Książki autobiograficzne
Od czasu do czasu ktoś ze znajomych zwraca się do mnie z propozycją: Tak fajnie piszesz... Może napisałabyś jakąś książkę?. Zwykle odpowiadam, że nie mam jakiegoś ulubionego tematu, któremu mogłabym się poświęcić na tyle, aby napisać nań książkę. Wracam jednak czasami do tych propozycji z myślą, że jeżeli miałabym już o czymś napisać, to może o moim życiu, z którego 30 lat poświęciłam służbie w Kościele. Ale też nie przyzwyczajam się zbytnio do tej myśli.
Niedawno moją uwagę przykuło takie zdanie: Książka to poznawanie świata, ludzi, Boga, ale i samego siebie. Również swojej małości. A ja dodałabym jeszcze do tego stwierdzenie, że książka to również poznawanie autora.
Ostatnio przeczytałam dwie, diametralnie różne od siebie książki autobiograficzne i już wiem, jak chciałabym i jak nie chciałabym napisać swoją książkę.
„We własnych butach ”, Elizabeth Mittelstaedt, Koinonia, Ustroń, 2011r.
Autorka urodziła się w Jugosławii, obecnie żyje i pracuje w Niemczech. Jest założycielką i wydawcą chrześcijańskiego magazynu dla kobiet „Lydia”. Przez ponad 10 lat była organizatorką konferencji „Hope for Europe - Women In Leadership”.
Miałam przywilej uczestniczyć w dwóch takich konferencjach. W Budapeszcie w 2002r. - tam spotkałam Elizabeth. (O konferencji w Budapeszcie piszę we wcześniejszym poście. KLIKNIJ) I w Cirkvenicy, na Chorwacji, w 2007 roku (KLIKNIJ) W tej dalekiej podróży, aż nad Adriatyk, towarzyszyły mi dwie kobiety z Polski, a mój mąż pełnił rolę naszego kierowcy i opiekuna.
Alina Wieja, wydawca, a zarazem przyjaciółka Elizabeth, pisze: Historia życia Elizabeth Mittelstaedt jest niezwykłą opowieścią o czymś o wiele większym niż tylko spełnione marzenia i pokonane przeszkody, które stawały na drodze do ich realizacji. Oddziaływanie tej wyjątkowej kobiety na życie tysięcy kobiet na świecie, przekroczyło bariery politycznych granic, ludzkich możliwości, granic cierpienia i choroby, a nade wszystko pokonały bariery ludzkich serc.
Ta książka, to powieść pisana życiem. Są w niej rodzinne sekrety, nieujawnione tajemnice, pytania długo pozostające bez odpowiedzi. Opisana jest w niej podróż życia autorki w poszukiwaniu tożsamości i miłości. A przede wszystkim pokazana jest wielka wiara i pasja służenia Bogu i ludziom (głównie kobietom).
Myślę, że, gdybym miała pisać książkę o swoim życiu - to książka Elizabeth mogłaby być dla mnie wzorcem, przymiarem. Urzekła mnie jej szczerość, a zarazem ogromna delikatność w poruszaniu spraw trudnych i bolesnych, związanych z codziennym życiem i ze służbą. Jedno i drugie nie było usłane różami.
W ostatnim rozdziale czytamy takie słowa: Książka „We własnych butach” zabrała nas razem w podróż poprzez moje życie: z kraju do kraju, z kontynentu na kontynent i od jednego doświadczenia do drugiego. […] Jak powinnam podchodzić do mojej przeszłości? Gdybym o niej nie pamiętała, straciłabym dużą część samej siebie. Czy byłabym tą samą osobą bez tych bolesnych doświadczeń? Czyż to nie dzięki nim jestem teraz tym, kim jestem? Jeśli nie wycierpiałabym tego wszystkiego, czy miałabym teraz tyle współczucia dla kobiet, które dotyka ból? Bóg wykorzystał moje cierpienie, by osiągnąć swój wyższy cel, jakim były narodziny czasopism, które docierają do kobiet w wielu krajach. Skoro cierpienie stało się częścią mojej przeszłości, częścią mojej tożsamości będą te blizny. […] Każdego dnia zdumiewa mnie głębia radości, jaką daje Bóg nawet pośród cierpienia…
Bardzo gorąco polecam tę książkę.
„Życie, życie moje… ”, Mieczysław Czajko, Warszawskie Seminarium Teologiczne, Warszawa, 2011r.
W zasadzie nie wiem, jak odnieść się do tej książki. Ma wartką narrację. Losy dziecięce i młodzieńcze bohatera czyta się z wielkim zainteresowaniem i przejęciem. Opowiastki o jego miłosnych perypetiach śmieszą (przynajmniej czytelnika; nie wiem, jak czują się bohaterki tych opowiastek). Przytaczane imiona i nazwiska wielu dobrze znanych mi postaci, szczególnie z okolic Dolnego Śląska, budzą ciepłe wspomnienia z mojej młodości. Interesujący jest przebieg kariery zawodowej autora - na gruncie świeckim, jak też kościelnym.
A jednak, im dalej zagłębiałam się w lekturze, tym większy czułam niesmak i rosnącą irytację. W pewnym momencie, przytaczanie niektórych znajomych mi nazwisk, przestało mnie cieszyć. Wprost przeciwnie, zaczęło mi być tych osób serdecznie żal, bo opisywane były w sytuacjach, przynoszących im ujmę, a nie zaszczyt. Zaczęłam się zastanawiać, czy tak w ogóle się godzi i jak odniosą się one do opisanych sytuacji i przypisanych im komentarzy.
Od połowy książki aż do jej końca, pomimo intrygujących smaczków, nastąpił u mnie kryzys. Przedstawiony mi został obraz Kościoła biurokratycznego, w którym ważne są tylko synody, wybory, ustalenia prawa wewnętrznego, powołania, odwołania, przepychanki… Zastanawiałam się, ile z tych opisanych konfliktów, intryg, problemów nie powinno ujrzeć światła dziennego. W tym momencie przestały mnie też już cieszyć dowcipne przerywniki, bo przeważnie dotyczyły one konkretnych - jak to się mówi „Bogu ducha winnych” - ludzi. Wciąż zmagałam się z pytaniem: Czemu to wszystko ma służyć?
I chociaż znalazłam w tej książce wiele poruszających momentów, wiele cennych i pięknych opisów z życia autora i z życia Kościoła, jako Ciała Chrystusowego, to, niestety, miałam duże trudności z oddzieleniem plew od ziarna.
Pomyślałam też sobie, że dobra pamięć to przekleństwo. I zaczęłam o tym myśleć, w kontekście swojej służby i towarzyszących jej trudnych doświadczeń. Jakże się cieszę, że wyrzuciłam już wszystko, co kładło na moje wspomnienia jakikolwiek bolesny cień. Wszystko - z komputera, z teczek z dokumentami i co tylko się dało - również z pamięci i z serca.
Postanowiłam sobie, że jeśli kiedykolwiek dojrzeję do tego, aby przelać swoją historię na papier, będę w tym bardzo ostrożna i bardzo wybiórcza. To główna lekcja, jaką wzięłam po przeczytaniu tej książki. Niestety...
***
Polecam inne tytuły autobiograficzne z "życiem" w tytule:
Życie pełne Bożych cudów - Paweł Małysz i Obfite życie - Irena Chojnacka (KLIKNIJ)
W Bożej szkole życia - wspomnienia - Halina Ostik (KLIKNIJ)
***
Polecam inne tytuły autobiograficzne z "życiem" w tytule:
Życie pełne Bożych cudów - Paweł Małysz i Obfite życie - Irena Chojnacka (KLIKNIJ)
W Bożej szkole życia - wspomnienia - Halina Ostik (KLIKNIJ)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.