piątek, 22 czerwca 2012

Z okazji Dnia Ojca


Ojcowska ręka - z rozważań ks. Henryka Czembora

To było dawno, w czasach mojego dzieciństwa. Gdy szliśmy przez miasto, ojciec trzymał mnie za rękę. Czułem się wtedy bezpieczny. Nic mi nie groziło. Przecież mój ojciec był ze mną. On taki duży i silny, na pewno w razie niebez-pieczeństwa obroniłby mnie, małego chłopca...
Po latach ja prowadziłem swojego syna. Gdy czuł się niepewny wyciągał do mnie swoją rękę. Uśmiechałem się do niego i brałem w swoją dłoń jego małą rączkę. Uspokajał się i odważnie szedł obok mnie. Już się nie bał. Przy ojcu czuł się bezpieczny...
Ale czas dzieciństwa przeminął. Przyszedł czas dorosłości. Nie mam już ojca, a mój syn, daleko ode mnie, prowadzi za rączkę swoją córeczkę...
Dorosły człowiek sam wyrywa swoją rękę z ojcowskiej dłoni. Chce, a prędzej czy później także musi, iść sam, brać odpowiedzialność za swój los, a potem także za los swoich dzieci. Przecież jest duży i silny, jest dorosły, jest ojcem...
Przychodzą jednak takie chwile, kiedy potrzeba ojcowskiej dłoni, dającej poczucie pewności i bezpieczeństwa. Potrzeba kogoś, kto obroni, wesprze i wspomoże. Wszak dorosłość nie uwalnia od lęku, niepewności, zagrożeń i niebezpieczeństw... Nawet w sercu najodważniejszych jest miejsce na lęk i strach.
Są takie momenty, a czasem i okresy, kiedy zbyt słabi jesteśmy wobec przeciwieństw losu...
Jakże dobrze wtedy znaleźć pomocną dłoń, a w jej uścisku otrzymać wewnętrzny spokój i pewność, że ojciec nas obroni i przeprowadzi przez wszelkie niebezpieczeństwo. [...]

***

Mamy takiego Ojca, na którego zawsze możemy liczyć, nawet jeśli ten ziemski ojciec zawiedzie. To Pan Bóg nasz, który każdego uspakaja i zapewnia:
„Bo Ja, Pan, jestem twoim Bogiem, który cię ująłem za twoją prawicę, i który mówię do ciebie: Nie bój się, Ja cię wspomogę”. Ks. Izajasza 41:13

***

Tobie, Tato dedykuję
Gwiazdkę
Którą mi pokazywałeś
Gdy jako mała pulchna istota
Zasypiałam na Twoim ramieniu
Spokojna

Tobie, Tato ofiarowuję
Historię
Którą mi czytałeś
Gdy wtulona w kołderkę
Pochłaniałam uchem i duszą
Zaciekawiona

Tobie, Tato przynoszę
Modlitwę
Którą szepczesz
Gdy smutna, w tarapatach
Czuję, że wznosisz do Boga
Bezpieczna

Tobie, Tato oddaję
Miłość
Którą mnie otulasz
Gdy drżę w niepewności życia
Ucząc się stawiać krok za krokiem
Kochana

Tobie, Tato
Ja
Twoja Księżniczka
Ewelina Tołopiło, „Malinowy śnieg”



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.