Światowy Dzień Modlitwy 2011
Już po raz szósty, w dniu pamiątki zesłania Ducha Świętego, który tym razem wypadł na dzień 12 czerwca 2011r., zgromadziły się w Warszawie kościoły ewange-liczne, aby we wspólnej modlitwie dołączyć do grona modlących się - w Polsce i na całym świecie - chrześcijan.
Początki:
The Global Day of Prayer odbywał się już po raz dziesiąty, dlatego warto przypomnieć, jakie były jego początki.
W lutym 2000r. Graham Power, poważny biznesmen, a zarazem świeżo nawrócony chrześcijanin, obejrzał film dokumentalny „Przeobrażone miasta”, wyprodukowany przez George’a Otisa. Szczególnie poruszyła go historia miasta Cali w Kolumbii. Dotknął go fakt, że pastorzy modlili się tam razem o swoje miasto oraz poruszyła go zmiana, jaką ta modlitwa za sobą pociągnęła. W lipcu 2000r. G. Power otrzymał od Boga wizję modlitwy o świat… I tak się wszystko zaczęło. W 2001r. na stadionie w Kapsztadzie zgromadziło się 45 tysięcy osób, aby razem się modlić. Inicjatywa stopniowo rozszerzała się, obejmując całe RPA, Afrykę… aż w 2005r. w modlitwie wzięło około 220 milionów chrześcijan z całego świata. Polska dołączyła do ŚDM w 2006r.
Również w 2006 r., w ramach ŚDM, została wdrożona prosta trzyczęściowa strategia:
- 10 dni modlitwy (dzień i noc) od Wniebowstąpienia do soboty przed niedzielą Zielonych Świąt,
- Światowy Dzień Modlitwy w niedzielę Zielonych Świąt,
- 90 dni błogosławieństwa po ŚDM (praktyczne zaangażowanie Kościoła w życie lokalnych społeczności - wsi, miast, dzielnic).
Trochę warszawskiej historii:
4 czerwca 2006r. - hala sportowa na Targówku zapełniła się kilkoma setkami wierzących (ponad 500 os. dorosłych), może nie ze wszystkich, ale z większości warszawskich kościołów i wspólnot ewangelicznych. Ponieważ była to impreza ogólnopolska, do stolicy przyjechali różni przywódcy duchowi z Polski. Warszawa ‘wystawiła’ honorowego gościa - Hannę Gronkiewicz-Waltz. W tym dniu, na całym świecie, modliło się razem około 500 milionów chrześcijan.
27 maja 2007r. - warszawski ŚDM zgromadził w centrum konferencyjnym przy ulicy Bobrowieckiej około 1500 wiernych z dziesięciu kościołów warszawskich, których pastorzy i liderzy stanowili komitet organizacyjny. Na sali znajdowali się też przedstawiciele innych kościołów i wspólnot ewangelicznych. Kazanie wygłosił pastor Krzysztof Zaręba. W tym roku ŚDM organizowany był również w różnych strategicznych miastach naszego kraju.
11 maja 2008r. - w tym roku w organizację ŚDM włączyło się trzynaście kościołów warszawskich. Nabożeństwo odbyło się w nowo wybudowanej, nowoczesnej hali sportowej „Arena Ursynów”. Hala wypełniła się licznie. Szacuje się, że obecnych było ponad 1500 osób plus około setka dzieci. Kazanie wygłosił pastor Arkadiusz Kuczyński.
31 maja 2009r. - powrót na Bobrowiecką („Arena Ursynów” była zajęta). Grono organizatorów powiększa się do szesnastu kościołów. Około 2000 osób zapełniło tę salę - duszną i ciemną. A jednak… czy raczej pomimo tego - wiele osób, po spotkaniu, mówiło o niesamowitej atmosferze tego wspólnego czasu; o przełamaniu barier tkwiących w ich sercach w stosunku do innych wspólnot. Dla wielu to nabożeństwo zdało się być czasem szczególnym, nie mającym miejsca nigdy wcześniej. Kazanie wygłosił pastor Paweł Jarosz.
23 maja 2010r. - warszawski Kościół ponownie gromadzi się, aby modlić się o świat. Tym razem „Arena Ursynów” okazała się dostępna. Frekwencja podobna jak w latach poprzednich. Kazanie wygłosił pastor Andrzej Stepanov. Dodatkowy element po spotkaniu - piknik rodzinny na pobliskiej polanie. Przelotny deszczyk tylko zaostrzył apetyt na kiełbaski i szaszłyki z grilla. A dzieciom mokre zjeżdżalnie i trampoliny wydawały się w ogóle nie przeszkadzać.
Nie tak odległa przeszłość:
12 czerwca 2011r. Warszawski Światowy Dzień Modlitwy - Kościół wychodzi na ulice miasta. Konkretnie - gromadzi się na Placu Bankowym, tuż przy Ratuszu. Chyba dlatego to nabożeństwo modlitewne od samego początku jest inne od poprzednich (mimo tego, że jest nas mniej niż do tej pory bywało - liczbę uczestników szacuje się na 500 osób). Radosne, głośne (na powietrzu inaczej się nie da :-), żywiołowe, momentami spontaniczne. Troszkę mało kolorowe - zabrakło flag i bannerów. Ale za to niebo zafundowało nam nie lada ‘transparent’. W chwili śpiewania pieśni, której słowa proklamują zawierzenie naszego kraju Bogu, na niebie pojawiła się chmura w kształcie ptaka. Opinie różnią się jedynie, co do tego - czy był to orzeł czy gołąb.
Pastor Andrzej Nędzusiak, który w tym roku głosił kazanie, a jednocześnie był koordynatorem całego przedsięwzięcia, podsumowuje nabożeństwo tak: Ja sam jestem zadowolony z wydarzenia, bo wyszło naprawdę dobrze, biorąc pod uwagę okoliczności: wielka konferencja z Joyce Meyer poprzedniego dnia, niewielkie przygotowania organizacyjne (w związku z charakterem lokalizacji) i częściowo spontaniczny przebieg samego spotkania. Jestem wdzięczny Bogu, że w całkiem sporej liczbie mogliśmy się modlić przed siedzibą władz naszego miasta.
Pastor Andrzej Stepanov dodał:
Takie zgromadzenia powinny się kierować następującymi zasadami: ma być radośnie, kolorowo i głośno. I to się udało. Staliśmy w miejscu, gdzie przechodnie mogli podejść, ale nie musieli. Nie było to miejsce odpoczynku i spacerów, więc nie przeszkadzaliśmy. Rozmawiałem z ludźmi, których nasze zgromadzenie na Bankowym przyciągnęło. Byli naprawdę zainteresowani. Chcieli wiedzieć więcej. My, w swoich kościołach, już dawno jesteśmy oderwani od tego, jak żyje miasto. Głośne ‘gejparade’ nie da się zagłuszyć cichym zgromadzeniem. Radość i wolność w Duchu jest atrakcyjna dla znudzonych nominalnym chrześcijaństwem i to się udało zrobić. To była duchowa deklaracja. W krajach, w których miało miejsce przebudzenie właśnie tak się robiło!
Wspomnę, że pastor Stepanov nie tylko rozmawiał z osobami zainteresowanymi. Wykazał on jasność umysłu i w sposób klarowny przedstawił przygodnym obserwatorom Ewangelię. Było to działanie niezaplanowane, spontaniczne, ale dla mnie wzruszające i godne pochwały.
Pastor Paweł Jarosz wysłuchał opinii uczestników spotkania. Oto niektóre z nich:
- wreszcie Kościół wyszedł zza murów,
- mi to cały czas przywodzi na myśl tę piosenkę: „A mury runą, runą, runą…”
- w naszych budynkach czujemy się bezpiecznie, wygodnie, nietykalni; tam łatwo jest ogłaszać rządy Boga, ale ludzie są tu, na zewnątrz! Kościół musi wyjść na zewnątrz, do ludzi!
- to były narodziny Kościoła w Warszawie, Kościół wyszedł ze swoich kaplic i zjednoczył się we wspólnej modlitwie - to nowa jakość Kościoła,
- kiedy witałem się z osobami z mojego i z innych Zborów, to było to jakby ‘bratanie się przed bitwą’,
- to spotkanie dało mi nową siłę, nową perspektywę - wcześniej wychodziłem do ludzi z Ewangelią, ale przez lata siedzenia w ławce moje duchowe zęby stępiły się… to spotkanie naostrzyło je na nowo, dało mi ‘apetyt na ewangelizowanie’ (trudno jest wyjść do ludzi, kiedy się jest „w środku”!),
- ja, tam na tym placu, znalazłem się w zupełnie innym świecie!
- nasze miejsce nie jest w wygodnych kościelnych ławach, ale tam, gdzie nas nie ma… .
Przyszłość:
Jutro pokaże, czy taka forma warszawskiego Światowego Dnia Modlitwy wpisze się na stałe w jego charakter. Ja jestem na „TAK”.
Zdjęcia:
1. Zbigniew Piątek

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.