Czasem mam wrażenie, że urodziliśmy się z rękami stworzonymi do brania. Przez całe życie oczekujemy, że coś dostaniemy od innych, że weźmiemy z życia to, co się nam podoba i sprawia nam przyjemność. Jesteśmy rozczarowani, gdy nie dostajemy tego, o co prosimy, gdy odmawiają nam ludzie, gdy Bóg nie daje nam tego, czego od Niego oczekujemy, albo nam samym nie uda się zdobyć tego, co zamierzyliśmy. (Tak pisał luterański duchowny ks. Henryk Czembor.) Taka postawa dotyczy przede wszystkim rzeczy materialnych, albo szeleszczących papierków, za które te rzeczy możemy nabyć. Świat kusi nas tyloma pięknymi świecidełkami; nęci i przekonuje, że tylko tego brakuje nam do szczęścia. Kiedy damy się wciągnąć w tę zabawę, już nikt nie będzie musiał nas do niczego przekonywać - bo my sami będziemy autorami najlepszych argumentów, na poparcie swoich kolejnych zachcianek.
Jak więc się przed tym bronić?
1. Zająć swoje myślenie czymś pożytecznym. Żeby niczego samej nie tworzyć, zacytuję werset ze Słowa Bożego „...szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane” (Ew. Mat. 6:33). Moim skromnym zdaniem - służba jest najlepszym antidotum przeciw zbytniemu myśleniu na temat spraw przyziemnych.
2. Nauczyć się poprzestawać na tym, co się ma i być wdzięczną (Flp. 4:11,12). Kilka praktycznych wskazówek. Jeśli masz dużo - nie przechwalaj się i nie wynoś nad tymi, którzy mają mniej - bądź wdzięczna. Jeśli masz w sam raz - przestań biadolić, że nie masz nic, naucz się mądrości od dziecka. Pewien dwunastolatek po wizycie u Cyganów na Ukrainie napisał: „Jakże często my, polskie dzieci, nie doceniamy tego, co posiadamy i jak często narzekamy, bądź okazujemy niezadowolenie, że czegoś tam nie mamy... Dzieci cygańskie żyją w glinianych chałupkach bez ogrzewania i bez wody. Żadne z dzieci nie ma swojego łóżka, nie mówiąc o zabawkach czy komputerach. Pomimo swojej biedy dzieci były wesołe, uśmiechnięte i wspaniale śpiewały pieśni uwielbiające Boga. Zamiast narzekać na swoją 'ciężką dolę' pomyślmy o dzieciach Romów na Ukrainie.” A więc, bądź wdzięczna. Jeśli cierpisz biedę - bądź wdzięczna, bo Bóg ma szczególne miejsce w Swoim sercu dla biednych i ubogich. „Bo ocali biedaka, który woła o ratunek i ubogiego, który nie ma pomocy. Zlituje się nad nędzarzem i biednym i wybawi dusze biednych. Z ucisku i gwałtu wyzwoli ich życie” (Ps. 72:12-14).
3. Zacząć dawać. „Bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać aniżeli brać” (Dz. Ap. 20:35). Dawanie, to myślenie o innych, otwieranie się na nich i ich potrzeby. Dawanie sprzyja duchowemu rozwojowi, jest podstawowym warunkiem realizacji przykazania miłości bliźniego. Mamy komu dawać i mamy co dawać. Nigdy nie mów, że jesteś biedna, jeśli wokół ciebie żyje pełno ludzi, którym dzisiaj nie starczyło na bochenek chleba. Najlepszym lekarstwem na materializm jest zobaczenie nędzy innych i przyjście im z pomocą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.