poniedziałek, 18 czerwca 2012

Ostródzkie spotkania


VI Zlot Pokolenia Wiecznie Młodych – 27.05-01.06.2012r.

Niedzielnie popołudnie, 27 maja. Jedziemy na północ. Do Ostródy. Rzadko jeździmy tą trasą. Na pewno raz do roku, jadąc na coroczny zjazd PWM. To już nasz piąty raz - IV zjazd nam ‘wypadł’ z powodu choroby Pawła. W podróży towarzyszy nam moja Teściowa. Podziwiamy zmiany, jakie dokonują się powoli na trasie Warszawa-Gdańsk.

Zbliżając się do celu podróży, cieszymy się z powodu możliwości spotkania starych, dobrych znajomych. Na zjazdach PWM wyodrębniło się pewne stałe, wierne grono uczestników. Pojawiają się też nowi uczestnicy, i te właśnie spotkania po latach są wyjątkowo ekscytujące. Pamiętam słowa Zbyszka Chojnackiego, który wszedł do kaplicy podczas modlitwy. Nie rozglądał się, ale po głosie rozpoznał, że jednym z obecnych jest Jan Tołwiński (był po raz pierwszy). Nie widzieli się wiele lat, brat Jan się zmienił, ale charakterystyczny głos pozostał ten sam.

Czas w Ostródzie upływał nam na osobistych świadectwach i wspomnieniach, na oglądaniu zdjęć - z tej dalekiej i bliskiej przeszłości, na śpiewaniu starych hymnów i refrenów. Obejrzeliśmy też dwa wystąpienia chóru, skrzykniętego tylko na okoliczność nagrania: „Bóg jest miłością” i „Mijają dni”. Piękne i wzruszające.
Wolny czas pozwalał na rozmowy i spędzanie czasu w mniejszym gronie. W kilkanaście osób zorganizowaliśmy sobie wypad do skansenu w Olsztynku. Piękny - polecam! Niektórym starczyło nawet sił, aby wybrać się na nocny spacer po Ostródzie. Przyjemnie było posiedzieć przy nowej, kolorowo podświetlonej fontannie.

Jak zwykle, organizatorzy - Danusia Ryżyk i Jurek Bajeński - zatroszczyli się o stronę duchową naszego zjazdu. Henryk Turkanik miał serię wykładów z Księgi Zachariasza. Słowem Bożym służyli też bracia: Jan Tołwiński, Zbigniew Chojnacki, Konstanty Jakoniuk, Paweł Jarosz, Józek Kurzawa, Zbigniew Modnicki, Piotr Zarecki  I… moja skromna osoba. Bracia, wybaczcie :-). A wszystko, piękną klamrą, zamykał zawsze Jurek Bajeński. To były dobre chwile duchowego odświeżenia.
O nasze potrzeby dbał nowy dyrektor ośrodka w Ostródzie - Andrzej Korytkowski, panie kucharki i Kazia Kotko.

Wzruszającym momentem była pożegnalna mowa brata Wincentego Bryćko. Ten dziewięćdziesięciodziewięcioletni staruszek powiedział nam: „Pora odlatywać”. Mówił to pogodnie i jakby z tęsknotą. W swoim krótkim przesłaniu do nas, trzykrotnie i z naciskiem wypowiedział słowo „Gwarancja”, w kontekście pewności bycia Bożym stworzeniem, posiadania pewności zbawienia i pewności życia wiecznego.
Długo będę wspominać tę chwilę. Na pewno dłużej niż przetrwa słoik miodu z pasieki brata Wincentego. Pomoże mi w tym tomik jego poezji i fotografia.

Dobre chwile szybko upływają. Żegnaliśmy się z nadzieją ponownego spotkania. „Gwarancja”. My, Boże dzieci, możemy mieć tę pewność, że na pewno się jeszcze spotkamy. Jeśli nie tu, na ziemi, to z pewnością tam - w górze.
Na wszelki wypadek planujcie wolne na kolejny zlot, zgodnie z Bożą zasadą: „Jeżeli Pan zechce, będziemy żyli i zrobimy to lub owo” (Jakub 4:15).

***
Zdjęcia z wydarzenia KLIKNIJ


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.