Z okazji rozpoczynających się wakacji (dla dzieci już się zaczęły) postanowiłam posłużyć się dziś rozważaniem ks. Hen-ryka Czembora z książki „Blisko Boga”. Jest to rozważanie na czasie, bo dotyczy okresu wakacji - urlopów, spowolnienia tempa życia, pewnego odejścia od rutyny i codzienności...
Ksiądz Czembor niewątpliwie dostrzega i docenia zalety letniego odpoczynku, ale również przestrzega przed tym, aby odpoczywać mądrze - odpoczywać tak, aby zbliżyć się do Boga, a nie od Niego oddalić.
Myślę, że najłatwiej oddalić się od Boga przez zaniedbanie społeczności z Bogiem i z Jego ludem (często podczas wakacji robimy sobie urlop od Kościoła, od służby, od Boga i od Jego Słowa...) oraz przez brak ostrożności i rozluźnienie duchowe, które często prowadzi nas do grzechu (wydaje nam się, że Bóg też jest na urlopie i nie zważa na to, co robimy ;-).
A przecież Boża zasada odpoczynku - zawarta w Sabacie - nie głosi ‘odpoczywajcie ode Mnie’, ale ‘odpoczywajcie ze Mną, lub odpoczywajcie we Mnie!’. Sabat to dzień poświęcony Bogu, nie nam. Tak więc, kiedy mamy w ciągu lata w nadmiarze sabatnich dni (dni odpoczynku) wykorzystujmy je właściwie - w myśl Psalmisty: Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy posiedli mądre serce! Ps. 90:12 I ten właśnie werset posłużył ks. Czemborowi za podstawę poniższego rozważania.
***
Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy posiedli mądre serce! Ps. 90:12
Pod gorącym słońcem lata czas biegnie inaczej niż w innych okresach. Jest pora urlopów. Nie trzeba się zrywać o świcie, pędzić do metra, wykonywać swej zwykłej, powszedniej pracy. Można robić coś innego, można leniuchować, odpoczywać czy szukać coraz to nowych rozrywek. Mamy sporo wolnego czasu, mamy właściwie wyłącznie wolny czas, wolny od tego, co wypełnia bez końca i bez reszty pozostałe dni naszego roku.
Urlop jest szansą na odpoczynek, regenerację sił. Jest też szansą na wyrwanie się z kieratu ogłupiających, ciągle tych samych zajęć. Jest chwilą oddechu, przystankiem w drodze i okazją do przemyśleń. Popatrzmy za siebie: Ile dni minęło już z naszego życia? i Ile jeszcze może być przed nami? Są tacy, którzy nie lubią liczyć swoich dni i lat, chcą mieć złudzenie, że czas stoi w miejscu, że nie przybywa lat, które są już tylko przeszłością. Chcą być wiecznie młodzi i mieć życie przed sobą... Życie wśród złudzeń jest jednak niebezpieczne. Trzeba liczyć się z realiami, trzeba umieć liczyć swoje dni. I te, które minęły, i te, które mamy przed sobą. Te pierwsze już się nie powtórzą, pozostaną na zawsze takimi, jakimi były. Te, które są przed nami, dają jeszcze szansę na dokonanie czegoś istotnego, ważnego, dobrego.
Trzeba umieć wykorzystać czas. Trzeba umieć nadać sens i treść mijającym dniom. Należy sobie uświadomić, że tylko Bóg jest wieczny i On, Stwórca czasu, wie najlepiej, jak człowiek powinien wykorzystać swój czas.
Prośmy więc razem z Psalmistą: „Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy posiedli mądre serce!” Niech te dni odpoczynku i urlopu będą nie tylko odnowieniem naszego ciała, ale także naszej duszy. Niech w tym wolnym czasie nauczymy się doceniać mijające dni i mądrze je wykorzystywać. Mądrze to znaczy zgodnie z wolą Bożą, zgodnie z tym, do czego zostaliśmy stworzeni i przeznaczeni.
W okresie wakacji jest czas, jest szansa na szukanie Boga, na odnowienie społeczności z Nim. Wykorzystajmy tę szansę, aby dni urlopu stały się prawdziwym błogosławieństwem dla dni szarych, powszednich, zwykłych, abyśmy posiedli mądre serce i umieli liczyć dni nasze.
Ja bym jeszcze dodała: Wykorzystując czas, gdyż dni są złe. (Efezjan 5:16)
***
Pomyślałam też sobie, że przypomnę jeszcze pewien stary tekst. Może się przyda - przed nami dwa miesiące wakacji.
„W krokach wiary, w duchowym życiu nie ma urlopu.” Tak napisała Alina Wieja w „Naszych Inspiracjach”/Lato2003. Pozwólcie, że zacytuję dalszą część jej przedwakacyjnej refleksji: [...] Nawet w najbardziej rozleniwionym i swobodnym dniu letnich wakacji nie jesteśmy zwolnieni z odpowiedzialności za własne decyzje, za to, co robimy z własną seksualnością, z tego, jak spędzamy czas darowany nam po to, by zregenerować nadwerężone siły i zdrowie. Nawet letnie przyjemne dni nie zwalniają nas z konieczności wybierania tego, co właściwe, w miejsce dobrego, nie mówiąc o potrzebie odrzucenia tego, co złe.
Podsumowaniem efektywnego i spełnionego życia są zawsze jego owoce, a nie ilość spraw, w które jesteśmy czy byliśmy zaangażowani. „Po ich owocach poznacie ich” - takie jest Boże prawo oceny.
Gorąco zachęcam, aby w czasie wakacyjnego urlopu przemyśleć i zaplanować kolejny rok swoich działań. Czy to, co robimy, w co angażujemy wszystkie nasze siły i środki przyniesie trwałe i najlepsze owoce?
Chodzi przede wszystkim o to, aby żadnego dnia nie żałować podjętych w nim decyzji, wybranych osób, przed którymi otworzyliśmy swoje serce, obdarzyliśmy przyjaźnią.
To, co siejemy: dla ciała, duszy, ducha, dla innych, a przede wszystkim dla Boga, będziemy zbierali w naszych plonach. Co w nich znajdziemy? Co powie nasz Stwórca, kiedy będzie rozliczał się z nami z powierzonych nam zasobów? [...]
***
Panie moich godzin i moich lat,
Ty dałeś mi wiele czasu,
i on leży za mną
i on leży przede mną.
Był moim i będzie moim
i mam go od Ciebie.
Dziękuję Ci za każde bicie zegara
i za każdy poranek, który oglądam.
Nie proszę Cię, żebyś dał mi więcej czasu,
Proszę Cię jednak o więcej spokoju ducha,
aby go wypełniać każdej godziny
Twoimi myślami o mnie.
Proszę Cię, żebym trochę tego czasu
zafundować mógł z rozkazu i obowiązku
trochę dla ciszy,
trochę dla zabawy,
trochę dla ludzi
na marginesie mego życia,
którzy potrzebują Pocieszyciela.
Proszę Cię o staranność,
żebym mojego czasu nie zabijał,
nie wypędzał, nie niszczył.
Każda godzina jest dotknięciem ziemi.
Chciałbym rozrywać ją pługiem,
chciałbym wrzucić w nią
miłość, myśli i rozmowy,
żeby owoc rósł.
Błogosław mój dzień.
(Jörg Zink - tłum. Ks. Jan Krzywoń)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.