czwartek, 31 października 2013

Świadectwo Marcina Lutra

„Gdybyśmy od papieża otrzymali zapewnienie, że Bóg usprawiedliwia nas bez ludzkiej pomocy, a jedynie z samej łaski i miłosierdzia przez Chrystusa, wtedy gotowi jesteśmy go nosić nie tylko na rękach, lecz chętnie całowalibyśmy go także po nogach.
Ponieważ tego nie możemy osiągnąć, dlatego jesteśmy w imię Boże tak mocni i przekorni, że za nic na świecie nie ustąpimy ani na szerokość jednego palca. Prędzej możemy się zgodzić, gdy zajdzie potrzeba, oddać nasze dobra doczesne, cześć, honor, życie i cokolwiek jeszcze posiadamy. Natomiast oddać pełną pociechy Ewangelię, wiarę i Chrystusa samego, to jest za wiele i tego nie możemy, i nie chcemy znieść ani na to się zgodzić. [...]  
Tu trzeba być nieugiętym, twardym, upartym i przekornym. W tej sprawie będzie, gdy Bóg zechce, moja głowa bardziej twarda niż wszyscy moi nieprzyjaciele. W tej sprawie nie mogę być inny niż uparty, twardy, sztywny, nieugięty, dumny, a moim hasłem: Nie ustępuj nikomu.
Cieszę się też z całego serca, że w tej sprawie nazywają mnie rebeliantem i mówią, że jestem uparty i nieustępliwy.
Przyznaję się otwarcie, że gdy chodzi o tę sprawę jestem przekonany i uparty i jak Bóg da, takim pozostanę i nie ustąpię ani o włos.”

Takie jest świadectwo Lutra.

Kiedyś mówiono: „Twardy jak luterska wiara pod Cieszynem”. Czy tak jest jeszcze dzisiaj?

Reformator należał do tych, którzy mówią: „Lecz my nie jesteśmy z tych, którzy się cofają i giną, lecz z tych, którzy wierzą i zachowują duszę” (Hebr. 10:39)
Obyśmy i my do nich należeli, wtedy możemy mówić, że jesteśmy dziećmi Reformacji.

(źródło: Rozmyślania na każdy dzień „U nóg Zbawiciela”, 31 październik - ks. Alfred Jagucki)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.