środa, 29 kwietnia 2015

Głos za przekładem ekumenicznym

Wydawać by się mogło, że co jak co, ale Biblia nie powinna ludzi dzielić lecz łączyć. A jednak, nie są to przypadki odosobnione, że protestanci z zasady nie sięgają po tysiąclatkę, a katolicy nie czytają brytyjki.  Myślę, że takie postawy wynikają z pewnych zakorzenionych uprzedzeń i stereotypów myślowych.  A tak naprawdę, niczego nie można zarzucić ani jednemu, ani drugiemu tłumaczeniu Biblii. Sama, dla porównania, często sięgam po tysiąclatkę i wielokrotnie odkrywam, że, w ujęciu jej tłumaczy, pewne wersety bardziej mi się podobają.  (Nawiasem, studiowanie Biblii w oparciu o kilka różnych tłumaczeń - też w innym języku, a ideałem byłoby w językach oryginalnych - czyni je o wiele bogatszym i pełniejszym. Polecam.)
Jak zatem wyjść z tej trochę patowej sytuacji? Co mogłoby sprawić, aby katolicy i protestanci mogli porozumiewać się na jednej wspólnej płaszczyźnie? Rozwiązaniem mogłoby być jedno - wspólne tłumaczenie Biblii. Powstał więc projekt, jakim jest przekład ekumeniczny Biblii. Ekumeniczność  tego projektu polega na tym, że zaangażowani są w niego przedstawiciele jedenastu denominacji - tłumacze i redaktorzy naukowi.
Wszystko zadziało się z inicjatywy i pod patronatem Towarzystwa Biblijnego w Polsce, a proces tłumaczenia trwa już od wielu lat i został podzielony na etapy.  Owocem pierwszego etapu prac translatorskich był, wydany w roku 2001, cały Nowy Testament. W 2008 r. wydano Księgi Dydaktyczne Starego Testamentu.  Potem, w 2011 r., Księgi Deuterokanoniczne Starego Testamentu.

27.04.2015 r. w Bibliotece Narodowej w Warszawie, odbyła się uroczysta prezentacja Pięcioksięgu w ekumenicznym przekładzie. Czyli, mamy już gotowy  kolejny tom Biblii Ekumenicznej! W kolejce czekają Księgi Historyczne i Księgi Prorockie. Marzeniem wszystkich jest, aby projekt mógł zostać zamknięty w roku 2016. Czyli w roku jubileuszowym dla Towarzystwa Biblijnego, które obchodzić będzie 200 lat swojego istnienia.
Podczas tego uroczystego zgromadzenia dziękowano tłumaczom:  ks. prof. dr. hab. Januszowi Czerskiemu za przekład Księgi Kapłańskiej i p. dr. hab. Krzysztofowi Mielcarkowi, prof. KUL, za przekład Księgi Liczb. Wspomniany też został śp. ks. dr. hab. Alfred Tschirschnitz, profesor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, autor przekładu trzech ksiąg z Pięcioksięgu (Rodzaju, Wyjścia i Powtórzonego Prawa). Tu wspomnę, że to lektura jego podręczników zainspirowała mnie do podjęcia studiów na ChAT.
Uroczystość swoją obecnością zaszczycili Zwierzchnicy Kościołów członkowskich Towarzystwa lub Ich przedstawiciele. W sali im. Stefana Dembego nie zabrakło też innych duchownych i świeckich z różnych parafii i zborów warszawskich, przyjaciół i sympatyków Towarzystwa Biblijnego, przedstawicieli uczelni warszawskich i mediów. Z ramienia Towarzystwa Biblijnego w Polsce obecni byli:  prezes - ks. bp Edward Puślecki oraz członkowie Komitetu Krajowego Towarzystwa Biblijnego. Zjednoczone Towarzystwa Biblijne reprezentował Simon Crisp, konsultant ds. tłumaczeń. Zebranych gości powitała Małgorzata Platajs, dyrektor generalny Towarzystwa Biblijnego w Polsce.
Potem głos zabierali, zasiadający w prezydium:  Jerzy Betlejko  - w imieniu redakcji naukowej „Pięcioksięgu”, prezes, ks. bp Edward Puślecki - w imieniu Komitetu Krajowego Towarzystwa, Simon Crisp - w imieniu Zjednoczonych Towarzystw Biblijnych. Do prezydium zostali zaproszeni również:  redaktor naukowy pastor Grzegorz Bobryk oraz odpowiedzialna za redakcję polonistyczną dr Krystyna Długosz-Kurczabowa (Uniwersytet Warszawski).
Simon Crisp w swoim przemówieniu zawarł bardzo cenną obserwację, która dla mnie jest bardzo istotna. Oto ona: Co wyróżnia przekłady ekumeniczne zwane też międzywyznaniowymi? Po pierwsze dla przedstawicieli różnych Kościołów stwarzają one niezwykłą możliwość wspólnej pracy przez dłuższy czas nad gruntownym studiowaniem tekstu biblijnego. Przez lata pracy nad przekładem tworzą się przyjaźnie, budują relacje, które owocują wzajemnym szacunkiem i zrozumieniem. Po drugie, samo tłumaczenie nadaje kontekst, w którym chrześcijanie różnych tradycji i wyznań mogą się gromadzić wokół Pisma Świętego i uczyć od siebie wzajemnie. I po trzecie, ponieważ tłumaczenie często otwiera nowe  możliwości dla używania współczesnych i zrozumiałych form języka,  nowy tekst jest łatwiejszy do czytania i dociera do młodych ludzi, którzy dotąd mieli niewielki lub żaden kontakt z Biblią.
W związku z powyższym, tak sobie myślę: Jeśli  Biblia Ekumeniczna ma szansę stać się Biblią, która trafi pod każdą polską przysłowiową „strzechę”, to takiemu projektowi należy tylko powiedzieć: Amen, Alleluja i Chwała Panu! 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.