wtorek, 24 grudnia 2013

Hej, kolęda, kolęda...!

Niedawno usłyszałam w TV czy w Radio, że o Świętach możemy zacząć myśleć, kiedy na falach eteru zabrzmi „Last Christmas” zespołu „Wham”. Zdziwiły mnie te wieści z jednego podstawowego  powodu - treści tej ‘christmasowej’ piosenki. Z dodatkowym zastrzeżeniem do osoby samego wykonawcy (Georga Michela). Jakoś nie pasuje mi on do roli heralda, ogłaszającego, że zbliża się kolejne Boże Narodzenie.

Oczywiście, dalej tego wątku nie zamierzam rozwijać. Bardziej chcę się skupić na tym, że współczesna kultura robi wszystko, aby ograbić Boże Narodzenie z jego prawdziwego znaczenia. Dlatego, stare dobre kolędy giną ostatnio w gąszczu ‘jingle bellsów’ i im podobnych. Szczególnie zauważalne jest to w nagraniach, puszczanych przez radio czy w sklepach. 
Ktoś zauważył, że śpiewa się o srebrnych dzwoneczkach, brzęczących dzwoneczkach, dzwoneczkach przy saneczkach, a przestało się śpiewać o dzwonach kościelnych, ogłaszających narodziny Dzieciątka w żłobie. A przecież melodyjne, bogate i głębokie w treść kolędy niezliczoną liczbę pokoleń informowały o prawdziwym powodzie tych świętych dni.  

To właśnie kolędy śpiewamy w tym radosnym okresie pamiątki Bożego Narodzenia. Niedawno przemówiły do mnie te myśli: Kolędy, ich słowa, jak piękna katecheza, prowadzą nas ku poznaniu tajemnicy Emmanuela, „Boga z nami”. Wraz z pasterzami pochylamy się w nich nad żłóbkiem małego Jezusa, towarzyszymy Marii i Józefowi w ich troskach i biedzie, stajemy się świadkami pokłonu mędrców ze Wschodu. W kolędach objawiana jest największa tajemnica świata: „w ciemną noc, brodzącą w jasności promienistej” przedwieczne „Słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami”. Oto „Chrystus Pan się rodzi, by nas wyswobodzić”- rodzi się w ubóstwie „Pan wszego stworzenia”! Kolędy mówią nam prawdę o Bogu, który „tak umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego uwierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny” (Ew. Jana 3, 16). Ukazują również najgłębszy sens wydarzenia nocy betlejemskiej - tajemnicę wcielenia w perspektywie Paschy. On przychodzi po to, aby stać się barankiem ofiarnym! Kolędy każą nam w pewnym momencie opuścić czas Jezusowego dziecięctwa i wraz z Nim wejść w rzeczywistość obumierania i śmierci - w rzeczywistość krzyża… Przez śmierć dążąc wraz z Nim ku zmartwychwstaniu i życiu! Zachwycony tym bożonarodzeniowym i paschalnym dziełem człowiek, rozpoznając w tym dobroć i miłość Bożą, jednoczy się wraz z innymi w śpiewie, by odpowiedzieć Stwórcy radosnym uwielbieniem!

Przytoczono tu zaledwie kilka wybranych zdań ze znanych polskich kolęd. To naprawdę jest tylko kropla w morzu. Ostatnio mój mąż poświęcił dłuższą chwilę, aby przyjrzeć się wielu znanym kolędom. Jakież to głębokie i ewangeliczne treści w nich są zawarte!

O kolędzie pięknie pisze ksiądz Karol Macura: Gdy zamilknie szelest kas wielkich marketów, gdy ucichnie stukot koni mechanicznych, zamkniętych w silnikach, wtedy przyjdzie upragniona cisza… A w ciszy tej cudownie rozpłynie się zapach wniesionej choinki i aromat pieczonych ciasteczek. Zimowy zmrok rozświetli światło świecy. W tę ciszę wchodzi kolęda, niosąc na swych skrzydłach ewangelię o obdarowaniu świata nadzieją. Przychodzi do nas opowieść o Bogu, który nas umiłował tak bardzo, że z miłości sam stanął miedzy nami w osobie Jezusa Chrystusa.

Przyznaję się - ja nie czekam z kolędą na tę ostatnią chwilę. W naszym domu słuchamy kolęd od pierwszego grudnia. I wcale to nie ma związku z tym, że mniej więcej w tym samym czasie puszczono w radiu po raz pierwszy „Last Christmas”. Po prostu, dla mnie zaczyna się Adwent, z perspektywą zbliżających się Świąt. Kolędy umilają mi ten czas oczekiwania.

Słucham tych wszystkich starych, głębokich w treści kolęd. Polskich, amerykańskich. W różnych wykonaniach i aranżacjach. Od kilku lat zadomowiła się u nas płyta Beatki Bednarz - „Świątecznie”.  To mieszanka znanych kolęd i zupełnie nowych, napisanych współcześnie. 
I tu - niespodzianka. Te nowe kolędy niosą piękne przesłanie ewangeliczne. Niczym nie zacieniają treści i sensu corocznego świętowania i kolędowania.

Nie dalej, jak wczoraj dane mi było słuchać na żywo Beatki, podczas koncertu w radiowej Trójce. (Beatko, dziękujemy za zaproszenie!) Andrzej Niedźwiecki, zapowiadający jej koncert, powiedział: Beata nagrała najpiękniejszą płytę na Wielkanoc „Pasja Miłości” i najpiękniejszą płytę na Boże Narodzenie „Świątecznie”. W pełni się z nim zgadzam. Koncert był wspaniały. Moja siostra, która słuchała koncertu transmitowanego przez radio, napisała w SMS-ie: Koncert był pięknie ewangelizujący...

Wyszłam z koncertu zbudowana faktem, że jednak tradycja dobrej kolędy z przesłaniem, tej starej i tej nowej kolędy, nie zaginie. Z głębią ich słów nie jest w stanie konkurować „Last Christmas”, ani  „All I want for Christmas is you” , ani cała rzesza temuż podobnych pioseneczek, które się nawet o Boże Narodzenie nie otarły.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.