Wrzesień to miesiąc, który jeszcze wielu żyjącym kojarzy się z wybuchem wojny. Oczywiście, bardzo różnie dzisiaj wyglądają te skojarzenia - wystarczy wspomnieć profanację obelisku poświęconego zamordowanym Żydom z Jedwab-nem (31 sierpnia tego roku).
Ja, chociaż nie mam bezpośrednich, osobistych skojarzeń z wojną, chciałam przypomnieć pewne spotkanie, które miało miejsce 13 września 2002 roku, w siedzibie Społeczności Chrześcijańskiej, przy ulicy Puławskiej, w Warszawie. A przy okazji zaproponuję lekturę kolejnej wartościowej książki.
Otóż, odbywało się tam wtedy co tygodniowe nabożeństwo szabasowe, ale tym razem było wyjątkowe, gdyż zjawił się na nim szczególny gość. Była to Maria Anna Hirschmann zwana „Hansi” (czyli Jasiek!), dawna nazistka, fanatycznie oddana Hitlerowi i jego ideologii. Z racji tego, że wspomniane tu zostały raczej odległe czasy, Hansi w chwili spotkania była 76 letnią pełną energii i życia staruszką.
Zanim udałam się na spotkanie z Hansi, zdążyłam przeczytać jej autobiograficzną książkę. Polski tytuł tej książki brzmi: „Kochałam swastykę”. Mnie zainteresował tytuł oryginału, a brzmi on następująco: „Hansi - the girl who left swastyka”, czyli „Hansi - dziewczyna, która porzuciła swastykę”.
Hansi opowiedziała w skrócie o swoich przed i po wojennych losach. W głównej mierze jednak, chciała przekazać dwie ważne, w życiu człowieka, prawdy. Prawdę o wolności i prawdę o przebaczeniu. Otwar-cie przyznawała się, że w czasach hitleryzmu, kiedy jej mózg został całkowicie „wy-prany”, nie wiedziała, co to znaczy być wolnym człowie-kiem. Prawdziwej wolności doświadczyła w Ameryce, myśląc nawet przez dłuższy czas, że to Amerykanie wymyślili wolność. Na szczęście, pewien Żyd, którego w przeszłości nienawidziła, i którym pogardzała, Żyd o imieniu Jezus, pokazał jej, że prawdziwa wolność pochodzi od Niego. To On nauczył Hansi, że wolność - to możliwość wyboru (czego „wyprany mózg” nie wie). Wolność czyni ludzi dobrych lepszymi, a złych gorszymi. Niestety, Amerykanie (i chyba nie tylko) na nowo muszą uczyć się wolności. Robienie tego, co się tylko chce, nie jest wolnością - to jest anarchia. Należy uczyć się właściwie wykorzystywać wolność - powiedziała Hansi.
Hansi, prawdę o przebaczeniu, skierowała do licznie zebranych na sali przedstawicieli rasy żydowskiej. Z wielką otwartością wyznała, że nie wierzyła i nie przyjmowała wiadomości na temat Holokaustu, aż do lat siedemdziesiątych (XX-wieku). Do momentu spotkania z nikim innym, jak z Corrie ten Boom - głosicielką przebaczenia.
Ucieszyłam się, że to, o czym dalej mówiła Hansi na temat Corrie, było doskonale mi znane (z książki i filmu „Bezpieczna kryjówka”). Szczególnie świadectwo, kiedy Corrie poczuła się wolna, aby dokonać bardzo ważnego wyboru - przebaczyć oprawcy swojej siostry z obozu z Ravensbruk, który śmiał prosić ją o przebaczenie.
Na zakończenie, Hansi - w imieniu własnym i swojego narodu - prosiła Żydów, obecnych na sali, o przebaczenie. Powiedziała, jak bardzo jest to ważne, aby na narodzie niemieckim nie ciążyło już dłużej przekleństwo winy, a na narodzie żydowskim braku przebaczenia. Polaków wezwała do błogosławienia narodu żydowskiemu, myśl Słowa Bożego: „i będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę...” (I Mojż. 12:3). Z jej wypowiedzi wynikało, że znała pewne, niestety niechlubne, momenty w historii Polski, dotyczące kwestii żydowskiej.
To był wzruszający wieczór. Szczególny klimat całości dodawała rozświetlona menora, starzy Żydzi w jarmułkach i hebrajskie pieśni - śpiewane wspólnie, w duecie, a nawet solo. A solo, „Pieśni nad Pieśniami”, śpiewała nam Towa, żydowska piosenkarka z Izraela.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.