poniedziałek, 26 marca 2012

Miłe niespodzianki

Ostatnio przytrafiają mi się różne rzeczy. I jak to w życiu bywa, jedne są miłe drugie nie.
Aktualnie tą niemiłą jest wiosenne przeziębienie. Jak to zwykła mówić moja Mama: Wyletniłam się…  Wiosenne przeziębienie w połączeniu z wiosennym przesileniem może skutkować tylko w jednym - w totalnym braku aktywności fizycznej i umysłowej. Jedyny wysiłek fizyczny to przekręcanie się z  boku na bok, a umysłowy to czytanie książki, przerywane krótkimi drzemkami. Ale na takie lenistwo mogłam pozwolić sobie tylko przez jeden dzień. W niedzielę. Powód? Moja wnusia też jest przeziębiona i przebywa pod moją opieką. Tej małej istotki nie spacyfikuje ani katar po pas, ani kaszel. Babciu, zapomnij o leżeniu i czytaniu. A jeśli już, to czytamy bajki. W tym momencie moja słodka niespodzianka ma południową drzemkę, a ja uległam pokusie włączenia komputera.

A teraz o innych miłych niespodziankach.
1. Pewne młode małżeństwo, znając naszą dosyć ostatnio skomplikowaną sytuację życiową, zaproponowało nam wyjazd do Zakopanego. Na kilkudniową konferencję chrześcijańską. Bardzo ucieszyła nas ta propozycja. Będziemy mogli odpocząć w pięknym miejscu i w miłym towarzystwie, nie martwiąc się o finansową stronę tego przedsięwzięcia. Okazało się, że nie tylko na miejscu. Również w podróży, bo ktoś inny zechciał się o to zatroszczyć.
Obiecuję, że po powrocie podzielę się swoimi wrażeniami z tej konferencji.

2. Kilka dni temu wymieniłam garść miłych słów z przedstawicielem pewnego chrześcijańskiego wydawnictwa. Akurat lubię czytać książki o tematyce, jaką proponuje. Całkiem poważnie napisałam, że moim marzeniem jest skompletować konkretną tematyczną serię (bagatela - 25 tytułów!). Ale kiedyś, stopniowo, jak nasze sprawy się ułożą... I tu spotyka mnie kolejna niespodzianka. W odpowiedzi otrzymuję spóźnione życzenia urodzinowe (miałam je w listopadzie :-) i prezent - 10 tytułów do wyboru. Wciąż nie mogę w to uwierzyć!

3. I na koniec. Miłe niespodzianki, to również miłe słowa od ludzi, których nie znam. Niespodzianki związane z - tym oto - moim blogiem.

Pierwsza: […] Podobnie jak Pani jestem wielbicielką książek Philipa Yanceya, przeczytałam książkę „Pogłoski o tamtym świecie” i „Rozczarowany Bogiem”. Po tej książce chciałam przeczytać książkę „Modlitwa. Czy to działa?”, ale w bibliotece jest ona możliwa tylko do przeczytania na miejscu. Zaczęłam szukać informacji o tej książce w necie i tak trafiłam na Pani blog. Dodałam siebie do grona czytelników. No i tak dzisiaj czytałam post „W oczekiwaniu na Boży ruch i postanowiłam napisać, bo wydaje mi się, że ja także jestem w sytuacji, kiedy czekam na Boży ruch. Spodobało mi się zdanie, że  „w modlitwie i działaniu czekamy na Jego ruch”. […]

Druga: Witaj, Walu. Nie znamy się. Przed chwilą czytałam twojego bloga. Moja przyjaciółka z kościoła opowiadała mi dzisiaj o nim i zachęciła mnie swoimi wrażeniami. Znalazłam więc go i tytuł był adekwatny do moich myśli. Zagrało mi w duszy, gdy czytałam 'kącik dobrej książki'. Dziękuję. […]

Trzecia: […] W sierpniu nasz pastor wyjechał wraz z rodziną na rok do Stanów, a mnie ciągle było mało kazań. Dlatego zaczęłam słuchać też kazań z Siennej. Wśród nich najbardziej przypadły mi do serca kazania właśnie Pani męża. Kazania te są bardzo proste, płynące z serca i niezwykle przez to poruszające. Do Pani bloga zawiódł mnie więc niejako Pani mąż. Ale dzięki temu przeczytałam wiele ciekawych tekstów, rozważań, z którymi w dużym stopniu się utożsamiam. Dziś przeczytałam na dodatek wpis o tym, co czujecie po utracie pracy, choć dla mnie była to posługa, która służyła mojemu zbudowaniu, jako osoby wierzącej. Wierzę, że dobry Bóg daje nam czasem takie trudne łaski. Też utraciłam pracę. […] Chcę powiedzieć, że doskonale wiem, co czujecie i pod wieloma Pani zdaniami mogę się podpisać. […]

Poczułam się tak dobrze, czytając te wszystkie słowa, że zapomniałam o chorobie. Jakie to miłe dowiedzieć się, że to, co robię ma jednak jakiś sens.
Dzisiaj przeczytałam takie słowa „Bóg nie tylko mówi do nas. On także mówi przez nas.” (Hans Peter Royer) 
Tak właśnie to czuję i dlatego przelewam na klawiaturę komputera wszystkie myśli, które rodzą się w mojej głowie, wszelkie uczucia, którymi bije moje serce. I cieszę się, że nie jest to zmarnowany czas. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.