poniedziałek, 11 marca 2013

XVII-wieczna modlitwa



Panie, Ty wiesz lepiej, niż ja to wiem, że się starzeję i pewnego dnia będę zupełnie stary. Proszę, zachowaj mnie od tego fatalnego przekonania, że zawsze muszę coś powiedzieć - na każdy temat i przy każdej okazji. Uwolnij mnie od pokusy prostowania i naprawiania spraw innych ludzi. Uczyń  mnie wrażliwym, ale nie humorzastym. Pomocnym, ale nie narzucającym się z zasobami mojego ogromnego magazynu mądrości. Nie korzystanie z tego wszystkiego wydawać się może szkodą , ale Ty, Panie, wiesz, że chcę na końcu moich dni mieć jeszcze kilku przyjaciół.

Uwolnij mój umysł od nieistotnych szczegółów; dodaj mi skrzydeł, abym szybko docierał do sedna. Zapieczętuj moje usta od narzekania na moje dolegliwości i bóle. One się pogłębiają, a próba ich polubienia, z upływem lat, staje się coraz słodsza. Nie proszę o łaskę, aby cieszyć się opowieściami o bólu innych, ale pomóż mi znosić je z cierpliwością. Nie śmiem prosić o lepszą pamięć, ale o wzrost pokory i zmniejszenie zadufania w sobie, kiedy moja pamięć wydaje się być rozbieżna z pamięcią innych. Naucz mnie tej wspaniałej lekcji, że czasami mogę się mylić.

Zachowaj we mnie dość słodyczy. Nie chcę być starym zgorzkniałym człowiekiem - z niektórymi ludźmi jest tak trudno żyć. Daj mi zdolność dostrzegania dobrych rzeczy w nieoczekiwanych miejscach i talenty w ludziach, u których ich nie oczekuję. I daj mi, Panie, łaskę, abym umiał im o tym powiedzieć. Amen.

Modlitwa z XVII wieku – anonim. Moje tłumaczenie.
Tekst angielski: KLIKNIJ



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.