… dokładnie 9 marca 2012r.
Do prowadzonej przez TPD środowiskowej świetlicy dla dzieci niepełnosprawnych w Ząbkach jechałam po raz trzeci. Od naszego pierwszego spotkania minęło 5 lat. Ostatnio byłam tam dwa lata temu. Zawsze po wizycie wśród tych szczególnych dzieciaków pozostawały mi cudowne wspomnienia. Dlatego z radością przyjęłam fakt, że mogę otrzymać pewną pulę świątecznych paczuszek i ponownie je odwiedzić.
Piszę dzieciaki, ale rozpiętość wiekowa w tej około 40-osobowej grupie jest ogromna (4-32). Świetlica jest otwarta na dzieci i młodzież z każdym rodzajem niepełnosprawności. Głównie jednak jest to niepełnosprawność intelektualna - w tym momencie, częściowo, zacierają się różnice wiekowe.
Świetlica, świeżo po remoncie, pięknie się prezentowała. Przybyło kilka łazienek. Rozbudowano aneks kuchenny. Najstarsi podopieczni gotują tu sobie obiadki - jest to forma przystosowania ich do samodzielnego życia. Pozyskano nowe pomieszczenia. Powstała dodatkowa pracownia - stolarnia dla chłopców, z której chętnie korzystają dziewczęta.
Dzieciaki wyrosły i dojrzały. Niektóre z trudem rozpoz-naliśmy. Ucieszyliśmy się, że one dobrze pamiętały nas (mnie i Pawła). Nie obeszło się bez śmiechu. Mianowicie, moja sympatia, Bartek, którego poznałam jako 13-latka i który wtedy, 5 lat temu, podszczy-pywał mnie w pupę, bo mu wpadłam w oko, tym razem przyjrzał mi się uważnie i rzucił komplement „Upasła się… chyba ze dwa kilo…”. (Chciałabym, aby to była prawda :-(). A potem zakomunikował mi, wskazując na jedną z dziewczynek, że ma narzeczoną i już nie będzie mnie szczypał. Z tego też powodu był bardzo ostrożny w okazywaniu serdeczności. Jednak, kiedy powiedziałam, że mogę być jego ciocią, pozwolił mi się przytulić i zrobić ze sobą zdjęcie.
Oczywiście, jak zwykle zastaliśmy wszystkich skoncentrowanych na jakichś zajęciach plastycznych. Do tej pory trafialiśmy na robótki bożonarodzeniowe. Tym razem dzieci, personel i towarzyszące dzieciom mamy pracowały nad dekorowaniem jaj wielkanocnych. Przy stole - pełnym różnej wielkości jajek, pędzli, farb, klejów, wycinanek - znalazło się i dla nas miejsce. Mnie nie trzeba było długo namawiać. Zabrałam się do ozdabiania jajka metodą decoupage. Nie wyszło mi najlepiej, bo nie miałam prze sobie okularów, ale przyjemność spędzania tego piątkowego wieczoru w taki sposób i w takim towarzystwie rekompensowała mój brak zadowolenia z efektu końcowego. W tym samym czasie mój mąż, w innym rogu stołu, spędzał mile czas na pogaduszkach z Bartkiem, Eweliną i Natalką, podziwiając ich piękne prace i talent.
Na zakończenie spotkania rozdaliśmy dzieciom przywiezione prezenty. Tylko w takich miejscach można zobaczyć tak szczerą radość i wdzięczność. Nie ma porównywania, zazdrości, niezadowolenia. Tu też nie ma znaczenia wiek, każda wyjęta z paczki maskotka sprawia tyleż samo uciechy dzieciom i dorosłej młodzieży. A nam największą uciechę sprawiły wszystkie roześmiane buzie.
O personel i mamusie też zadbaliśmy. Wszystkie panie otrzymały dwa bardzo wartościowe pisma chrześcijańskie: „Realna nadzieja” i „Cała Ty”.
Wracając do domu, zdałam sobie sprawę, że jechałam do Ząbek z poczuciem, że chcemy dać tym dzieciom coś szczególnego. I na pewno daliśmy - nasz czas, naszą przyjaźń, dar ludzkich serc… Ale tak naprawdę to spotkanie było darem dla nas. Darem były: możliwość oderwania się od nierozwiązanych problemów, odpoczynek od nurtujących myśli i odprężenie dla spiętego stresem karku. Nic lepszego w tym dniu nie mogło nam się przytrafić.
***
Jako dodatek - kilka myśli na temat dawania siebie innym.
Swoją miłość do Chrystusa okazujemy przez to, co robimy z tym, co mamy. anonim
W Bożych dłoniach nasz drobny dar zamienia się w obfitość. L.M. Baker
Trudno sobie wyobrazić, co Bóg może uczynić z ułamkami naszego życia, jeżeli je całkowicie Jemu poświęcimy. B. Pascal
Człowiek powinien przy wszystkich uczynkach zachować wolność i o tym jedynie myśleć, aby bliźnim służyć i być pożytecznym i nic innego nie przedsiębrać, tylko to, co drugim jest potrzebne. To należy do prawdziwego chrześcijańskiego życia. Tu czynne są tak wiara i dobra wola, jak też i miłość. M. Luter
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.