VI Zlot Pokolenia Wiecznie
Młodych – 27.05-01.06.2012r.
Niedzielnie popołudnie, 27 maja.
Jedziemy na północ. Do Ostródy. Rzadko jeździmy tą trasą. Na pewno raz do roku,
jadąc na coroczny zjazd PWM. To już nasz piąty raz - IV zjazd nam ‘wypadł’ z
powodu choroby Pawła. W podróży towarzyszy nam moja Teściowa. Podziwiamy
zmiany, jakie dokonują się powoli na trasie Warszawa-Gdańsk.
Zbliżając się do celu podróży,
cieszymy się z powodu możliwości spotkania starych, dobrych znajomych. Na
zjazdach PWM wyodrębniło się pewne stałe, wierne grono uczestników. Pojawiają
się też nowi uczestnicy, i te właśnie spotkania po latach są wyjątkowo
ekscytujące. Pamiętam słowa Zbyszka Chojnackiego, który wszedł do kaplicy
podczas modlitwy. Nie rozglądał się, ale po głosie rozpoznał, że jednym z
obecnych jest Jan Tołwiński (był po raz pierwszy). Nie widzieli się wiele lat,
brat Jan się zmienił, ale charakterystyczny głos pozostał ten sam.
Czas w Ostródzie upływał nam na
osobistych świadectwach i wspomnieniach, na oglądaniu zdjęć - z tej dalekiej i
bliskiej przeszłości, na śpiewaniu starych hymnów i refrenów. Obejrzeliśmy też
dwa wystąpienia chóru, skrzykniętego tylko na okoliczność nagrania: „Bóg jest miłością”
i „Mijają dni”. Piękne i wzruszające.
Wolny czas pozwalał na rozmowy i
spędzanie czasu w mniejszym gronie. W kilkanaście osób zorganizowaliśmy sobie
wypad do skansenu w Olsztynku. Piękny - polecam! Niektórym starczyło nawet sił,
aby wybrać się na nocny spacer po Ostródzie. Przyjemnie było posiedzieć przy nowej,
kolorowo podświetlonej fontannie.
Jak zwykle, organizatorzy -
Danusia Ryżyk i Jurek Bajeński - zatroszczyli się o stronę duchową naszego
zjazdu. Henryk Turkanik miał serię wykładów z Księgi Zachariasza. Słowem Bożym
służyli też bracia: Jan Tołwiński, Zbigniew Chojnacki, Konstanty Jakoniuk,
Paweł Jarosz, Józek Kurzawa, Zbigniew Modnicki, Piotr Zarecki I… moja skromna osoba. Bracia, wybaczcie :-).
A wszystko, piękną klamrą, zamykał zawsze Jurek Bajeński. To były dobre chwile
duchowego odświeżenia.
O nasze potrzeby dbał nowy
dyrektor ośrodka w Ostródzie - Andrzej Korytkowski, panie kucharki i Kazia
Kotko.
Wzruszającym momentem była
pożegnalna mowa brata Wincentego Bryćko. Ten dziewięćdziesięciodziewięcioletni
staruszek powiedział nam: „Pora odlatywać”. Mówił to pogodnie i jakby z
tęsknotą. W swoim krótkim przesłaniu do nas, trzykrotnie i z naciskiem
wypowiedział słowo „Gwarancja”, w kontekście pewności bycia Bożym stworzeniem,
posiadania pewności zbawienia i pewności życia wiecznego.
Długo będę wspominać tę chwilę.
Na pewno dłużej niż przetrwa słoik miodu z pasieki brata Wincentego. Pomoże mi
w tym tomik jego poezji i fotografia.
Dobre chwile szybko upływają.
Żegnaliśmy się z nadzieją ponownego spotkania. „Gwarancja”. My, Boże dzieci,
możemy mieć tę pewność, że na pewno się jeszcze spotkamy. Jeśli nie tu, na
ziemi, to z pewnością tam - w górze.
Na wszelki wypadek planujcie
wolne na kolejny zlot, zgodnie z Bożą zasadą: „Jeżeli Pan zechce, będziemy żyli
i zrobimy to lub owo” (Jakub 4:15).
***
Zdjęcia z wydarzenia KLIKNIJ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.