Cykl poniższych rozważań jest 'efektem ubocznym' :-) studium biblijnego "Kobiety wobec pokus", które zostało przeprowadzone w ramach "Spotkań Babskich". Jest to posłusznie odrobiona praca domowa :-). Chęć przypodobania się, czy pragnienie zadowolenia Boga nigdy nie wyjdzie nam na złe. Jego przykazania są dobre. Jego wola dla naszego życia jest dobra. On nigdy nie żąda od nas rzeczy, które wyjdą nam na szkodę, spowodują uszczerbek w naszym życiu czy na naszej opinii. Nawet, jeśli może nam się wydawać, że coś tracimy w oczach ludzi, wyraźnie określając się po stronie Boga, w końcowym rozrachunku i tak korzyść będzie po naszej stronie. Sprawiając Bogu zadowolenie swoim życiem, postępowaniem, sposobem myślenia - jednego możemy być pewni: To jest dobre! Dlatego, nie idźmy nigdy na kompromis, nie róbmy nigdy niczego niewłaściwego.
Odwrotnie jest z ludźmi - przeważnie próba przypodobania się ludziom zmusza nas do zrobienia czegoś, z czego Bóg raczej nie ma zadowolenia. Jeśli chcemy mieć z ludźmi pokój, pragniemy ich akceptacji, przyjaźni, uwagi, to mierzmy ich intencje miarą Bożych wartości. Jeśli ich oczekiwania względem nas mają biblijne, Boże podstawy dajmy się im przekonać - bo i do takich postaw zachęca nas Słowo Boże. Ale jeśli nie mamy co do tego pewności to trzeba bardziej Boga słuchać niż ludzi (Dz. Ap. 5:29b) .
A, czy mamy rezygnować z zadowolenia z siebie samych? Myślę, że niekoniecznie. Jeśli zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, a On po każdym swoim akcie stworzenia zachwycał się Swoim dziełem i mówił, że jest dobre, to i my mamy prawo cieszyć się z tego, co uda się nam osiągnąć. Tylko musimy pamiętać, że Bóg jest doskonały, a my nie. Nam samozadowolenie grozi pychą i upadkiem. Więc lepiej zachwycać się sobą ze wstrzemięźliwością...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.