Nie wiem, czy potrafię wyrazić to słowami, ale od pewnego
czasu liczę swoje dni. To chyba prawidłowo, do tego zachęca nas Biblia w
Psalmie 90:12 - „Naucz nas liczyć dni
nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca”.
Piękne, ale nie o tym teraz chcę pisać. Chodzi mi o to, że ostatnio
odczuwam każdy dzień bardzo fizycznie i bardzo boleśnie.
O tym, że zaczyna się nowy dzień, na samym jego początku, przypomina towarzyszący mi od kilku lat ból mięśni i
kręgosłupa. Rozruch nie jest przyjemny,
a funkcjonowanie w ciągu dnia okupione jest ćmiącym bólem lub wspomożone tabletką.
Długo wyczekiwana rehabilitacja nie przyniosła większych efektów. Pozytywnej odpowiedzi
na modlitwę brak… . Nie wiem więc, co Bóg mówi mi tym razem. „Nie” czy „Poczekaj”.
Do tego dochodzi własny ciężar i ciężar dnia codziennego.
Jak to pięknie ujmuje ewangelista Mateusz „Dosyć
ma dzień swojego utrapienia” (Ew. Mat. 6:34b). Nie mogę narzekać na nadmiar
utrapień, ale na pewno jest w moim życiu wiele elementów stałej, codziennej i głębokiej
troski. Te bóle i ciężary, troski i smutki skutecznie potrafią zgasić radość z
tego, co dobre, piękne i wartościowe przytrafia mi się każdego dnia.
Wiem, co na takie stany mówi Jezus: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a
Ja wam dam ukojenie. … Znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (Ew. Mat.
11:28,29b). Często rozmawiam sobie o
tym z Bogiem. Mówię o bólu, troskach, zniechęceniu… Nie silę się na wielkie
słowa, bo „Panie, Ty wiesz…”.
Kilka dni temu natknęłam się na słowa modlitwy Henry
van Dyke'a, którą uczyniłam swoją modlitwą.
Oto one:
„Panie, ten nowy dzień
wzywa mnie w nową drogę.
Spraw, bym szedł nią radośnie.
Daj mi siły, bym dźwigał mój ciężar.
Bądź mym Przewodnikiem i Pomocą.
Z Tobą, Panie, udaję się w podróż.”
Spraw, bym szedł nią radośnie.
Daj mi siły, bym dźwigał mój ciężar.
Bądź mym Przewodnikiem i Pomocą.
Z Tobą, Panie, udaję się w podróż.”
I wiecie, co zrobiłam? Przez dwa ostatnie dni myłam okna, ścierałam
kurze z mebli i odkurzyłam podłogi. A dzisiaj zrobiłam wielkie prasowanie. Bólu
mi to nie ujęło. O, nie! Ale poczułam się znacznie lepiej psychicznie.
Rozglądam się „po chałupie” i zwyczajnie się cieszę. A troski? Wydają się jakieś
lżejsze...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.