środa, 25 maja 2011

Macierzyństwo zmieni Twoje życie..

„Inspiring Mother’s Day story” - tłum. Wala Jarosz

Siedziałyśmy sobie przy obiedzie, kiedy nagle moja córka zako-munikowała mi, że właśnie po-stanowili z mężem stać się pełną rodziną. „To znaczy zastanawiamy się nad tym” - powiedziała żartobliwym tonem. „Czy myślisz, że to już pora na dziecko?” „To zmieni całe twoje życie” - powiedziałam, z ledwością opanowując drżenie głosu. „Wiem!” - odpowiedziała - „Koniec wysypiania się w weekendy, koniec spontanicznych wyjazdów na wakacje, koniec...”

Ależ, ja zupełnie nie to miałam na myśli! Spojrzałam na córkę, zastanawiając się, co mam jej jeszcze powiedzieć. Chciałam, aby dowiedziała się o rzeczach, których nie nauczą jej w szkole rodzenia. Chciałam jej powiedzieć, że fizyczne rany po porodzie zagoją się, ale stanie się matką odciśnie na jej emocjach tak olbrzymie piętno, że od tego momentu zawsze będzie podatna na zranienia.

Miałam zamiar ostrzec ją, że nigdy więcej nie przeczyta gazety nie zadając sobie pytania: „Co by to było, gdyby to wydarzyło się mojemu dziecku?” Każda katastrofa samolotowa, każdy pożar domu, każdy wypadek będzie ją przerażał. A kiedy zobaczy zdjęcia głodujących dzieci, będzie zastanawiała się, czy może być coś bardziej okrutnego, niż widzieć śmierć swojego dziecka.

Przyglądałam się jej wypielęgnowanym paznokciom i gustownemu ubraniu, i pomyślałam sobie, że jakkolwiek wyszukanie teraz wygląda, to stanie się matką i tak zredukuje ją do prymitywnego poziomu niedźwiedzicy chroniącej swojej młode. Jeden, nagle dobiegający ją krzyk: „Mamo!” sprawi, że bez chwili zastanowienia ciśnie sufletem albo swoim najcenniejszym kryształem.

Czułam, że potrzebuję ją ostrzec, że niezależnie od tego, ile lat swojego życia poświęciła karierze, to stanie się matką całkowicie wykolei ją z obranych torów. Nawet jeśli zostawi swoje dziecko pod doskonałą opieką, to i tak podczas ważnego spotkania w interesach, będzie cały czas myślała o słodkim zapachu swojego maleństwa. Będą chwile, kiedy będzie musiała zdyscyplinować się do granic swoich możliwości, aby nie pobiec do domu. Tylko po to, aby sprawdzić, czy jej dziecko ma się dobrze.

Chciałam, aby moja córka dowiedziała się, że każda codziennie podejmowana decyzja przestanie być rutyną. Wielkim dylematem okaże się fakt, kiedy nagle w McDonald’s pięcioletni chłopiec zażąda zaprowadzenia siebie do męskiej, a nie do damskiej toalety. Akurat tu, pomiędzy tacami pełnymi jedzenia, a innymi krzyczącymi dziećmi, sprawa potrzeby niezależności i tożsamości płciowej zostanie przeciwstawiona przerażającej perspektywie, że właśnie tam, w toalecie, czyha pedofil...

Przyglądając się mojej atrakcyjnej córce, chciałam ją upewnić, że kiedy wreszcie uda jej się zrzucić nabyte w czasie ciąży kilogramy, to i tak już nigdy nie będzie taka sama. Jej obecne życie, teraz tak ważne, będzie miało o wiele większą wartość, kiedy w jej życiu pojawi się dziecko. Będzie pragnęła żyć tylko dla swojego potomstwa, z nadzieją na długie lata życia, kiedy to będzie mogła widzieć, że nie jej marzenia się spełniają, ale spełniają się marzenia jej dzieci.

Chciałam, aby wiedziała, że blizna po cesarskim cięciu, albo niewielkie znamię stanie się jej honorowym medalem. Z kolei relacja mojej córki z jej mężem również się zmieni, ale nie w sposób, w jaki ona to sobie wyobraża. Tak bardzo pragnę, aby zrozumiała, jak mocniej można pokochać mężczyznę, który delikatnie kąpie swoje dziecko, albo nigdy nie odmawia zabawy z nim. Myślę, że powinna wiedzieć o tym, że zakocha się w nim ponownie, ale z powodów, które może jeszcze teraz uważać za bardzo nieromantyczne.

Pragnęłam, aby moja córka poczuła szczególną więź z kobietami, które na scenie historii próbowały powstrzymać wojny, krzywdy, uprzedzenia lub występowały przeciwko pijanym kierowcom zabijającym ich dzieci. Miałam nadzieję, że wreszcie zrozumie, dlaczego tak racjonalnie podchodzę do większości zagadnień życiowych, a jednak popadam w obłęd, kiedy dyskutowane jest zagrożenie wojny atomowej za życia moich dzieci.

Chciałam opisać mojej córce radość towarzyszenia własnemu dziecku w nauce jazdy na rowerze. Chciałam opowiedzieć jej, jak niesamowicie śmieszny jest widok dziecka, które po raz pierwszy dotyka miękkiego psiego lub kociego futerka. Pragnęłam, aby zakosztowała tej radości, która jest tak niesamowicie prawdziwa.

Pytające spojrzenie mojej córki uświadomiło mi, że moje oczy napełniły się łzami. „Nigdy nie pożałujesz swojej decyzji” - powiedziałam wreszcie. Przechyliłam się do niej przez stół, ścisnęłam ją za rękę i zaproponowałam modlitwę. Za nią, za siebie, i za wszystkie kobiety pod słońcem, które  mają skrupuły przed przyjęciem najwspanialszego powołania - błogosławionego daru od Boga - zostania matką.

***

Oczom, które wiele płakały,
Ustom, co się wiele modliły,
Sercom, które cierpiały
Daj, Panie siły.

Rękom, które stwardniały w trudzie,
Stopom, które mają znużenie,
Myślom, które wyśmieli ludzie
Daj odpocznienie.

Niech wypoczną w cichym ukryciu,
Zanim dojdą do wrót wieczności...
...Tę im radość daj choć raz w życiu,
Boże miłości.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.