wtorek, 13 września 2011

Kącik dobrej książki

Książki o uczniostwie

A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich te słowa: Dana mi jest wszelka moc na niebie i na ziemi. Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata. Ew. Mateusza 28:19-20

Ktoś mógłby, patrząc na tytuły, powiedzieć: O uczniostwie i o ewangelizacji. A to zupełnie inny temat. Ja jednak sobie myślę, że posłuszeństwo największemu Bożemu nakazowi „Idźcie tedy...” jest największym aktem dojrzałego uczniostwa. Przekonacie się o tym, czytając te książki. Perełki w swoim rodzaju.

„Nikt nie rodzi się uczniem Chrystusa ”, Walter A. Henrichsen, Wydawnictwo Ewangeliczne, Poznań, 1990r.
W przedmowie do tej książki znajdujemy takie słowa: Przedstawiamy Czytelnikowi elementarz wychowywania w wierze, przeznaczony dla tych, którzy pragną iść śladami Chrystusa i wytrwałą służbą przysparzać Mu uczniów.
I rzeczywiście, autor rozpoczyna od podstaw.  Rozdziałem „Człowiek, jakiego potrzebuje Bóg”. I dalej poznajemy kolejne wymagania czy cechy tego człowieka. Jest to człowiek, który uzna, że to Jezus, a nie on, jest Panem jego życia i zrozumie relację ja-Bóg we właściwej perspektywie. Człowiek, który będzie gotowy zapłacić cenę uczniostwa. Człowiek, który będzie głosicielem Ewangelii, i który będzie czynił uczniami innych - powoływał ich na uczniów.
Druga część książki skupia się na procesie wychowywania ucznia. Autor proces ten nazwał „duchową pediatrią”. Od momentu powtórnych narodzin do momentu samodzielności. W tym procesie ważna jest pomoc uczniowi w kształceniu podstawowych cech ucznia, w umacnianiu przekonań i rozwijaniu wizji (i celu) oraz w odkrywaniu swoich darów i powołań do służby w Kościele. Henrichsen posłużył się tu pewną definicją wychowawcy (którą dziś odnosi się do roli trenera - coacha): Rola wychowawcy sprowadza się do pomagania danej osobie w stawaniu się tym, kim ona sama chce się stać.

Cenne myśli dla mnie:
„Wszyscy posiadamy dary potrzebne do czynienia uczniów.”
„Każdy chrześcijanin powinien zadać sobie dwa pytania:
  1. Kto jest moim Pawłem? Od kogo uczę się i kto pomaga mi stawać się uczniem, który pomnażać będzie dalszych uczniów?
  2. Gdzie znajduje się mój Tymoteusz? Gdzie znajduje się człowiek, któremu ja mam z kolei pomóc stawać się uczniem i pokazać, jak czynić dalszych uczniów?”
„Praca nad czynieniem uczniów nie ma w sobie blasku i atrakcyjności, jakimi odznacza się działalność polegająca na głoszeniu kazań i prowadzeniu wielkich spotkań ewangelizacyjnych.”

I tak zupełnie na marginesie, w oderwaniu od książki, cytat o uczniostwie: Nie ma nikogo szczęśliwszego od chrześcijanina ponieważ dla niego przygotowane jest Królestwo Niebios; nie ma też nikogo bardziej utrudzonego, bo każdego dnia jego życie jest w niebezpieczeństwie. Nie ma nikogo silniejszego od niego, ponieważ on triumfuje nad diabłem: nic też nie jest słabsze, bo on sam jest pokonany przez ciało (…) Ścieżka, którą kroczy, jest śliska, a chwała zwycięstw jest mniejsza niż hańba porażki. Hieronim

„Idźcie więc… ”, Mats Tunehag, Fundacja Misyjna Świeckich, Warszawa, 1992r.
Jak to możliwe - katolickie wydawnictwo i protestancki autor (pastor ze Szwecji)? A jednak… W słowie od wydawcy czytamy: Książka Matsa Tunehaga, […], w zamierzeniu wydawcy ma być skromną cegiełką w budowaniu uniwersalnego, ekumenicznego myślenia o misji jako nakazie Chrystusa, skierowanym do wszystkich chrześcijan bez względu na narodowość czy przynależność do Kościoła. Oddajemy tę książkę z usilnym apelem do Kościołów, organizacji chrześcijańskich, wspólnot, indywidualnych chrześcijan o współdziałanie w duchu miłości i głoszenie w pierwszym rzędzie Chrystusa przed głoszeniem Kościoła czy innej partykularnej organizacji. […]  Głośmy razem, głośmy wszyscy, głośmy Chrystusa!

Autor podchodzi do ewangelizacji całościowo. Jak pisze, cytując Magnusa Kalena, Boży plan - zbawienia -  jest i zawsze był uniwersalny. I był już zanim powstał świat… Tunehag bardzo ciekawie przeprowadza swoje studium nad zagadnieniem misji i ewangelizacji, śledząc losy patriarchów, narodu wybranego, królów i proroków. Kończąc na wydarzeniach ewangelicznych. Ta wędrówka wyraźnie wskazuje na jedną z podstawowych prawd: Biblia jest Księga misyjną w całej swej rozciągłości (Bruce Ker).

Ta niewielka książeczka wyjaśnia wiele, tłumaczy wiele, odkrywa rzeczy oczywiste, ale jakoś niezauważone, zachęca. A skoro zachęca - słowami zachęty zakończę: Bóg nie szuka przede wszystkim misjonarzy. Szuka ludzi chętnych do poznawania Go i posłusznych Mu. Naszym najwyższym priorytetem jest poznanie Chrystusa, musi to jednak iść w parze z Boskim celem - uczynić wszystkie narody Jego uczniami. Najważniejszym celem wspólnoty powinna stać się ewangelizacja - tak długo, jak istnieją ludy, które dotychczas nie słyszały Dobrej Nowiny. Niemożliwe jest bowiem bycie uczniem Chrystusa, a jednocześnie niezidentyfikowanie się z chrześcijaństwem rozumianym w sensie globalnym. Chrystus jest Zbawicielem świata. […]

***
I chyba to wyjaśnia dlaczego te książki połączyłam jednym hasłem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.