piątek, 22 listopada 2013

Słów kilka o konferencji w Radości

W miniony weekend uczestniczyłam w bardzo wartościowej i ciekawej konferencji. Chociaż, gdybym kierowała się tematyką wykładów i warsztatów (patrz niżej), zapewne nie wybrałabym się na nią. Potraktowałabym ją jako kolejne szkolenie z dziedziny chrześcijańskiego poradnictwa, a tych mam już za sobą wiele. Tematy były dobrze mi znane, a niektóre nawet bardzo dobrze - np. przemoc w rodzinie, co, oczywiście, nie oznacza, że niczego nowego nie usłyszałam. Nie były też one tematami mojej pierwszej potrzeby. Wybrałam się więc na tą konferencję nie ze względu na siebie, ale ze względu na dziewięć innych kobiet, które mi towarzyszyły.

O życiu niektórych z nich wiedziałam trochę lub wiele. O niektórych prawie wcale. Intuicyjnie czułam jednak, że to są te właściwe kobiety, skoro zdecydowały się jechać. Treść konferencji nie była dla nich tajemnicą. Miały wcześniej szansę zapoznać się z treścią zapraszającego listu oraz ze szczegółowym programem. Włącznie z tytułami wykładów i warsztatów. Pojechały… .

Dla nich wszystkich było to pierwsze takie doświadczenie w życiu. Wyjątkowe wydarzenie. Konferencja dla ponad siedemdziesięciu kobiet, w komfortowym eleganckim  ośrodku, w pięknym zalesionym otoczeniu, z super obsługą, pysznym jedzeniem. I to wszystko nieodpłatnie - cały koszt konferencji pokryły trzy amerykańskie kościoły. Wielkie dzięki!!!

Konferencja zaczęła się świetnym wykładem. Wygłosił go jedyny mężczyzna w naszym gronie - Ireneusz Dawidowicz. Mówił na temat „Przełam potęgę przeszłości - bolesna przeszłość, jak zamknąć ten rozdział?”.  Badałam wzrokiem moje towarzyszki. Słuchały. Na żadnej twarzy nie widziałam grymasu typu: Co ja tu robię? Po wykładzie zadałam kontrolne pytanie: Podobało się?Tak - zgodnym chórem brzmiała odpowiedź. Potem już nie musiałam pytać. Widziałam, że są skupione, wzruszone, zaangażowane.  Były zadowolone i  zrelaksowane. Wzmocnione, dowartościowane i docenione. Tak wiele zrobione było, aby właśnie tak się poczuły. Może po raz pierwszy od bardzo dawna… .

Dwa dni konferencji zleciały nam bardzo szybko.  I wcale nie czułyśmy się zmęczone. Czas był wypełniony do granic, przerwa kawowa słownie „ jedna” , na szczęście był ciągły dostęp do źródełka :-). Program był intensywny, ale dynamiczny, dzięki temu, że często zmieniały się mówczynie i miejsca warsztatów. Miłym akcentem na zakończenie dnia była oczyszczająca  maseczka na twarz i … uroczysta kolacja na wzór amerykańskiego Święta Dziękczynienia. Przygotowana przez kilkunastoosobową grupę Amerykanów. Naprawdę, mnóstwo atrakcji było w tym konferencyjnym pakiecie. Że wspomnę o perfumach, koralach, książkach i innych drobiazgach. Przyjęto nas iście po królewsku. Jeszcze raz: Wielkie dzięki  - organizatorkom i sponsorom.

Ciepła i rodzinna atmosfera, stworzona przez organizatorki, sprawiła, że było nam tam ze sobą, i z 70-ką innych kobiet, bardzo dobrze. Poznałyśmy się lepiej, zbliżyłyśmy do siebie.  Odpoczęłyśmy fizycznie i duchowo. Wiele się nauczyłyśmy o sobie i o Bożej miłości do nas. Wiele wzruszeń i wylanych łez świadczyło o tym, że to był bardzo potrzebny kobietom czas. Cieszyłam się, że dla naszej licznej grupki znalazło się miejsce i serce.

***
Konferencję organizowały kobiety z Kościoła Chrześcijan Baptystów, w ramach Służby Kobiet tego kościoła. Konferencja odbywała się w dniach 16-17 listopada, w Radości, w ośrodku KChB. Poruszane były następujące tematy:
Przełam potęgę przeszłości,
Objawy depresji, lęku, wstydu,
Podnieście głowy swoje,
Rozerwać kajdany,
Duchowa walka,
Bądź piękna,
Ja wiem jakie myśli mam o Was… myśli o pokoju…,
4 prawa duchowego życia,
Moja historia,
Masz prawo.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.