sobota, 28 sierpnia 2010

Kobieta - rodzina, dom, praca... cz. 4

Jest jeszcze jeden smutny aspekt tego piekła, jakie sobie zgotowały kobiety, żyjąc życiem, które już od dnia stworzenia nie było dla nich przeznaczone przez ich Stwórcę. Ten aspekt to macierzyństwo. Newsweek z 19 maja 2002 w artykule „Macierzyństwo - nie można mieć wszystkiego” (Wioletta Ozminkowska) pisze: Badania amerykańskie wykazują, że blisko 50% robiących karierę kobiet po czterdziestce jest bezdzietnych. I nie jest to bezdzietność z wyboru. Zdecydowały się na ciążę, gdy było już za późno. Polki, podobnie jak Amerykanki wpadły w pułapkę emancypacji. Późne macierzyństwo przybiera w dużych miastach rozmiary epidemii - alarmuje ginekolog dr Mariusz Wójtowicz z Towarzystwa Rozwoju Rodziny. Dalej czytamy: ... Nowoczesne kobiety traktują swoje życie jak kawałki puzzli, które układają w gotowy wzór: a) skończyć najlepsze studia; b) zdobyć pracę w renomowanej firmie; c) powalczyć o kierownicze stanowisko. ... Kobiet, które przyjęły nowoczesny model kariery, przesuwając decyzję ciąży, a teraz leczą się na bezpłodność, jest w Polsce ponad pół miliona. Wzrasta wskaźnik bezpłodności. Pozamaciczne ciąże, poronienia, porody martwych dzieci - to bolesne etapy walki o macierzyństwo. Inne w swoich precyzyjnie zaplanowanych CV nie znalazły dobrego miejsca na zostanie matką. Coraz częściej macierzyństwo traktowane jest jak ekscentryczna zachcianka.

Podam przykład ze Szwecji. W ciągu dwóch ostatnich dziesięcioleci gospodyni domowa stała się w Szwecji zabytkiem. Natomiast na horyzoncie pojawił się nowy typ mężczyzny, tzw. pluszowy miś. Poznać go było można po wózku z dzieckiem oraz po spodniach i bluzie z polara. Z czasem jednak, kiedy państwo nie mogło już sprostać roli opiekuna - rola rodzica (zarówno matki, jak i ojca) w ogóle przestała być doceniania, bo kolidowała z obowiązkami pracownika. Matka była w pracy, a „pluszowy tatuś” też musiał rozejrzeć się za innym zajęciem. Szwedki twierdzą, że pracy i macierzyństwa nie da się pogodzić. Pewna 40-letnia matka czworga dzieci w liście do jednego ze szwedzkich dzienników pisze: Mam wysokie kwalifikacje. Mogę być premierem, żołnierzem, kosmonautą i arcybiskupem. Jednego tylko nie mogę: zająć się wychowywaniem moich dzieci. W rezultacie Szwedki coraz częściej rezygnują z macierzyństwa.

U nas zaczyna się dziać podobnie. Coraz więcej mamy kobiet sukcesu a coraz mniej matek. Bardzo prosto, ale trafnie, wyraziła to jedna z polskich aktorek: Pojęcie „kobieta sukcesu” i „dobra matka” - wykluczają się. Albo, jak pisze pewna poetka:

Świat stanął na głowie – i dalej kontynuuje
Tylko patrzeć, jak fiknie i kark skręci.
Wszyscy się czegoś boją:
Dorośli – wojny,
Dzieci – opuszczenia,
Rodzice – dzieci,
„wyzwolone kobiety” – czasu,
który im przedwcześnie marszczy czoła.
Zazdroszczą dawnym matkom,
Które dobrze znały swoje dzieci,
Uczyły je modlitw
I zawiłych reguł życia,
Jak ptaki uczą pisklęta fruwania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.