Do wpisania tego tekstu na bloga zainspirował mnie pewien piękny wiersz, który nasi Przyjaciele przysłali mojemu mężowi na urodziny. Wiersz zamieszczę w drugiej części. Wygrzebałam więc, w moich komputerowych plikach, swoje stare studium Biblii na temat nowego życia w Jezusie. I pomyślałam sobie, że może warto je troszkę odkurzyć i podzielić się z Wami myślami, które dał mi wtedy Bóg.
Otóż, Bóg przygotował dla każdego z nas nowy początek, nowy start w nowe życie w bliskiej społeczności z Bogiem. Życie, które zostawia z tyłu przeszłość, której nie jest w stanie zmienić, i podąża za Chrystusem, swoją przyszłością i swoją wiecznością w chwale Bożej.
Ale zacznijmy od początku:
1. Boże wymaganie:
Ew. Jana 3,3: „...Jezus rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego.”
Ew. Jana 3,5: „Odpowiedział Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego.”
Wszystko jest jasne, aby znaleźć się w Królestwie Bożym wymagane jest Boże narodzenie. Niebiańskie odnowienie całego człowieka - jego duszy, ducha i ciała.
Narodzenie się z Ducha jest dla nas zrozumiałe - tylko Duch Święty może dokonać w nas tego dzieła (być jego motorem).
Ale, jak rozumieć narodzenie z wody? Jeśli przyjęlibyśmy, że chodzi tu o chrzest - wtedy musielibyśmy przyjąć doktrynę, że chrzest jest niezbędny do zbawienia, a to znaczy, że łotr na krzyżu nie mógłby znaleźć się w raju. Łatwiej jest więc przyjąć, że woda może tu być obrazem oczyszczającego działania Ducha Świętego. Bóg wielokrotnie w Swoim Słowie używa właśnie tego porównania.
Ezechiel 36,25: „I pokropię was czystą wodą, i będziecie czyści od wszystkich waszych nieczystości i od wszystkich waszych bałwanów oczyszczę was.”
Bóg nie pozostawia więc człowiekowi większego wyboru. W Ew. Jana 3,7 słyszymy wyraźny nakaz: „...Musicie się na nowo narodzić.” Jest to wymaganie stawiane całej ludzkości - w wymiarze indywidualnym. Każda osoba potrzebuje nowego narodzenia, aby móc znaleźć się w Królestwie Bożym.
2. Czy są inne drogi?
Galacjan 6,14-15: „Co zaś do mnie, niech mnie Bóg uchowa, abym miał się chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, przez którego dla mnie świat jest ukrzyżowany, a ja dla świata. Albowiem ani obrzezanie, ani nieobrzezanie nic nie znaczy, lecz nowe stworzenie.”
Ap. Paweł konfrontuje tu fałszywą pobożność z prawdziwą. Z jednej strony widzimy obrzezanie - reprezentuje ono ten element zewnętrzny, ludzki; formalną, zewnętrzną religijność; własne wysiłki w celu uzyskania zbawienia. Z drugiej - krzyż Chrystusa i nowe stworzenie. Doskonałe dzieło Chrystusa na krzyżu, dzięki któremu zostajemy odkupieni, i dzięki któremu następuje w naszych sercach wewnętrzna przemiana, dokonana przez Ducha Świętego, ku naszemu odrodzeniu i uświęceniu.
Owo, duchowe odnowienie może mieć swoje jedyne źródło w zjednoczeniu z Chrystusem. I to wystarczy. Żadne zewnętrzne czynniki nie są w stanie nas zmienić - jedyna motywacja i moc pochodzi od Ducha Bożego.
To stworzenie jest nowe. Nowe w sposobie myślenia, w sposobie radowania się (uciechy) i ukierunkowywania swojej energii. Człowiek nagle znajduje się w nowym świecie, do którego dostał się w momencie nowego narodzenia.
Tak więc, człowiek nie potrzebuje być tylko ukrzyżowany z Chrystusem (dla świata), potrzebuje on także być na nowo stworzony. A dokonać tego może jedynie Bóg. Nie zależy to absolutnie od niczego, czego człowiek dokonał, czy chciał dokonać. Nie zależy to od żadnych przywilejów, które wydaje się człowiekowi, że mu się należą. Człowiek, ze swojej strony, niczego nie jest w stanie wnieść do tego aktu nowego stworzenia.
W Słowie Bożym powiedziane jest, że dla Boga nie jest ważne czy ktoś jest Żydem, czy Grekiem (Gal. 3,28), ale to, czy człowiek został odrodzony, czy nie; czy został odnowiony przez Ducha Świętego, czy nie - czy stare rzeczy odeszły do przeszłości i wszystko stało się nowe.
Dla Boga nie mają znaczenia zewnętrzne oznaki naszej pobożności - On patrzy jedynie na serce i na wnętrze człowieka (I Samuelowa 16,7b). Patrzy, czy zostało ono odnowione i uświęcone Jego Duchem. Tylko to się u Boga liczy.
3. Co więc Bóg pragnie nam dać?
Ezechiel 11,19-20: „Wtedy Ja dam im nowe serce i nowego ducha włożę do ich wnętrza; usunę z ich ciała serce kamienne i dam im serce mięsiste, aby postępowali według moich przepisów, przestrzegali moich praw i wykonywali je. Wtedy będą moim ludem, a ja będę im Bogiem.”
4. Jak się nazywa taki stan?
Rzymian 6,4: „Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili.”
Chrzest jest czymś więcej, niż symbolem śmierci - jest prawdziwym uczestnictwem w śmierci Chrystusa. Dla Ap. Pawła uczestnictwo w śmierci Chrystusowej jest rzeczywistością zaistniałą poprzez chrzest i stoi na początku życia chrześcijańskiego Ap. Paweł nie uduchawia tu kwestii nowego życia - nie mówi o jakimś mistycznym wskrzeszeniu do nowego życia, nowego istnienia. Mówi o prowadzeniu nowego życia, „chodzenia w nowym życiu” - dosłownie w j. gr. „i my w nowości życia zacznijmy chodzić”. A więc chodzi mu o moralną postawę chrześcijanina.
Umrzeć z Chrystusem, to nic innego, jak umrzeć dla grzechu i powstać w Chrystusie do nowego życia - życia w posłuszeństwie i sprawiedliwości. Do życia nie dla siebie samych, ale dla Tego, który zmarł dla nas i powstał z martwych.
To nowe życie zostaje uaktualnione nowymi zasadami, nastawione na inny cel i koniec, i przynosi nowe owoce świętości.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.