W miniony weekend uczestniczyłam w bardzo wartościowej i
ciekawej konferencji. Chociaż, gdybym kierowała się tematyką wykładów i
warsztatów (patrz niżej), zapewne nie wybrałabym się na nią. Potraktowałabym ją
jako kolejne szkolenie z dziedziny chrześcijańskiego poradnictwa, a tych mam już
za sobą wiele. Tematy były dobrze mi znane, a niektóre nawet bardzo dobrze - np.
przemoc w rodzinie, co, oczywiście, nie oznacza, że niczego nowego nie
usłyszałam. Nie były też one tematami mojej pierwszej potrzeby. Wybrałam się
więc na tą konferencję nie ze względu na siebie, ale ze względu na dziewięć
innych kobiet, które mi towarzyszyły.
O życiu niektórych z nich wiedziałam trochę lub wiele. O
niektórych prawie wcale. Intuicyjnie czułam jednak, że to są te właściwe
kobiety, skoro zdecydowały się jechać. Treść konferencji nie była dla nich
tajemnicą. Miały wcześniej szansę zapoznać się z treścią zapraszającego listu
oraz ze szczegółowym programem. Włącznie z tytułami wykładów i warsztatów.
Pojechały… .
Dla nich wszystkich było to pierwsze takie doświadczenie w życiu.
Wyjątkowe wydarzenie. Konferencja dla ponad siedemdziesięciu kobiet, w komfortowym
eleganckim ośrodku, w pięknym zalesionym
otoczeniu, z super obsługą, pysznym jedzeniem. I to wszystko nieodpłatnie -
cały koszt konferencji pokryły trzy amerykańskie kościoły. Wielkie dzięki!!!
Konferencja zaczęła się świetnym wykładem. Wygłosił go
jedyny mężczyzna w naszym gronie - Ireneusz Dawidowicz. Mówił na temat „Przełam
potęgę przeszłości - bolesna przeszłość, jak zamknąć ten rozdział?”. Badałam wzrokiem moje towarzyszki. Słuchały.
Na żadnej twarzy nie widziałam grymasu typu: Co ja tu robię? Po wykładzie zadałam kontrolne pytanie: Podobało się? … Tak - zgodnym chórem brzmiała odpowiedź. Potem już nie musiałam
pytać. Widziałam, że są skupione, wzruszone, zaangażowane. Były zadowolone i zrelaksowane. Wzmocnione, dowartościowane i
docenione. Tak wiele zrobione było, aby właśnie tak się poczuły. Może po raz
pierwszy od bardzo dawna… .
Dwa dni konferencji zleciały nam bardzo szybko. I wcale nie czułyśmy się zmęczone. Czas był
wypełniony do granic, przerwa kawowa słownie „ jedna” , na szczęście był ciągły
dostęp do źródełka :-). Program był intensywny, ale dynamiczny, dzięki temu, że
często zmieniały się mówczynie i miejsca warsztatów. Miłym akcentem na
zakończenie dnia była oczyszczająca maseczka
na twarz i … uroczysta kolacja na wzór amerykańskiego Święta Dziękczynienia.
Przygotowana przez kilkunastoosobową grupę Amerykanów. Naprawdę, mnóstwo
atrakcji było w tym konferencyjnym pakiecie. Że wspomnę o perfumach, koralach, książkach
i innych drobiazgach. Przyjęto nas iście po królewsku. Jeszcze raz: Wielkie
dzięki - organizatorkom i sponsorom.
Ciepła i rodzinna atmosfera, stworzona przez organizatorki,
sprawiła, że było nam tam ze sobą, i z 70-ką innych kobiet, bardzo dobrze.
Poznałyśmy się lepiej, zbliżyłyśmy do siebie. Odpoczęłyśmy fizycznie i duchowo. Wiele się
nauczyłyśmy o sobie i o Bożej miłości do nas. Wiele wzruszeń i wylanych łez
świadczyło o tym, że to był bardzo potrzebny kobietom czas. Cieszyłam się, że dla
naszej licznej grupki znalazło się miejsce i serce.
***
Konferencję organizowały kobiety z Kościoła Chrześcijan Baptystów,
w ramach Służby Kobiet tego kościoła. Konferencja odbywała się w dniach 16-17
listopada, w Radości, w ośrodku KChB. Poruszane były następujące tematy:
Przełam potęgę
przeszłości,
Objawy depresji, lęku,
wstydu,
Podnieście głowy swoje,
Rozerwać kajdany,
Duchowa walka,
Bądź piękna,
Ja wiem jakie myśli
mam o Was… myśli o pokoju…,
4 prawa duchowego
życia,
Moja historia,
Masz prawo.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.