I właśnie w takich okolicznościach koleżanka złożyła mi propozycję przygotowania tematu: Rola kobiety w domu i w świecie, na jakieś okolicznościowe spotkanie dla kobiet. To było nie lada wyzwanie... I bardzo na czasie - chyba w tamtym momencie sama szukałam dla siebie odpowiedzi na to pytanie J.
Propozycja ta zapłodniła mnie do bardzo konkretnych przemyśleń, a pomiędzy jednym a drugim pociągnięciem pędzla, naprawdę miałam wiele czasu. I wiecie, po prawie trzech miesiącach ciężkich robót doszłam do wniosku, że na pewno nie w takim celu stworzył mnie Bóg. (Tu wyjaśnię, że właśnie z mężem się przeprowadziliśmy i we wspomniany sposób przygotowywaliśmy swoje nowe gniazdko.)
Zanim jednak przejdę do poważniejszych refleksji przytoczę pewną legendę, której treść znalazłam w Internecie: W Indiach opowiada się następującą legendę o stworzeniu mężczyzny i kobiety:
Kiedy Stwórca zakończył tworzenie mężczyzny stwierdził, że zużył całe, przeznaczone do tego tworzywo. Nic już nie pozostało trwałego, spójnego i mocnego, z czego mógłby stworzyć kobietę.
Po dłuższym namyśle Stwórca wziął jednak:
opływowe kształty księżyca,
gibkość pnącej winorośli i drżenie trawy,
wysmukłość trzciny i kwitnięcie kwiatów,
lekkość liści i jasność promieni słonecznych,
łzy chmur i zmienność wiatru,
strach królika i próżność pawia,
delikatność ptasiej piersi i trwałość diamentu,
słodycz miodu i okrucieństwo tygrysa,
płomień ognia i chłód śniegu.
gadatliwość sroki i śpiew słowika,
fałsz żurawia i wierność matki lwicy.
Zmieszawszy wszystkie te nietrwałe składniki, Stwórca stworzył kobietę i dał ją mężczyźnie. Po tygodniu mężczyzn przyszedł i powiedział:
- „Panie, stworzenie, które mi dałeś unieszczęśliwia mnie, bez przerwy mówi i niemiłosiernie mnie dręczy tak, że nie mam wytchnienia. Żąda, abym stale się nią zajmował i tak tracę czas. Krzyczy z byle powodu i żyje bezczynnie. Przyszedłem, aby Ci ją oddać, ponieważ nie mogę z nią żyć!”
- „W porządku” - odparł Stwórca i zabrał kobietę.
Po tygodniu mężczyzn wrócił i powiada:
- „Panie, od chwili, gdy oddałem Ci to stworzenie, moje życie jest szare. Stale o niej myślę - jak tańczyła i śpiewała, jak zalotnie na mnie patrzyła kątem oka, jak się przekomarzała ze mną i tuliła się. Była piękna na wejrzeniu i delikatna w dotyku. Lubię słuchać jej śmiechu. Proszę, oddaj mi ją z powrotem.”
- „W porządku” - odparł Stwórca i oddał ją.
Po trzech dniach mężczyzna przyszedł jednak z powrotem i powiada:
- „Panie, nie rozumiem i nie mogę tego wytłumaczyć, ale po wszystkich tych doświadczeniach z tą istotą, doszedłem do wniosku, że mam z nią więcej kłopotów niż radości. Błagam Cię, zabierz ją z powrotem. Nie mogę z nią żyć!”
- „Ale nie możesz też żyć bez niej” - odparł Stwórca i odwrócił się do swojej pracy.
Przyznaję, podoba mi się ta legenda, ale już na wstępie chcę zaznaczyć, że wierzę w inne słowa, które zapisane są w I Ks. Mojżeszowej 1:27: I stworzył Bóg człowieka na obraz swój. Na obraz Boga stworzył go. Jako mężczyznę i niewiastę stworzył ich. I dalej czytamy w bardziej szczegółowym opisie: ... rzekł Pan Bóg: Niedobrze jest człowiekowi, gdy jest sam. Uczynię mu pomoc odpowiednią dla niego. (2:18) ... Ukształtował Pan Bóg kobietę i przyprowadził ją do człowieka. Wtedy rzekł człowiek: Ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Będzie się nazywała mężatką, gdyż z męża została wzięta. (2:22-23) I nazwał Adam żonę swoją Ewa, gdyż ona była matką wszystkich żyjących. (3:20)
Już w tych kilku zdaniach odkrywam dla siebie cztery podstawowe prawdy:
Już w tych kilku zdaniach odkrywam dla siebie cztery podstawowe prawdy:
1. Zostałam stworzona kobietą - niewiastą. Kimś zupełnie różnym fizycznie i psychicznie od mężczyzny. O tym więcej potem.
2. Moją podstawową relacją międzyludzką jest relacja małżeńska. Jestem mężatką - żoną swojego męża. (Po hebrajsku mąż to isz a żona to isza.) Bóg nie zakłada możliwości innego związku, które pewne kręgi starają się nam mocno narzucać i propagować. W Bożym planie nie ma miejsca na związek małżeński dwóch kobiet czy dwóch mężczyzn. Cieszę się, że jeszcze mogę o tym pisać bez obawy, że ktoś mnie zaaresztuje i oskarży o brak tolerancji.
3. Moim obowiązkiem i przywilejem jest bycie mu pomocą. Taką odpowiednią pomocą. Czasem próbując pomagać komuś bardziej przeszkadzamy - mój syn, kiedy był mały koniecznie chciał pomagać tatusiowi przy naprawie samochodu. Zabierał swoje plastikowe ‘reperowy’, brał tatę za rękę i wyruszał do pracy. Pomagać - to znaczy być z kimś, wspierać go, stać u boku.
4. Moim życiowym zadaniem jest bycie matką.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.