sobota, 23 stycznia 2010

Rozmyślanie o duchowym folgowaniu sobie

Każda dyscyplina życia duchowego jest jednocześnie duchowym folgowaniem sobie. Słowo 'folgowanie' może mieć znaczenie zarówno pozytywne, jak i negatywne. Jak można to odnieść do naszego duchowego życia, które wymaga pewnego zdyscyplinowania w konkretnych dziedzinach takich jak np. czytanie Słowa, modlitwa, świadczenie, służba, społeczność z wierzącymi?

Folgować sobie - w ten pozytywny sposób - to dać upust swojemu duchowemu apetytowi. Ulegać tym dobrym duchowym pragnieniom. Czerpać pełnymi garściami z tego, co przygotował nam Bóg. Szukać nowych możliwości spełnienia swoich duchowych potrzeb – jeszcze więcej Słowa, jeszcze więcej społeczności, jeszcze lepsza służba, wciąż nowe wyzwania. Folgowanie sobie, to ciągłe sycenie się obfitością stołu Bożego.

Folgowanie - w ten niepozytywny sposób – to pozwalanie sobie na odpoczynek, zwalnianie, słabnięcie, pobłażanie swojemu duchowemu lenistwu, zaniedbywanie swojego powołania. Taki stan zaburza naszą dyscyplinę, powodując jawne niedociągnięcia w czytaniu Słowa, modlitwie, a to ma wpływ na naszą społeczność z Bogiem i z innymi wierzącymi oraz wpływa na jakość naszej służby. O ile ten pierwszy rodzaj folgowania przynosi pozytywne rezultaty w całym naszym życiu, to w tym drugim przypadku nasze życie może ulec negatywnej zmianie, co będzie miało wpływ nie tylko na ten wymiar duchowy, ale również na nasze relacje z innymi ludźmi, a też na nasze błogosławieństwo w różnych dziedzinach naszego życia.

Ktoś powiedział: W krokach wiary, w duchowym życiu nie ma urlopu. Nie mam odpoczynku, folgowania sobie, luzu. Pragnę, aby ta zasada była prawdą w moim życiu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.