czwartek, 10 stycznia 2013
Test wiary
Mówi się często w obliczu trudnych doświadczeń: Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Pewnie jednak mało kto wie, że autorem tych słów był Fryderyk Nietzsche. Niemiecki, XIX-wieczny filozof i … krytyk chrześcijaństwa. (Ten sam, który powiedział Słabi i nieudani niech sczezną... oraz Bóg umarł... I, na którego filozofii oparł się Adolf Hitler.)
My, ludzie wierzący, zwykliśmy zupełnie inaczej podchodzić do kwestii doświadczeń. Trzymając się przynajmniej dwóch Bożych obietnic, wierzymy, że wszystkie nasze doświadczenia służą naszemu kształtowaniu i umacnianiu naszego charakteru.
Zanim dalej pociągnę swój temat, wspomnę te dwie kluczowe obietnice, które miałam na myśli:
1. Dotąd nie przyszło na was pokuszenie (czytaj: doświadczenie), które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem (czytaj: z doświadczeniem) da i wyjście, abyście je mogli znieść. I Kor. 10:13
2. A wiemy, że Bóg współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują… Rzymian 13:28
Niedawno przeczytałam takie słowa: Twoje problemy i trudne okoliczności życia, twoje kłopoty zdrowotne czy małżeńskie, lub wyzwania finansowe, twoje doświadczenia i cierpienia nie mogą być przeszkodą dla rozprzestrzeniania się Ewangelii. Bóg dopuścił te trudności w twoim życiu, aby w ten sposób stworzyć tobie okazję do mówienia o mocy i realności Boga w twoim życiu.
Przyznaję, że łatwo jest takimi słowami pocieszać innych. Wtedy, kiedy to oni przechodzą przez trudne chwile. Sytuacja zmienia się, kiedy problemy zaczynają dotykać nas. Wtedy słowa: Bóg was kształtuje, abyście byli jeszcze lepsi. Bóg przygotowuje was do wyższych zadań. Bóg wykorzysta to, przez co przechodzicie do dobrych celów… niestety, brzmią, jak slogany i wcale nie dają pociechy. Szczególnie wtedy, kiedy upragnione rozwiązanie nie nadchodzi tygodniami, miesiącami, latami…
Trudne doświadczenia, poza tym, że są dla nas życiowymi zadaniami do rozwiązania, są również testami na naszą wiarę. Dopiero, kiedy jesteśmy na przysłowiowej krawędzi, dowiadujemy się o sobie ważnej prawdy - jaka jest nasza wiara w Boga. I nie chodzi tu o to, co myślimy, mówiąc, że wierzymy. Ani o to, jak powinniśmy wierzyć. Tylko o to, w co tak naprawdę wierzymy.
Na czym polega najprostszy test wiary? Przy następnym doświadczeniu, zwróćcie uwagę na to, jak reagujecie. Zaobserwujcie, co dzieje się w waszej głowie i sercu. Nic lepiej nie pokaże tego, jaka jest nasza wiara, jak trudne chwile. I pewnie dlatego Biblia zachęca nas: Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, gdy rozmaite próby przechodzicie. Jakub 1:2
Nie jest to wcale łatwe, nieprawdaż?
Pamiętam maj roku 2010, kiedy mój mąż ciężko zachorował. Po kilku tygodniach walki o jego życie i powrót do zdrowia, ktoś z przyjaciół napisał nam takie słowa: Walu, Pawle - Pan pozwolił Wam iść po wodzie.... Jesteśmy świadkami.
Aktualnie zdaję kolejny test wiary. Właściwie zdaję go, prawie dokładnie, od roku, więc chyba już piszę licencjat :-). Ale to właśnie dziś stawiam sobie pytanie, co przez ten miniony czas odkryłam na temat swojej wiary, swojego zaufania Bogu. Czy i tym razem, ktoś stojący z boku, może powiedzieć, że chodzę po wodzie?
Sama sobie odpowiadam: Chodzę, tak jak Piotr…
I Piotr, wyszedłszy z łodzi, szedł po wodzie i przyszedł do Jezusa. A widząc wichurę, zląkł się i, gdy zaczął tonąć, zawołał, mówiąc: Panie, ratuj mnie. A Jezus zaraz wyciągnął rękę, uchwycił go i rzekł mu: O małowierny, czemu zwątpiłeś? Ew. Mat. 14:29-31
***
Wiara to przekonanie, że Bóg jest obecny, gdy nie słyszymy nic prócz milczenia. Cindy Hess Kasper
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.