Rutyna (postępowanie według utartych szablonów, monotonia, nuda, brak zmian) wkrada się wszędzie.
Głównie chyba w nasze życie zawodowe. Potem rodzinne. Nie ma chyba dziedziny życia, która nie byłaby zagrożona rutyną. Rutyna nie omija również Kościoła.
Szczęściem, za sprawą Ducha Świętego, jesteśmy uchronieni przed popadnięciem w całkowitą rutynę, bo podczas każdego nabożeństwa, spotkania, wyda-rzenia Bóg działa w Swój unikalny i zaskakujący sposób.
Ale z drugiej strony - sami czasem czujemy, że wszystko w życiu Kościoła dzieje się przewidywalnie tak samo: schematyczne nabożeństwa, te same i takie same cotygodniowe spotkania, niezmienny kalendarz kościelny…
Wspominając, z wielkim rozrzewnieniem, już dosyć odległe czasy byłego Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego, mam wrażenie, że wtedy Kościół był jakby aktywniejszy. Niby było trudniej (systemowo), ale miało miejsce wiele wspólnych działań, które gromadziły na jednym miejscu setki a nawet tysiące osób. Nasz Kościół, nasza mniejszość wyznaniowa była widoczna - na Torwarze, w Hali Mirowskiej, w kinach, na ulicach Warszawy - podczas „Marszu dla Jezusa”. Może nadal wiele się dzieje, ale - ponieważ każdy teraz działa w ramach własnej denominacji - tych wydarzeń nie widać. (Chyba, że się uważnie śledzi życie innych kościołów.) Z ostatnich lat - z wydarzeń międzykościelnych, ponad denominacyjnych - przypominam sobie konferencję z Davidem Wilkersonem (2005) i ewangelizację z Andrew Palau (2006) i oczywiście nabożeństwa z okazji Światowego Dnia Modlitwy.
To chyba wszystko, … aż do czerwca 2011. Kiedy to mój kalendarz wypełnił się wieloma następującymi po sobie wydarzeniami.
11 czerwca. Pierwsze i w swej liczebności największe, to Festival of Life z Joyce Meyer w roli głównej i z towarzyszącym jej zespołem Hillsong z Kijowa. Zjechali się ludzie z całej Polski. Dzieląc siebie pomiędzy jedną ze służb a fotelem dla VIP-ów J, mogłam obejrzeć ogrom tego przedsięwzięcia od strony kulisów a też z widowni. Niesamowite wrażenie robiła, zapełniona do granic swoich możliwości Sala Kongresowa (z dodatkowymi przyległymi salami). Dla samego tego widoku warto było tam być! O, pójdź do Kościoła żywego…
(Więcej o samej imprezie można przeczytać: KLIKNIJ.)
12 czerwca. Światowy Dzień Modlitwy. Kościół Warszawy (reprezentowane są różne denominacje) gromadzi się mniej licznie niż zwykle (do tej pory bywało po 1500-2000 osób, tym razem było około 500), ale za to jest widoczny i słyszalny. Jest obecny. Jest radosny. Jest żywy. O, pójdź do Kościoła żywego…
(Więcej o tym wydarzeniu piszę: KLIKNIJ.)
16-19 czerwca. W Ostródzie, w pięknym ośrodku Kościoła Chrystusowego, odbywa się kolejna edycja zjazdu Pokolenia Wiecznie Młodych. To zjazd ludzi z dawnego ZKE, a więc znowu spotykają się przedstawiciele różnych denominacji. Nie ma wśród nich ludzi poniżej 50-tki. To twórcy historii Kościoła z lat 70 (jest ich coraz mniej) i ich podopieczni (też już z siwymi głowami). Ten zjazd ma charakter jubileuszowy - 40 lecie ostródzkiego ośrodka. Czy można sobie wyobrazić piękniejszą uroczystość niż spotkanie tych, którzy ten ośrodek tworzyli. Tych, którzy w nim, ogromnym rzeszom młodzieży, służyli. I tych, którzy się, podczas odbywających się tu obozów, nawracali? O, pójdź do Kościoła żywego…
(Zdjęcia z jubileuszowego nabożeństwa: KLIKNIJ.)
22-25 czerwca. Na Ursynowie odbywa się Festyn z „Odpowiedzialnymi” - wielka impreza dla całej rodziny. Kościół wyszedł pomiędzy ursynowskie bloki. Dla licznie zebranych rodziców z ich pociechami zostały przygotowane różne atrakcje: pokazy walk rycerskich, wielka dmuchana zjeżdżalnia, zabawy z chustą animacyjną, skoki na trampolinie, malowanie twarzy - nawet moja mała wnusia dała sobie namalować na policzku kwiatek. Było kino familijne, „Mały Inżynier” i wiele, wiele innych atrakcji (wata cukrowa, kiełbaski z grilla)… W wydarzeniu pomagała wcześniej przeszkolona młodzież z różnych kościołów, byli też goście z Anglii - przyjechali, aby szkolić i pomagać i… zostali zaskoczeni organizacją i profesjonalizmem polskiej strony. Ja też tam byłam i świetnie się bawiłam, tańcząc skocznie (na tyle, na ile pozwoliła mi moja waga :-) do jakiejś zwariowanej angielskiej piosenki (hoki poki). Padający momentami bardzo rzęsisty deszcz nikogo nie zniechęcił do pysznej zabawy. O, pójdź do Kościoła żywego…
25 czerwca. Soli Deo Gloria! To główne hasło Reformacji ożywa w murach warszawskiego „okrąglaka” (Kościół Ewangelicko Augsburski przy Pl. Małachowskiego 1), za sprawą Stowarzyszenia „Misio Musica” - orkiestry symfonicznej, chóru i solistów. Rozglądam się po kościele i widzę ludzi, których nie widziałam od kilku czy kilkunastu lat. O, jak dobrze i miło… (Psalm 133) Profesjonalizm muzyków i śpiewaków wywołuje poczucie dumy - nasz Kościół godnie się reprezentuje. A trwający dwie godziny koncert chwały dla Boga dotyka umysłów i serc. Zamierzony przez „MM” cel został osiągnięty, tak jak to wyraził prezes stowarzyszenia Janusz Sałaciński: Jako wierzący muzycy zrzeszeni w „Missio Musica” mamy intencję, aby zaśpiewać i zagrać koncert tylko na Bożą Chwałę - Soli Deo Gloria. Nie mamy żadnych innych intencji, nie będzie to nawet ewangelizacja, chociaż treść Dobrej Nowiny będzie w pieśniach przekazywana. Chcemy rzeczywiście, w imieniu naszego Pana Jezusa Chrystusa, wystąpić przed Bożym Tronem i oddać Jemu pokłon, wykonując koncert na głosy solowe, chór i orkiestrę. O, pójdź do Kościoła żywego…
26 czerwca. Kolejne wydarzenie w Sali Kongresowej zamyka, jakby klamrą, to czerwcowe ‘szaleństwo’ :-). Kościół Chrystusowy, obchodzący swój rok jubileuszowy (90), w bardzo uroczysty sposób otwiera Dziesiątą Dekadę swojego istnienia. Sala jest wypełniona jubilatami z całej Polski oraz licznie przybyłymi gośćmi - przyjaciółmi z innych kościołów warszawskich. Przyznaję, że urzekła mnie skromność, pokora i prostota tego wydarzenia. Nie było dyplomów i kotylionów, chociaż niewątpliwie przez te 90 lat wielu ludzi przysłużyło się dobru i rozwojowi tego kościoła. Swoją chwałę odebrał Bóg w pieśniach, modlitwach, przemówieniach. Bo cóż to by było „Gdyby Pan nie był z nami…”? - wspominając historię Kościoła Chrystusowego w Polsce, powiedział pastor Piotr Karel, cytując Psalm 124. Pięknym akcentem spotkania był czas, kiedy prezbiterzy różnych Kościołów składali jubilatom życzenia i modlili się o Boże błogosławieństwo dla Dzieła Dziesiątej Dekady. Do takich pięknych, wspólnych chwil tęskniło moje serce. O, pójdź do Kościoła żywego…
(Zdjęcia z uroczystości: KLIKNIJ.)
***
Słowa tytułu i refrenu pochodzą z pieśni nr 600. Ze „Śpiewnika Pielgrzyma”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.