Kolejne próby odpowiedzi na pytanie:
Dlaczego sprawiedliwego spotyka cierpienie?
„Próba wiary: Psalm 73”, dr Martyn Lloyd-Jones, Wydawnictwo
Chrześcijańskie LEGATIO, Włocławek, 2002r.
W przedmowie do książki autor
pisze: Psalm 73 dotyczy problemu, który
często niepokoi i zniechęca Boży lud. Jest to podwójny problem, mianowicie,
dlaczego dzieje się tak, że pobożni często muszą cierpieć, zwłaszcza świetle
faktu, iż częstokroć wydaje się, że bezbożni mają się jak najlepiej?
W Księdze Psalmów znajdujemy
wielu pobożnych ludzi, którzy mówią o swych trudnych życiowych doświadczeniach.
Ludzie, piszący Psalmy nie wahali się mówić prawdy o sobie samych. Tak jak
autor Psalmu 73, który z niezwykłą otwartością przyznaje się swojego duchowego
zniechęcenia, spowodowanego bolesną rzeczywistością. Jest, zatem, rzeczą właściwą
traktowanie doświadczeń tamtych ludzi, jako analogicznych do naszych. Nic więc
dziwnego, że ludzie, którzy czują, że życie obeszło się z nimi w sposób
okrutny, szukają ukojenia w Psalmach.
Dr Martyn Lloyd-Jones na
przykładzie autora/bohatera Psalmu 73 wyjaśnia pewne istotne zasady
postępowania, które pozwolą wierzącemu wyjść z kryzysu wiary (bo tak postrzega
stan psalmisty), powstałego w wyniku porównywania się z innymi. Autor Psalmu 73
skupiał się na dwóch czynnikach, na których i my w chwilach kryzysu się
skupiamy. Mianowicie, na powodzeniu bezbożnych oraz na kłopotach, problemach i
biedzie pobożnych, w szczególności swoich własnych.
Lloyd-Jones naucza:
Ważności duchowego myślenia - musimy się nauczyć, iż całe
chrześcijańskie życie, nie zaś tylko niektóre jego części, to duchowe życie;
chrześcijanin musi wszystko postrzegać z duchowego punktu widzenia; podstawą w
rozwijaniu takiego widzenia są: chodzenie do domu Bożego, czytanie Biblii,
medytacja i modlitwa. Psalmista znalazł odpowiedzi na swoje pytania w domu
Bożym.
Stawania twarzą w twarz z faktami - zrozumienia tego: Czy wiesz, w
Kogo uwierzyłeś? Czy wiesz, w co wierzysz? Czy interesuje cię chrześcijańska
doktryna? Jakie jest twoje zasadnicze pragnienie? Czy po prostu chcesz być
szczęśliwy, czy chcesz znać prawdę?; i zrozumienia kresu - kresu bezbożnych i
kresu pobożnych; pasuje tu przykład Joba „Słyszeliście
o wytrwałości Joba i oglądaliście zakończenie, jakie zgotował Pan” Jakub
5:11; Biblia nieustannie podkreśla, jak ważne jest „ nasze zakończenie” i „ich
kres”.
Podaje tu też dwa ważne powody
powodzenia bezbożnych:
- Aby ich porażkę uczynić pełniejszą i pewniejszą.
- Ze względu na wychowanie własnego ludu. Potrzebujemy dyscypliny…
Badanie samego siebie - psalmista pisze: rozgoryczone było serce moje, w nerkach czułem kłucie, byłem głupi,
nierozumny, byłem jak zwierzę… A to wszystko z powodu powodzenia u innych.
Czy takie stany nie są nam obce? Nie ma
możliwości wzrostu w chrześcijańskim życiu, jeśli nie jesteśmy bezlitośnie
uczciwi wobec samych siebie. Ze wszystkich aspektów chrześcijańskiego życia,
badanie samego siebie jest prawdopodobnie tym, który jest najbardziej
lekceważony. Pomyślmy o wszelkich rozgoryczeniach; pomyślmy o trudnościach, o
wszelkich afrontach i obrazach, i o całej reszcie rzeczy, które, jak sądzimy,
spadły na nas, o wszelkich nieporozumieniach. Jak pisze autor książki: Wszystko wypracowaliśmy sami. Po prostu
robiliśmy z igły widły. Jacy potrafimy być małostkowi. Jakże skorzy jesteśmy do
szemrania.
I na koniec: Ty i ja zawsze znajdujemy się w Bożej obecności. Kiedy zatem siedzisz w
kąciku i użalasz się nad sobą, ponieważ w twoim życiu wydarzyło się to czy
tamto, pamiętaj, ze to wszystko dzieje się w Bożej obecności. […]
Nie ma lepszego testu stwierdzającego stan chrześcijanina niż właśnie
ten, że możemy dziękować Bogu za doświadczenia, problemy i za karanie, ponieważ
rozumiemy, że zostały one wykorzystane przez Boga, by przyprowadzić nas bliżej
do Niego. […] Bóg przygotowuje cię do świętości. Bóg jest święty i przygotowuje
nas dla siebie i dla swej chwały. On posyła nam doświadczenia i uciski, by
przekształcić nas na obraz Syna swego.
„Nie marnuj swoich łez”, Paul E. Billheimer, Wydawnictwo IDEA,
Bielsko-Biała, 2012r.
Powtórzę odwieczne pytanie
(cytuję wydawcę): „Boże, dlaczego?”.
Cierpienie jest udziałem „człowieczego losu” wszystkich mieszkańców tej ziemi.
To, że cierpią bezbożni, może wydawać się logiczne: powodem jest grzech. Ale
dlaczego cierpi sprawiedliwy i święty?
Przyznaję, że w kwestii
wyjaśnienia cierpienia świętych bliskie mi są argumenty dr Martyna
Lloyda-Jonesa. Dlatego zastanawiałam się, czy mam tutaj prezentować książkę
Paula E. Billheimera, który prezentuje nowe spojrzenie na to odwieczne
pytanie: dlaczego sprawiedliwego spotyka cierpienie?
Skąd moje wahanie? A no, stąd, że
się z autorem nie zgadzam, a nawet jego nowego wyjaśnienia się lękam. Mianowicie,
niniejsza książka rozpatruje cierpienie jako kolejny, po modlitwie, aspekt
przygotowania wybranych Bożych do sprawowania władzy. Autor (kaznodzieja,
pastor, pisarz) pisze: Kiedy tu na ziemi
ktoś zostaje przez wiarę wyzwolony z ucisku, odnosi zwycięstwo. Kiedy jednak
oznaki ucisku nie ustępują i osoba ta poznaje nowy wymiar miłości agape, wtedy
również odnosi zwycięstwo, ponieważ wzrasta jej pozycja w wieczności. […]
Cierpienie prowadzi do osiągnięcia cech miłości agape, a charakter ten jest
warunkiem niezbędnym do sprawowania rządów. Cierpienie jest czymś koniecznym do
sprawowania władzy. W ogromnym, nieskończonym wszechświecie. […] Ci, którzy tak
cierpieli, będą w przyszłości tworzyć elitę, arystokrację, klasę rządzącą. Będą
książętami wiecznego Królestwa.
Chyba wystarczy. Jestem po prostu
zadziwiona. W człowieku jest jednak niesamowite parcie na władzę. „Ku jakiej
celowości?” - pytam, cytując znajomego księdza. Po co nam w niebie te władze,
rządy, pozycje, hierarchie?
Abraham Lincoln powiedział: Najpewniejszym sposobem ujawnienia
charakteru ludzi nie są przeciwności losu, lecz danie im władzy. Czasem,
kiedy myślę o wieczności w niebie z pewnymi moimi duchowymi braćmi i siostrami,
zadaję sobie pytanie: Czy, tak jak to
było z rajem, i tam w niebie, Bóg ma wariant B? :-)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.