W tym roku, na ewangelickim cmentarzu, przy ulicy Żytniej,
spotkały się cztery pokolenia rodziny Jaroszów. Seniorka rodu, dwóch synów z
żonami, troje dorosłych wnuków, w tym jeden z małżonką i dwoje prawnucząt.
Ten
cmentarz, z racji tego, że jest cmentarzem protestanckim, ma swoją specyfikę.
Jest niewielki, bo i mniejszość wyznaniowa w Polsce jest mała. Daje to
możliwość spotkania starych, dobrych znajomych. Wczesne godziny popołudniowe
gwarantują, że spotkamy się z
większością z nich. Te nieumawiane spotkania, ciepłe i radosne powitania,
sprawiają, że atmosfera na cmentarzu tętni życiem. Z całym szacunkiem do tych,
którzy odeszli. To przez pamięć o nich tu przyszliśmy. To o nich myślimy w
zadumie, wspominając ich, rozmawiając o nich.
Oczywiście, również ze względów teologicznych (pisałam o tym
trzy lata temu), charakter naszego wspominania tych, którzy odeszli, różni się
od ogólnie przyjętego w naszym kraju. Nie modlimy się już o nich, ani do nich.
Wierzymy, że ich dusze są już u Pana, a ich ciała czekają na chwalebne
zmartwychwstanie. Myślę, że właśnie z tego powodu nie ma w nas smutku, a
jedynie tęsknota, kojona radosną wizją pewnego spotkania.
Po powrocie do domu, mój mąż wrzucił na FB kilka cytatów:
Forrest Gump: Moja
matka zawsze mówiła, że śmierć jest częścią życia.
Napis na nagrobku grobu Dawida Zapiska (młodego kibica
chorego na nieuleczalną chorobę): Żyłem
do końca swoich dni.
Ap Paweł: Dla mnie
życiem jest Chrystus, a śmierć zyskiem...
Inny Paweł: Byłem
bliski śmierci ale Pan mnie podźwignął. Dziś „na groby” moja żona poszła ze
swoim mężem a nie do swojego męża...
I, oczywiście, jak to na FB bywa - włożył kij w mrowisko.
Znalazło się kilka osób, które, ze świętym oburzeniem, ogłosiły, że one nie
odwiedzają grobów swoich bliskich. I w ogóle „nie dokonują tych praktyk…”. Mogę
się tylko domyślać, o jakie praktyki chodziło. Mam jedynie nadzieję, że
zgarnięcie jesiennych liści z nagrobka i postawienie na nim bukietu chryzantem,
nie ‘podchodzi pod paragraf’ :-).
Wtrąciłam się do dyskusji ze swoją argumentacją:
O tym, jak ważna była kwestia pochówku bliskich i świadomość
tego, co się dzieje z ciałami zmarłych, wiele możemy się dowiedzieć z Biblii.
Przykłady: Abraham: śmierć Sary i
nabycie grobu dla niej (I Mojż. 23 r.); Jakub: jego ostatnia wola i pogrzeb we
wspólnym rodzinnym grobowcu - spora odległość z Egiptu, a jednak synowie
spełnili wolę ojca (I Mojż. 49:29-50:21); Józef: jego ostatnia wola (I Mojż.
50:24-26), zabranie przez Mojżesza kości Józefa (II Mojż. 13:19), pochówek w
Ziemi Obiecanej (Jozuego 24:32), wspomnienie tego faktu w Hebrajczyków 11:22 -
jako przykład wiary Józefa. Proponuję przeczytanie wybranych fragmentów. Na
pewno znalazłoby się jeszcze więcej.
Pamięć o tych, co odeszli jest dla mnie ważna. Źle bym się
czuła, mówiąc o swoich bliskich ciepłe słowa, wspominając jak wiele dla mnie
znaczyli, a zarazem zaniedbując miejsca, w których spoczywają. I naprawdę nie wiążą mnie
tu żadne ‘praktyki’. Boleję nad tym, że duży dystans nie pozwala mi na częste
odwiedzanie grobu mojego taty, ale wiem, że moja rodzina troszczy się o miejsce
jego spoczynku należycie.
Mam też takie przekonanie - na okoliczność tego święta, jak
i innych - że swoją otwartą postawą, nie idącą jednak na kompromis w moją
wiarą, mogę łatwiej dotrzeć do ludzi z przesłaniem prawdy dotyczącej życia
wiecznego. Przykład apostoła Pawła (spotkanie z Grekami na Areopagu) pokazał
mi, że mądry chrześcijanin wykorzystuje każdy czas i miejsce na to, aby dać
świadectwo Ewangelii.
Taki dzień, jak tu opisywany, daje świetny pretekst ku temu.
Przykład z polskiej telewizji. W „Dzień
Dobry TVN” zaproponowano: Zaproś rodzinę na obiad i porozmawiaj o
śmierci…
Wrócę jeszcze do naszego rodzinnego spotkania. Moja
pięcioletnia wnuczka Hania z uwagą przyglądała się nagrobkom, pytając swojego tatę, o co tu chodzi. Pojęcie
‘pochowani’, w tym kontekście, nie było dla niej zrozumiałe. To zupełnie coś
innego niż zabawa w chowanego z dziadkiem. „Tata, ja i tak nie rozumiem tego
cmentarza” - powtarzała, spacerując wąskimi alejkami.
A mały Julek podziwiał z wózka korony starych drzew.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.