustruje dramatami życiowymi
swoich młodocianych bohaterów, lecz pochyla się nad nimi z troską, broni ich,
zaszczepia czytelnikom najlepsze odruchy serca, chęć niesienia pomocy skrzywdzonym
i bezbronnym. Czyni to sugestywnie, wykazując empatię i wrażliwość na dziecięce
tragedie.
O takim właśnie skrzywdzonym,
bezbronnym młodocianym bohaterze jest ta książka. „Nikt” to pseudonim chłopca,
nadany mu niejako wbrew jego woli, ale jakże boleśnie determinującym jego
życie. Nikołaj Toporow, nie Topór ani
nawet Toporek, jak zwykł o sobie
myśleć, ale Nikt - wychowanek
rosyjskiego domu dziecka, który schodzi na złą drogę, gdyż zainteresowanie
sobą, którego tak pragnie i gorliwie szuka, znajduje tylko w środowisku
przestępczym.
Zwracając się do polskiego
czytelnika, Albert Lichanow pisze: Mam
nadzieję, że po przeczytaniu tej książki polubicie jej bohatera… . Ja
polubiłam. Szczerze. Z napięciem i w oczekiwaniu na happy end pochłaniałam
kolejne kartki książki. Przecież wszystkie książki powinny kończyć się happy
endem! Może wszystkie inne, ale nie ta…
Podczas czytania tej książki,
przypominałam sobie swoje kilkakrotne wizyty w naszych rodzimych domach dziecka.
Zawsze pretekstem były zbliżające się święta. Dzieci witały nas radośnie i
serdecznie. Cieszyły się z odwiedzin i prezentów, nawiązywały relację,
rozmawiały, śmiały się, przytulały. Po takich odwiedzinach wracało się do domu
z poczuciem dobrze spełnionej misji, zapominając, że te dzieci zostają tam
osierocone, również z powodu naszego odejścia.
Chyba dlatego jeden z fragmentów
książki przemówił do mnie szczególnie:
W domu dziecka płakał mało kto - to była wielka rzadkość. Śpiący
częściej jęczeli we śnie. Krzyczeli. Płakali i skomleli. Cierpienia, na które
nieudolni dorośli narazili swoje dzieci, nieszczęście i boleść, które dały się
im we znaki już w młodym wieku, budziły się w nocy być może, żeby z dziecięcych
dusz wylecieć i pohulać po sypialniach do czasu, aż zacznie świtać i, wcale
niewzywane, powrócić. […] Ech, gdyby świat dorosłych mógł posłuchać i usłyszeć
te nocne dźwięki! A słysząc - zrozumieć i zawstydzić się swych grzechów
nieodkupionych.
Kończąc, powtórzę: Lektura jest bolesna. I obowiązkowa.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.