Gniew jest dla mnie emocją trwającą krócej lub dłużej; mniej lub bardziej intensywną. Aby miał miejsce gniew musi być przyczyna - obiektywna lub subiektywna. Rozgoryczenie natomiast jest stanem, postawą, jest przyjemnością pielęgnowania zagniewania. Jest formą zachowania bardziej szkodliwą dla nas i dla otoczenia, niż gniew. Wybuch gniewu przeważnie można usprawiedliwić. Gniew jest jak impuls lub reakcja na bodziec. Usprawiedliwić rozgoryczenie jest trudniej, bo jest to świadomy wybór pielęgnowania goryczy. Gorycz jest sprawą naszej decyzji. Gorycz jest nieradzeniem sobie z gniewem, który jest w nas niewyrażony. Kipimy pod powierzchnią, nakładamy maskę spokoju, udajemy, że nic się nie dzieje - ale tak naprawdę ten płomień nas trawi, a potem zaczyna trawić innych.
Z czym mamy walczyć? Na pewno nie z gniewem, który jest jedną z podstawowych naszych emocji. Powinniśmy nauczyć się jednak wyrażać go we właściwy sposób i we właściwym czasie, po to, aby nierozładowany nie spowodował w nas goryczy. Najlepiej stosować się do zasady biblijnej, zapisanej w Liście do Efezjan 4:26 - Gniewajcie się, lecz nie grzeszcie; niech słońce nie zachodzi nad gniewem waszym....
Najważniejsze jest więc to, co zrobimy z czasem pomiędzy wybuchem gniewu a goryczą, która się w nas rozwinie. Im szybciej uporamy się z gniewem, tym większe szanse, że tylko na nim problem się skończy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.