poniedziałek, 29 lipca 2013

Gwoli usprawiedliwienia

Mija lipiec, a tu tylko trzy wpisy! Przyznajcie sami - trudno o twórczą wenę przy ponad 30stostopniowych upałach. Ale mam też inne wytłumaczenie. Mianowicie, ostatnie dwa tygodnie spędziłam bardzo intensywnie, zajmując się gromadą (w porywach do 40) rozhasanych i rozkrzyczanych dzieciaków. Właśnie zakończyło się „Lato w Mieście”, które - w kilkuosobowym składzie - zorganizowaliśmy na warszawskiej Pradze.

Przed nami kilka dni wytchnienia i już w piątek zaczynamy nowy projekt - obóz językowy. Trwają przygotowania. Nie myślcie więc, że coś więcej napiszę. Osoby zarejestrowane na  Facebooku zapraszam na stronę „Przyjaciele Praskiej Arki”. Tam zobaczycie pełną relację zdjęciową z dziesięciu pięknych i intensywnych dni „Lata w Mieście”.

Moja rola była skromna: administracja - finanse i biurokracja; opieka medyczna; troska o potrzeby dzieci: głównie picie i arbuzy dla ochłody; dyżury na tzw. zmywaku; i pilnowanie dyscypliny. Tak się złożyło, że „wujkowie” wzięli na siebie sprawy duchowe i rozpieszczanie najmłodszych uczestniczek naszego przedsięwzięcia :-).

Może trudno tu o dosłowne przyrównanie, ale to jest podobnie, jak z rolą Marii i Marty w Kościele. Potrzebne są obie.  W pewnej książce przeczytałam: Słuchanie ( w tym przypadku nauczanie) Słowa Bożego i diakonia (usługiwanie) w Kościele są jak dwie siostry, które razem żyją w domu, w którym przebywa Jezus.  

Dlatego, po wykonaniu swoich zadań, wszyscy wracaliśmy do domów z ogromną satysfakcją z  właściwie spełnionej misji. No i ciutkę zmęczeni :-).

***
Link do strony na FB: KLIKNIJ



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.