wtorek, 24 listopada 2009

Kobiety wobec pokus - zazdrość

Szczerze i z odwagą przyznaję - uczucie zazdrości, takiego delikatnego, bolesnego ukłucia w sercu nie jest mi obce. Chociaż na szczęście zdarza mi się bardzo rzadko. Przeważnie, to lubię cieszyć się czyimś szczęściem, powodzeniem, radością.

Zazdrość pojawia się wtedy, gdy mamy poczucie jakiejś dziwnej niesprawiedliwości losu. W moim życiu był taki konkretny moment, kiedy trudno było mi się pogodzić z tym, że nie bardzo było mnie stać na to, aby coś nowego sobie kupić. Dla kobiety jest to ważne, a ja czułam się jak Kopciuszek :-). Wtedy najbardziej drażniły mnie rozmowy kobiet o ich nowych sukienkach, butach, torebkach, kiedy ja musiałam zadowolić się tym, co już dawno przestało być modne i ładne. Czasem też zdarzało mi się porównywać z ludźmi, którzy pełnią taką samą służbę. Widziałam duże rozbieżności, szczególnie w sferze materialnej (finansowej). Pytałam Boga: Dlaczego tak jest? Po jakimś czasie zrozumiałam, że taka zależność od Niego, w tej właśnie sferze, pomaga mi służyć Mu z większą radością i oddaniem. A poza tym, naprawdę nie mam powodów by narzekać!

Kiedy pojawia się zazdrość - a dotyczy przecież ona przeważnie konkretnej rzeczy czy sytuacji - to staram się zastąpić to uczucie wdzięcznością do Boga za wszystko, co od Niego mam. Jestem ostatnią osobą, która odważyłaby się powiedzieć „nie mam nic”, bo mam wiele, bardzo wiele. Jestem bogata i to w każdej sferze mojego życia. Uświadamiam to sobie, patrząc na biedę i niedostatek innych.

Jest też kwestia, jak traktować osobę, której się zazdrości. Mam prostą radę - przestać zazdrościć! Wtedy zaczniemy ją akceptować, lubić a może nawet znajdziemy wspólny język... Osoba, której zazdrościmy, przeważnie nie ma o tym pojęcia - chyba że sama lubi swoją postawą pobudzać do zazdrości, bo i takie osoby bywają. Myślę, że dlatego warto czasem zadać sobie samej pytanie: Czy nie sprawiam komuś przykrości? Czy nie powoduję, że ktoś z mojego powodu czuje się źle? Czy nie pobudziłam kogoś - swoją postawą, kreacją, chwaleniem się - do zazdrości? Myślę, że nas chrześcijan w tym względzie obowiązuje szczególna delikatność i wrażliwość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.