czwartek, 30 października 2014

Nostalgia za przeszłością, ale nie tylko…


Nas, ludzi, cechują dwie różny postawy wobec przeszłości.
Jedni, jak to się zwyczajowo mówi - żyją przeszłością. Drudzy chcą o niej jak najszybciej zapomnieć. Oczywiście, postawy te wynikają zapewne z bardzo konkretnych powodów. Najprostsze wytłumaczenie jest takie, że o dobrych rzeczach chcemy pamiętać, chcemy je wspominać; złe chcemy wymazać z pamięci - jeśli tylko się da.

Ja chcę się skupić na wspominaniu tych dobrych wydarzeń z przeszłości. Lubię zatrzymywać przeszłość  w kadrze aparatu, w scrapbookowym albumie, w pamiętniku, w zapiskach w kalendarzu. Lubię słuchać czyichś wspomnień. Czytać książki autobiograficzne. Wiele z tych rzeczy wpływa na moje postrzeganie teraźniejszości, kształtuje mój obraz przyszłości.

Co jest jednak dziwne, spotykam czasem ludzi  - jest ich zdecydowana mniejszość  - którzy uważają, że nawet tej dobrej przeszłości nie należy poświęcać zbyt wiele czasu. Pewien przeciwnik tęsknoty za przeszłością, stwierdził, że wspominanie dawnych lat jest jak ciągłe patrzenie we wsteczne lusterko samochodu, kiedy przed nami rozpościera się szeroka perspektywa, możliwa do zobaczenia dzięki jego przedniej szybie. 

Ktoś inny powiedział: „Przeszłość ma być znakiem drogowym, a nie miejscem postoju”. Komentarz do tych słów brzmiał: Łatwo jest się przywiązać do starych dobrych czasów, zamiast wykorzystywać dawne doświadczenia do odnajdywania drogi, która leży przed nami. Wszyscy jesteśmy podatni na paraliżujące skutki nostalgii - tęsknoty za tym, co było kiedyś. Rzeczywiście, gdyby tylko tak traktować przeszłość, byłoby to wielką przesadą, a nawet głupotą.

Dla mnie w każdej kwestii, a szczególnie, kiedy zdania są podzielone, ostatecznym autorytetem jest Pismo Święte. Okazuje się, że tylko trzy razy występuje w nim zwrot „Nie wspominajcie” . Raz dotyczy on innych bogów (Exodus 23:13), drugi raz „brzemienia Pana” (Jeremiasz 23:36), trzeci zakaz brzmi:  Nie wspominajcie dawnych wydarzeń, a na to, co minęło, już nie zważajcie! Oto Ja czynię rzecz nową: Już się rozwija, czy tego nie spostrzegacie? ( Izajasz 42:18,19a). I jak najbardziej chodzi tu o negatywne wspomnienia.

Poza tymi wyjątkami cała Biblia niesie w sobie przesłanie, aby wspominać  i pamiętać wszystko, co dobre spotkało nas ze strony Boga i ludzi. Aby nie zapominać dobrych rzeczy, jakie były naszym udziałem. Aby koniecznie przekazywać je kolejnym pokoleniom.

Tak się składa, że od kilkunastu lat bywam w gronie pewnych ludzi, którzy spotykają się właśnie - by wspominać. Te wspomnienia mają różne formy - są to ciepłe, ciekawe opowieści z dawnych lat; jest  to oglądanie starych czarno-białych zdjęć, na  których z ledwością siebie rozpoznajemy; a temu wszystkiemu towarzyszy śpiewanie religijnych „przebojów” z lat sześćdziesiątych. Wspólnym mianownikiem dla tych spotkań jest nazwa Zjednoczony Kościół Ewangeliczny, twór powstały za czasów ciężkiej komuny i rozwiązany w roku 1988. Teraz wszyscy jesteśmy już pokoleniem 50 plus (a różnice wiekowe sięgają 30 lat; spotykają się więc dwa pokolenia) i chociaż przynależymy do różnych denominacji, mieszkamy w różnych stronach Polski, to nasza wspólna historia (40 lat ZKE) sprawiła, że chcemy się dla tych miłych chwil spotykać kilka razy do roku.  Mieliśmy już też VIII weekendowych zjazdów w Ostródzie  - „kultowym” miejscu naszych letnich obozów młodzieżowych. Nasze grono młodzieży z dawnych lat nazwaliśmy Pokoleniem Wiecznie Młodych :-).

Byłoby niewłaściwym myśleć, że zakotwiczyliśmy w przeszłości na dobre. Absolutnie nie! Jesteśmy doskonale zorientowani w teraźniejszości i ukierunkowani na przyszłość  - w wieczności (!). I wcale nie przesadzam, nie dalej jak dziesięć dni temu mieliśmy nasze warszawskie spotkanie. Na trzy godziny przyjechali ludzie nawet z Łodzi, Lublina, Olsztyna i Wrocławia. To świadczy samo za siebie. I znowu znaleźliśmy się przez chwilę w przeszłości, oglądając zdjęcia z lat 50,60-tych. Niektórzy rozpoznawali siebie i swoich przyjaciół. Ci trochę młodsi kiwali głowami - ich jeszcze wtedy na świecie nie było :-). Przy okazji okazało się, że chociaż nie jesteśmy ani pokoleniem X (chyba tylko ja :-) ani Y - tym „pokoleniem cyfrowym", to jakoś świetnie odnajdujemy się w świecie laptopów, pendrivów, komórek i tabletów. No i Facebooka, oczywiście!!! Czyli nie utknęliśmy w poprzednim stuleciu :-). Mamy też świadomość naszej przemijalności oraz konkretną wizję naszej przyszłości. O czym, na ostatnim spotkaniu, w bardzo inspirującej „pogadance o wieczności”, przypomniał nam wieloletni pastor i kaznodzieja Kazimierz Sosulski.

Przewodnim wersetem biblijnym naszego spotkania były słowa z Księgi Jeremiasza 6:16: Przystańcie na drogach i patrzcie, pytajcie o odwieczne ścieżki, która to jest  droga do dobrego i chodźcie nią, a znajdziecie odpoczynek dla waszej duszy!
I oto właśnie chodzi!!!








                                                                      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.