Pamiętam, prowadzone lata temu - w gronie kilkunastu zaprzyjaźnionych
kobiet, studium książki Jill Briscoe „Przemienione życie”. Autorka skupiała się na poszczególnych
elementach istoty ludzkiej, które wymagają Bożego dotknięcia i przemiany. W
rezultacie tej przemiany ofiarowujemy Bogu do dyspozycji nasze ciała, nasz odnowiony umysł i przemienione
serce; nasz język , który daje się ujarzmić; nasze pomocne dłonie i stopy, które
prowadzą nas właściwymi ścieżkami; oraz dostrzegające oczy i słuchające uszy.
Kiedy Jagoda Markiewicz zaproponowała mi zorganizowanie
spotkania dla kobiet pod tytułem „Metamorfoza. Przemieniona Bożą miłością”, ucieszyłam
się bardzo. Lubię takie praktyczne
tematy, chociaż brzmieć mogą one bardzo górnolotnie - szczególnie jeśli ich
symbolem staje się piękny motyl :-).
Dla lepszego wejścia w temat potrzebowałyśmy powtórki z
biologii. Cykl metamorfozy od mikroskopowego jajeczka do kolorowego, budzącego
nasz podziw motyla mamy teraz w jednym paluszku. Niewątpliwą korzyścią z tej
lekcji biologii był fakt, że do każdego etapu rozwojowego mogłyśmy bardzo
swobodnie dopasować życie każdej z nas. Chyba najmniej chętnie utożsamiałyśmy
się ze stadium gąsienicy i poczwarki, ale z motylem… Jagoda przeprowadziła nas przez te wszystkie
etapy, aż do tego momentu, z pełnym profesjonalizmem. Z dobrą prezentacją multimedialną, zawierającą
filmiki, obrazy, pieśni. To wszystko
plus treść wykładu, wspaniała historia życia opowiedziana przez innego gościa
(Basię z Koła) i poezja Ewy Furmańskiej wykonały swoją pracę w sercach zebranych
kobiet. Jedna z nich napisała do mnie: Dzięki za sobotnie spotkanie. Jagoda miała
bardzo piękne i inspirujące rozważanie, a temat motyla chodzi za mną cały czas!
Nie kuszę się tutaj do streszczania wykładu Jagody. Zainteresowane
kobiety mogę z nią skontaktować. Jagoda chętnie powie wykład. Jest też możliwe
szkolenie, po którym osoba przeszkolona będzie mogła używać tego tematu i
materiałów w swojej działalności. Polecam.
Chciałabym jednak pozostawić Was z kilkoma wybranymi
fragmentami wierszy Ewy Furmańskiej, z tomiku „Odnalazłam szczęście w Tobie”.
Wybrałam te wiersze intuicyjnie. Podczas konferencji wyglądało to tak, jakby
stanowiły one integralną część wykładu. Są piękne i delikatne, jak motyl i jak
sama ich autorka.
„Jestem szczęśliwa i pragnę
być taka przez całe swe życie… Jestem szczęśliwa, bo odkryłam dziś swój cel
istnienia.”
„Dopóki istnieję
sławić będę życie, tańczyć na kwiecistych łąkach, goniąc swój cień w
promieniach słonka i śpiewać Bogu pochwalną pieśń, za to, że stworzył mnie.”
„Trzeba mi w ludziach
odnaleźć najpiękniejsze cuda wypowiedziane blaskiem twarzy i skrzydlatą duszą…
Trzeba mi w ludziach wydobyć na zewnątrz ich życiodajne źródło - wartość ukrytą
w Panu, bo właśnie Jego miłość stworzyła każdego człowieka osobą wartościową i
niepowtarzalną.”
„Urodziłam się po to,
aby żyć, rozdawać ludziom kwiaty, malować w ich oczach uśmiechy słońca. Urodziłam
się po to, aby kroczyć drogą Jezusa: w cierpieniach i łzach odnajdywać Jego
łagodną twarz. Urodziłam się po to, aby Bożą miłością przemieniać otaczający
mnie świat.”
I z takim przesłaniem zakończyłyśmy tę konferencję. Każda z
nas wyszła, trzymając w ręku dar serca (od kobiety, która nie mogła być pośród
nas) - wykonanego z masy solnej motyla. Dziękujemy!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.