czwartek, 16 czerwca 2011

Z prywatnego archiwum: "W ogrodzie u Aleksandry"

Podczas minionego weekendu (25-27 maja 2007r.) dane mi było uczestniczyć w konferencji szkoleniowej dla doradców, organizowanym przez Instytut Poradnictwa Chrześcijańskiego - Chrześcijańskiej Fundacji Życie i Misja (z Ustronia). Szkolenie odnosiło się do pytania: Jak pomóc małżeństwom we współczesnych zmaganiach? Nie byłam tam sama, tylko z moją przyjaciółką Wisią G. Pozwolę więc sobie napisać o tym, jak zmęczone - po bardzo intensywnym szkoleniu - mogłyśmy cudownie odpocząć w ogrodzie u Aleksandry.

Niektórzy z was domyślają się o kim piszę. Tych, którzy nie mają zielonego pojęcia kim jest Aleksandra, informuję: Aleksandra Błahut-Kowalczyk jest luterańską teolożką, diakonem Kościoła Luterańskiego w Cieszynie. Zajmuje się ona działalnością ekumeniczną wśród kobiet, działalnością radiową i publicystyczną (głównie na łamach czasopism luterańskich). Napisała też trzy tomiki rozważań-miniatur na tematy egzystencjalne: Otulić się Tobą Panie..., Do domu i Nieuchronność. Wielbicielki jej twórczości powiadamiam, że kilka dni temu wyszła kolejna jej książeczka. Są to rozważania biblijne na okres 30 dni. Już wkrótce do nabycia w księgarence na Siennej! (Nieuchronność już tam jest!)

Kobiety z USE i z innych zaprzyjaźnionych kościołów warszawskich poznały Aleksandrę podczas organizowanej przez nasz zbór konferencji dla kobiet (w 2006 r.), która weszła do historii pod nazwą Konferencja Żonkilowa. Od tamtego czasu trwa nasza (moja i Aleksandry ) ‘e-mailowa przyjaźń’. Dlatego też bardzo ucieszyłyśmy się z możliwości spotkania.

Cóż piękniejszego mogłoby przytrafić się - mi i Wisi - w to słoneczne niedzielne popołudnie niż społeczność z gościnnymi, ciepłymi i serdecznymi przyjaciółmi - Olą i jej mężem Zbyszkiem, i z psem o imieniu Festa. Siedzieliśmy na tarasie ich pięknego domu, położonego na przedmieściach Cieszyna. Zajadaliśmy się ciastem i lodami. I syciliśmy nasze oczy pięknem ogrodu. Tego ogrodu, który znajomy był mi tylko ze zdjęć i opisów Aleksandry, które zawarła w swojej książeczce Do domu.

Prowadziliśmy Boże rozmowy - takie jakie powinny mieć miejsce tam, gdzie spotykają się Boże dzieci, miłujące Boga i bojące się Go. Była zachęta, było zbudowanie. Było świadectwo. Była troska, była modlitwa. Była radość i żart, była też chwila refleksji i zadumy.

Posilone, umocnione i pełne duchowego uniesienia (które jeszcze długo od nas nie odstępowało :-) ruszyłyśmy z Wisią w powrotną drogę do domu, żegnane miłością i błogosławieństwem gospodarzy.

Dziękuję Bogu, za wszelkie takie piękne, chociaż ulotne, chwile z mojego życia.

Pamiątka od Aleksandry - cytat z Friedricha von Bodelschwingha:
Wszyscy żyjemy z brania i dawania.
Branie - to modlitwa.
Dawanie - to miłość.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.