Niedawno usłyszałam w TV czy w Radio, że o Świętach możemy zacząć
myśleć, kiedy na falach eteru zabrzmi „Last Christmas” zespołu „Wham”. Zdziwiły
mnie te wieści z jednego podstawowego
powodu - treści tej ‘christmasowej’ piosenki. Z dodatkowym zastrzeżeniem
do osoby samego wykonawcy (Georga Michela). Jakoś nie pasuje mi on do roli
heralda, ogłaszającego, że zbliża się kolejne Boże Narodzenie.
Oczywiście, dalej tego wątku nie zamierzam rozwijać.
Bardziej chcę się skupić na tym, że współczesna kultura robi wszystko, aby
ograbić Boże Narodzenie z jego prawdziwego znaczenia. Dlatego, stare dobre
kolędy giną ostatnio w gąszczu ‘jingle bellsów’ i im podobnych. Szczególnie
zauważalne jest to w nagraniach, puszczanych przez radio czy w sklepach.
Ktoś
zauważył, że śpiewa się o srebrnych dzwoneczkach, brzęczących dzwoneczkach, dzwoneczkach
przy saneczkach, a przestało się śpiewać o dzwonach kościelnych, ogłaszających
narodziny Dzieciątka w żłobie. A przecież melodyjne, bogate i głębokie w treść
kolędy niezliczoną liczbę pokoleń informowały o prawdziwym powodzie tych
świętych dni.
To właśnie kolędy śpiewamy w tym radosnym okresie pamiątki
Bożego Narodzenia. Niedawno przemówiły do mnie te myśli: Kolędy, ich słowa, jak piękna katecheza,
prowadzą nas ku poznaniu tajemnicy Emmanuela, „Boga z nami”. Wraz z pasterzami
pochylamy się w nich nad żłóbkiem małego Jezusa, towarzyszymy Marii i Józefowi w
ich troskach i biedzie, stajemy się świadkami pokłonu mędrców ze Wschodu. W
kolędach objawiana jest największa tajemnica świata: „w ciemną noc, brodzącą w
jasności promienistej” przedwieczne „Słowo ciałem się stało i zamieszkało
między nami”. Oto „Chrystus Pan się rodzi, by nas wyswobodzić”- rodzi się w ubóstwie
„Pan wszego stworzenia”! Kolędy mówią nam prawdę o Bogu, który „tak umiłował
świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego uwierzy nie
zginął, ale miał żywot wieczny” (Ew. Jana 3, 16). Ukazują również najgłębszy
sens wydarzenia nocy betlejemskiej - tajemnicę wcielenia w perspektywie Paschy.
On przychodzi po to, aby stać się barankiem ofiarnym! Kolędy każą nam w pewnym
momencie opuścić czas Jezusowego dziecięctwa i wraz z Nim wejść w rzeczywistość
obumierania i śmierci - w rzeczywistość krzyża… Przez śmierć dążąc wraz z Nim
ku zmartwychwstaniu i życiu! Zachwycony tym bożonarodzeniowym i paschalnym
dziełem człowiek, rozpoznając w tym dobroć i miłość Bożą, jednoczy się wraz z
innymi w śpiewie, by odpowiedzieć Stwórcy radosnym uwielbieniem!
Przytoczono tu zaledwie kilka wybranych zdań ze znanych
polskich kolęd. To naprawdę jest tylko kropla w morzu. Ostatnio mój mąż
poświęcił dłuższą chwilę, aby przyjrzeć się wielu znanym kolędom. Jakież to
głębokie i ewangeliczne treści w nich są zawarte!
O kolędzie pięknie pisze ksiądz Karol Macura: Gdy zamilknie szelest kas wielkich marketów,
gdy ucichnie stukot koni mechanicznych, zamkniętych w silnikach, wtedy
przyjdzie upragniona cisza… A w ciszy tej cudownie rozpłynie się zapach
wniesionej choinki i aromat pieczonych ciasteczek. Zimowy zmrok rozświetli światło
świecy. W tę ciszę wchodzi kolęda, niosąc na swych skrzydłach ewangelię o
obdarowaniu świata nadzieją. Przychodzi do nas opowieść o Bogu, który nas
umiłował tak bardzo, że z miłości sam stanął miedzy nami w osobie Jezusa
Chrystusa.
Przyznaję się - ja nie czekam z kolędą na tę ostatnią chwilę. W
naszym domu słuchamy kolęd od pierwszego grudnia. I wcale to nie ma związku z
tym, że mniej więcej w tym samym czasie puszczono w radiu po raz pierwszy „Last
Christmas”. Po prostu, dla mnie zaczyna się Adwent, z perspektywą zbliżających
się Świąt. Kolędy umilają mi ten czas oczekiwania.
Słucham tych wszystkich starych, głębokich w treści kolęd.
Polskich, amerykańskich. W różnych wykonaniach i aranżacjach. Od kilku lat zadomowiła się u nas płyta Beatki
Bednarz - „Świątecznie”. To mieszanka
znanych kolęd i zupełnie nowych, napisanych współcześnie.
I tu - niespodzianka.
Te nowe kolędy niosą piękne przesłanie ewangeliczne. Niczym nie zacieniają treści i
sensu corocznego świętowania i kolędowania.
Nie dalej, jak wczoraj dane mi było słuchać na żywo Beatki,
podczas koncertu w radiowej Trójce. (Beatko, dziękujemy za zaproszenie!) Andrzej Niedźwiecki, zapowiadający jej
koncert, powiedział: Beata nagrała najpiękniejszą
płytę na Wielkanoc „Pasja Miłości” i najpiękniejszą płytę na Boże Narodzenie „Świątecznie”.
W pełni się z nim zgadzam. Koncert był wspaniały. Moja siostra, która słuchała
koncertu transmitowanego przez radio, napisała w SMS-ie: Koncert był pięknie ewangelizujący...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.