sobota, 30 stycznia 2010

Rozmyślanie na temat 'aktywnej bierności'

Bez Boga nie możemy niczego uczynić. Nasza 'aktywna bierność' ma polegać na tym, że jesteśmy w ciągłej gotowości do przyjmowania Jego woli, Jego planu, Jego powołania w naszym życiu. Czekamy na to, co On ma dla nas. I jedno jest pewne - nigdy nie będziemy się nudzić, bo Bóg jest Bogiem aktywnym. Takim poznajemy Go już od pierwszych stron Biblii.

Ta nasza bierność nie ma nic wspólnego z lenistwem, obojętnością, wygodnictwem. Nie. Jest ona czymś najlepszym, co możemy zrobić - pozwolić Bogu działać przez nas. Być Jego instrumentami, narzędziami, naczyniami. Są to rzeczy 'bierne' - ale w ręku Mistrza służą do wspaniałych celów. Instrumenty brzmią piękną muzyką, narzędzia wykonują piękną pracę, naczynia np. przechowują to, co jest niezbędne dla naszego życia - wodę, zboże, zapasy.

To określenie przynosi mi też na myśl próbę ratowania tonącego. Doświadczony ratownik dopiero wtedy rusza na pomoc, gdy tonący nie ma już na nic sił - nie szarpie się, nie próbuje sam wypłynąć, ratować się. Wtedy akcja ratunkowa powiedzie się, bo ratujący nie pójdzie na dno razem z tonącym.

Myślę, że Bóg bardziej doceni to, że jesteśmy aktywnie biernymi niż to, że jesteśmy aktywistami. Bo wtedy, tak naprawdę, nie pełnimy woli Bożej, nie realizujemy Jego celów, ale działamy według swojej woli i realizujemy swoje cele. Aktywna bierność gwarantuje sukces - owoc. Aktywista często narażony jest na fiasko i porażkę, albo popada w pychę. A tego Bóg w nas nie lubi, bo to jedynie Jemu należy się chwała.

Nie wyprzedzajmy Boga, ale kroczmy za Nim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.