czwartek, 11 lipca 2013

Inspiracja na jedną chwilę...

Nie wiem, czy potrafię wyrazić to słowami, ale od pewnego czasu liczę swoje dni. To chyba prawidłowo, do tego zachęca nas Biblia w Psalmie 90:12 -  „Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca”

Piękne, ale nie o tym teraz chcę pisać. Chodzi mi o to, że ostatnio odczuwam każdy dzień bardzo fizycznie i bardzo boleśnie. O tym, że zaczyna się nowy dzień, na samym jego początku, przypomina  towarzyszący mi od kilku lat ból mięśni i kręgosłupa. Rozruch nie jest przyjemny, a funkcjonowanie w ciągu dnia okupione jest ćmiącym bólem lub wspomożone tabletką. Długo wyczekiwana rehabilitacja nie przyniosła większych efektów. Pozytywnej odpowiedzi na modlitwę brak… . Nie wiem więc, co Bóg mówi mi tym razem. „Nie” czy „Poczekaj”.

Do tego dochodzi własny ciężar i ciężar dnia codziennego. Jak to pięknie ujmuje ewangelista Mateusz „Dosyć ma dzień swojego utrapienia” (Ew. Mat. 6:34b). Nie mogę narzekać na nadmiar utrapień, ale na pewno jest w moim życiu wiele elementów stałej, codziennej i głębokiej troski. Te bóle i ciężary, troski i smutki skutecznie potrafią zgasić radość z tego, co dobre, piękne i wartościowe przytrafia mi się każdego dnia.

Wiem, co na takie stany mówi Jezus: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie. … Znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Ew. Mat. 11:28,29b).   Często rozmawiam sobie o tym z Bogiem. Mówię o bólu, troskach, zniechęceniu… Nie silę się na wielkie słowa, bo „Panie, Ty wiesz…”
Kilka dni temu natknęłam się na słowa modlitwy Henry van Dyke'a, którą uczyniłam swoją modlitwą. 
Oto one:

„Panie, ten nowy dzień wzywa mnie w nową drogę.
Spraw, bym szedł nią radośnie.
Daj mi siły, bym dźwigał mój ciężar.
Bądź mym Przewodnikiem i Pomocą.
Z Tobą, Panie, udaję się w podróż.”


I wiecie, co zrobiłam? Przez dwa ostatnie dni myłam okna, ścierałam kurze z mebli i odkurzyłam podłogi. A dzisiaj zrobiłam wielkie prasowanie. Bólu mi to nie ujęło. O, nie! Ale poczułam się znacznie lepiej psychicznie. Rozglądam się „po chałupie” i zwyczajnie się cieszę. A troski? Wydają się jakieś lżejsze...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.