Niedawno obiegła świat informacja o chorobie nowotworowej
jednego z byłych prezydentów USA - Jimmy
Cartera. W wystąpieniu telewizyjnym, Jimmy Carter, odwołując się do swojej
wiary powiedział: „Miałem wspaniałe życie. Jestem gotowy na wszystko i wychodzę naprzeciw
nowej przygodzie. Wszystko jest w rękach Boga, którego wielbię”. Postawa prawdziwie
godna nagrody Nobla w dziedzinie niezachwianej wiary - gdyby taka nagroda była
przyznawana.
(Więcej KLIKNIJ)
Kiedy oglądałam, w naszych „Wiadomościach”, tę krótką
relację z konferencji prasowej z Jimmy Carterem, przypomniałam sobie, że kilkanaście
lat temu z podobnym przejęciem przyjęłam inną informację, dotyczącą tego
prezydenta. Mianowicie brzmiała ona, że w Oslo, w Norwegii, 11 października 2002 r. „Norweski Komitet Nagrody Nobla zdecydował o
przyznaniu Pokojowej Nagrody Nobla na rok 2002 Jimmy Carterowi za dziesiątki
lat jego wysiłków w poszukiwaniu pokojowych rozwiązań w konfliktach
międzynarodowych, w popieraniu demokracji i praw człowieka oraz promowaniu
ekonomicznego i socjalnego rozwoju społeczeństw.”
Potem przeczytałam, że inny były prezydent, Bill Clinton,
powiedział: „Nie jestem w stanie pomyśleć
o kimkolwiek innym, kto by bardziej zasługiwał na tę nagrodę, niż właśnie Jimmy
Carter. On wciąż inspiruje ludzi - młodych i starych, wszędzie - przez swoje
pełne wigoru poszukiwanie pokoju, sprawiedliwości i lepszej jakości życia dla
wszystkich mieszkańców ziemi.”
I rzeczywiście, Jimmy Carter, pokonał 156 kandydatów (117
kandydatów indywidualnych i 39 grupowych).
W niewielkim artykuliku, który wtedy powstał, pisałam dalej:
Demokratyczny prezydent USA, w latach 1977 do 1981, otrzymał
nagrodę za pełną wysiłku działalność (już jako ex-prezydent), przynoszącą pokój
na ziemi ‘od Haiti aż po Północną Koreę’. Powołując do życia, w 1982 roku,
„Carter Center” zaangażował się on całkowicie w charytatywną, niedochodową
działalność. Każdego roku (od 1984), Carter kieruje jednostkami organizacji
„Habitat for Humanity”, budującymi domy dla biednych rodzin na całym świecie.
Działa też na wielu frontach walki w zwalczaniu tropikalnych chorób oraz
pomagając we wzroście gospodarczym w krajach rozwijających się. „Carter Center”
przedsięwzięło wiele działań w celu
zapobiegania i zahamowania wielu konfliktów w różnych krajach i na wielu
kontynentach.
Odbierając nagrodę, Jimmy Carter powiedział, że zmotywuje go
ona i popchnie do jeszcze większych działań na rzecz krzewienia pokoju i praw
człowieka na całym świecie. Carter w szczególny sposób podziękował swojej żonie
Rosalynn mówiąc, że była ona częścią tego wszystkiego, co udało mu się w życiu
dokonać.
Jimmy Carter przyszedł na świat 1 października 1924 roku, w
Georgii. Pochodził z biednej rodziny. Jego ojciec, rolnik, zajmował się uprawą
orzeszków ziemnych. Matka pracowała jako pielęgniarka w lokalnym szpitalu.
Jimmy, który uczył się dobrze, w 1946 roku ukończył Akademię Marynarki
Wojennej, jako specjalista w dziedzinie broni nuklearnej. W tym samym roku
ożenił się z Rosalynn.
Jimmy Carter wychował się w domu chrześcijan baptystów. W
1935 roku, jako jedenastolatek, po publicznym wyznaniu Jezusa swoim
Zbawicielem, został ochrzczony. I od tego czasu wiernie uczestniczył w życiu
Plains Baptist Church w Georgii. Jako dojrzały chrześcijanin był nauczycielem
Słowa w Szkole Niedzielnej (dla dorosłych). Jego przyjaciółka, Clarence Dodson
powiedziała o nim: „Jimmy jest wspaniałym
studentem i nauczycielem Słowa.” Przez pewien okres swojego życia, Carter,
był czynnie zaangażowany w działalność misyjną wśród ludności
hiszpańskojęzycznej.
A jednak nie w tym kierunku poszła dalsza ‘kariera’ Cartera.
Coraz bardziej skłaniał się on ku polityce. „Jimmy Carter - człowiek wiary i
polityki.” Tak widzieli go autorzy książki pod tytułem „The miracle of Jimmy
Carter” (Fenomen Jimmiego Cartera -
przek. red.) W roku 1971 Carter został gubernatorem Georgii. Dobrym
gubernatorem... Kiedyś powiedział swojej żonie: „Więcej czasu spędziłem na kolanach przed Bogiem, będąc gubernatorem
Georgii, niż w całym moim dotychczasowym życiu...”
Potem przyszedł kolejny etap w jego życiu - ‘walka o stołek
prezydencki’. Carter powiedział: „Nigdy
nie modliłem się o to, by zostać prezydentem. Modliłem się natomiast, abym
czynił to, co właściwe i aby Bóg był moim przewodnikiem w tym nowym
doświadczeniu. I przez całą moją kampanię prezydencką nie miałem cienia
wątpliwości, że to jest to, co Bóg chciałby, abym robił.”
Po zwycięstwie, w 1976 roku, jako 39 prezydent i jako
nowonarodzony chrześcijanin, Carter powiedział Amerykanom: „Oto, przed wami człowiek, który wie, co to
jest bieda. Wie, co to znaczy pracować własnymi rękami. Wie, co to znaczy
upadać i przegrywać. Wie też, co to znaczy odnieść sukces w życiu osobistym, w
biznesie i w polityce. A poza tym wszystkim, wie najlepiej, jak należy
wykonywać to, czego się od niego oczekuje. [...]” Zacytował również
fragment z Micheasza 6:8 „Oznajmiono ci
człowiecze, co jest dobre i czego żąda Pan od ciebie: tylko, abyś wypełniał
prawo, okazywał miłość bratnią i w pokorze obcował ze swoim Bogiem.”
Jimmy Carter - mąż wiary. Pierwszy nominowany prezydent w
historii Stanów Zjednoczonych, który otwarcie wyznał swoim wyborcom, że Jezus
Chrystus zajmuje pierwsze miejsce w jego życiu. „Moja religia jest dla mnie czymś tak naturalnym, jak oddychanie” -
powiedział.
Podstawowym źródłem wiary Cartera jest Biblia, którą czyta
regularnie i dużo, w poszukiwaniu inspiracji i przewodnictwa. Carter jest
‘pożeraczem’ książek. Czyta do kilku książek tygodniowo. Wiele czasu spędza
studiując dzieła wielkich teologów. Hasłem jego kampanii wyborczej był cytat z
Reinholda Niebuhra: „Smutnym obowiązkiem
polityki jest ustanowienie sprawiedliwości w tym grzesznym świecie.”
Udzielając wywiadu jednemu z dziennikarzy, odnośnie kampanii
prezydenckiej, Jimmy Carter powiedział: „ ...to, co głównie czułem, to swoją
całkowitą zależność od Ducha Świętego...[...]”
Oto, jak później skomentował to ten dziennikarz: „Przeprowadzałem wywiady z prezydentami i
kandydatami na prezydentów - ze zwycięzcami i przegranymi - od dni Franklina D.
Roosevelta; przez okres trzydziestu sześciu lat, ale nigdy żaden z nich tak
otwarcie i szczerze nie obnażał swoich najgłębszych duchowych doświadczeń.
Nigdy wcześniej nie słyszałem prezydenta czy kandydata na ten urząd, mówiącego
o działaniu Ducha Świętego w jego życiu...”
Wydaje się więc zupełnie jasne, że cud polityczny Jimmy
Cartera nie polegał na łucie szczęścia. Jest tylko jedna odpowiedź na tak
często stawiane pytanie: „Kim jest ten Jimmy Carter?” Odpowiedź brzmi: „Mąż z
wiarą w Boga.”
***
Opracowane na podstawie materiałów z CNN i Reuters
Foundation z dnia 11 października’02 i książki po tytułem „The miracle of Jimmy
Carter” 1976r., autorstwa: Howarda Nortona (laureat nagrody Pulitzera) i Boba
Slossera (dziennikarz z The New York Times); oraz CNN Politics z 20.08.2015: Jimmy
Carter on cancer: Future in God's hands… .


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.