środa, 2 września 2015

Kącik dobrej książki

Dokładnie 11 sierpnia Jagoda Markiewicz nagrała ze mną wakacyjną audycję do „Akademii Pięknego Życia”, będącą zachętą do wykorzystywania wolnego czasu letniego na czytanie książek. Przyznałam się Jagodzie szczerze, że tego lata wyjątkowo brakowało mi czasu na czytanie i ratowałam się, jak to nazwałam „chwilówkami”, czyli literaturą z krótkimi tekstami. Przeważnie jakieś rozważania, chrześcijańskie czasopisma, z których mogłam wybrać pojedyncze artykuły, poezja, czy naprawdę cieniutkie książki (np. 35 stron). W pewnych sytuacjach, będąc dobrej myśli, zabrałam ze sobą kilka książek, ale nie dane mi było z nich przeczytać ani rozdziału. Powody były różne - napięty czas (w tym roku nie miałam wolnych dni), upały i zmęczenie. Jednak, podczas nagrania audycji, obiecałam Jagodzie, że w pierwszej kolejności przeczytam dwie książki Lidii Czyż: Mocniejsza niż śmierć i Narodziny perły. Udało się!!!

„Mocniejsza niż śmierć”, Lidia Czyż, Wydawnictwo WARTO, Dzięgielów 2013 r.

„Dla Wali z błogosławieństwem. Lidia Czyż” (4 lipca 2015 r., Wisła, Śniadanie Kobiet)

Rzadko czyta się książki, w których osobą cierpiącą, poszkodowaną przez przysłowiowy los, zrozpaczoną po doznanej stracie, nie potrafiącą poradzić sobie z bólem dzieciństwa, z bólem straty i z wieloma innymi bolesnymi doświadczeniami jest mężczyzna. W literaturze, tej pieknej i mniej pięknej, to przeważnie kobieta jest tą bohaterką, która cierpi. A jednak - samo życie nie poddaje się stereotypom. Życie po prostu bywa trudne bez względu na osobę, jej płeć czy wiek. 

„Mocniejsza niż śmierć” to prawdziwa historia życia młodego mężczyzny. Historia jego trudnego dzieciństwa, pełnego przemocy i bólu. Historia jego pięknej, romantycznej i tragicznej miłości. I wreszcie historia poszukiwania w tym wszystkim sensu i celu życia. Z jakim rezultatem? Odpowiedzi proszę szukać w książce.  

Dodam, że całość historii opowiedziana jest pięknym językiem. Autorka potrafiła umiejętnie i z ogromnym taktem wykorzystać zebrany materiał. Garść listów i może kilka rozmów z ich nadawcą - wydawać by się mogło tak niewiele. A jednak - tak wiele, że książce trzeba poświęcić kilka godzin. I ostrzegam, nie daje się jej czytać z przerwami.

„Narodziny Perły”, Lidia Czyż, Wydawnictwo WARTO, Dzięgielów 2015 r.

„Dla Wali, uwierz, że jesteś Perłą. Lidia Czyż” (4 lipca 2015 r., Wisła, Śniadanie Kobiet)

To kolejna książka, od której nie mogłam się wprost oderwać. Pomyśleć, całe lato nie miałam czasu na czytanie, a tu dwie książki pochłonęłam w ciągu dwóch dni.

„Narodziny Perły” to prawdziwa historia kobiety, której życie z mężem alkoholikiem było piekłem na ziemi. Historia jakich wiele. Przynajmniej ja wiele takich historii i bohaterek tych historii znam.
Patrząc wstecz, to poczynając od 1989 roku dane mi jest aktywnie uczestniczyć w życiu kobiet, na których sercach i twarzach odcisnęło się piętno alkoholizmu współmałżonka. Widziałam jak rozpadały się ich małżeństwa, jak cierpiały dzieci, jak one same traciły chęci do życia. A jednak… dane mi też było oglądać, jak z Bożą pomocą rozkwitały, ich dzieci odzyskiwały poczucie wartości i sensu życia, a ojcowie oddawali swoje życie Bogu, porzucając zgubny nałóg. To były najpiękniejsze momenty naszej (mojej i mojego męża) służby duszpasterskiej.
Niestety, zdarzały się też sytuacje bez happy endu. Jak w prezentowanej książce. Jest to jednak nie do końca słuszna ocena - w sytuacjach mi znanych i w książce (która przecież jest historią prawdziwą) spotykamy nie tylko przegranych, ale też prawdziwych zwycięzców. Nasza bohaterka jest taką zwyciężczynią, a jej zwycięstwo rodziło się w cierpieniu, bólu i łzach. Nic dziwnego, że została porównana do perły.  Ponieważ perła powstaje za cenę cierpienia…

Wierzę słowom zawartym w dedykacji Lidii. Jestem Perłą. Każda z kobiet może nią być. Każde doznane cierpienie i ból zadany przez drugiego człowieka, każde trudne i traumatyczne doświadczenie kształtuje nas. Nauczyłam się tego na własnej skórze. Bolało... . I tu zacytuję myśl bohaterki książki: „Jednak dziś już nie mam wątpliwości, że to, co zrobimy ze swoim bólem, zależy od nas. Ja mój oddałam Bogu, a On pozwolił, by narodziła się … nowa perła”.

***

Więcej o perłach:
"Jak być kobietą perłą?" - KLIKNIJ
"Cenniejsze niż perły" - KLIKNIJ









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.