wtorek, 18 listopada 2014

Kącik dobrej książki

Bp Tadeusz Szurman, duchowny luterański, zmarł w styczniu tego roku, w wieku 60 lat. 
Oprócz pełnienia różnych, zaszczytnych funkcji kościelnych, był autorem wielu artykułów z dziedziny teologii, spraw społecznych, historii. Współpracował z kwartalnikiem „Myśl Protestancka”. Zasiadał w radzie redakcyjnej kwartalnika „Ewangelik”. Wydał dwa tomiki poezji (Malowane niezdarnie, Katowice 2004; Świeże powietrze, Katowice 2005). Był inicjatorem wielu przedsięwzięć kulturalnych i społecznych, za które wielokrotnie był nagradzany. Laureat nagrody im. Karola Miarki oraz katolickiej nagrody im. ks. Szramka. W roku 2012 został honorowym obywatelem miasta Katowice.
Biskup Tadeusz Szurman był przewodnikiem duchowym i mentorem dla wielu pokoleń wiernych i duchownych Kościoła powszechnego.
To tylko krótki wycinek z informacji znalezionych w Internecie.

Bpa Tadeusza Szurmana miałam okazję poznać wiele lat temu, podczas bardzo przyjemnej uroczystości zaślubin moich przyjaciół. Ślub odbywał się w Katowicach, w kościele, w którym bp był pastorem.

Po krótkim czasie w moje ręce trafiła niewielka książeczka autorstwa bpa Tadeusza Szurmana  „Słońce ponad cieniem”, Wydawnictwo „Głos Życia”, Katowice 2009 r.
„Słońce ponad cieniem” to bardzo poetycki modlitewnik - napisany na zwyczajne i niezwykłe chwile. Książka została podzielona na sześć działów: Rodzina, Praca, Zmartwienia, Choroba, Uroczystości, Zwyczajność i świętowanie. Długoletnie doświadczenie duszpasterskie pozwala autorowi stać się modlicielem, który każdorazowo przeżywa inny problem, konfrontując go z Bogiem.

Krótkie acz głębokie modlitwy, a jest ich 52, ubogacają zdjęcia pochodzące z Ziemi Świętej autorstwa Danuty Żwak-Szurman.
Wielokrotnie, w trudnych momentach mojego życia, korzystałam z tego wyjątkowego modlitewnika. Wiele z tych modlitw przesłałam osobom, które potrzebowały zachęty i modlitewnego wsparcia. Bo prawdą jest to, co ktoś o tej książce napisał: Każda modlitwa zanurza czytelnika w konkretny ludzki problem i w oparciu o słowny bój - z samym sobą, ze światem, a także z Bogiem - pomaga odnaleźć tytułowe słońce rozpraszające cień.

„Malowanie niezdarnie”, Wydawnictwo „Głos Życia”, Katowice, 2005 r.
To z kolei tomik poezji bpa T. Szurmana. Dostałam go od przyjaciółki na ostanie moje urodziny. To tomik, który powstał w okresie jednego miesiąca. Autor ujął to nawet słowami: Tomik poety jednego miesiąca. W ostatnim wierszu wyznaje: Chyba połknąłem bakcyla - jeszcze napiszę wiersz, ale tylko do szuflady. Jednak, ku radości czytelników, drugi tomik poezji, „Świeże powietrze”, również ujrzał światło dzienne. Zapewne, gdyby nie przedwczesna śmierć bpa, byłoby ich więcej.

Bardzo urzekła mnie ta poezja człowieka wiary, duchownego, kaznodziei. Te wiersze są ściśle osadzone w tym, czym żył, jak służył, jak wierzył. Nie ma tu zbędnych słów, niepotrzebnych ozdobników. Jest pięknie, prosto i zwięźle ujęta prawda o Bogu, o życiu i o wierze. Jest w tych wierszach dużo słów życiowej mądrości, a też prawdy o sobie, o drugim człowieku, o Kościele, wypowiedzianych w pokorze i bojaźni.

Zasmuciła mnie informacja o śmierci Tadeusza Szurmana. Tak obdarowany człowiek jeszcze wiele cennego mógł wnieść w życie ludzi, tych którym służył i tych, którzy znali go jedynie z jego twórczości. Bóg wybrał inaczej… .

Malowałem pędzlem niezdarnie,
nawracałem ludzi,
ale nigdy nie pisałem wierszy.

Może w słowo ulotne wierzyłem,
może potrzebowałem czegoś więcej?

Słowo bywa stałe, lotne i płynne
a kto dobrze nim włada -
rządzi, kształtuje, czasami myśli.

Chyba nie chcę potęgi Słowa,
chcę tylko sprawdzić
czy przetrwa dłużej niż życie.

(Wielkanoc 2004)








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.