wtorek, 9 lutego 2010

Cechy prawdziwej miłości - cz. II.

Prawdziwa miłość nie jest chełpliwa - prawdziwa miłość nie przechwala się swoimi osiągnięciami. Nie jest na pokaz, ani nawet nie służy subtelnej auto-promocji. Tak jak powiedział Salomon w Przyp. 27:2 Niech inny cię chwali, a nie własne usta... Innymi słowy, prawdziwa miłość usuwa siebie sprzed świateł jupiterów.

Ta cecha, to jakby druga strona monety - druga strona miłości nie zazdroszczącej. Zazdrość pragnie tego, co ktoś inny już posiada. Przechwalanie się ma na celu spowodowanie zazdrości u innych, z powodu tego, co my posiadamy. Zazdrość próbuje poniżać drugą osobę. Przechwalanie wywyższa autora przechwałek. Prawdziwa miłość nie tylko potrafi cieszyć się sukcesami innych, ale potrafi też dać sobie radę z własnymi zwycięstwami i osiągnięciami.

Prawdziwa miłość nie nadyma się - nadymać się tak jak nadyma się miechy. W I Kor. 4:6, ap. Paweł pisze: żeby się nikt z was nie wynosił się nad drugiego - w gr. oryginale brzmi to: ...jeden ponad jednego nadymaliście się przeciw drugiemu...

„Nadymani”, nadęci ludzie, pewni siebie, posiadający zbyt wygórowane zdanie na temat swojej własnej osoby, swojej ważności. Żyją oni w przekonaniu, że tylko ich szczęście, dobro, opinie, uczucia - są ważne. Takim ludziom łatwo przychodzi nie zauważanie potrzeb innych. Nowy Testament nie naucza nas, że prawdziwa miłość wymaga zaniedbywania samych siebie. On uczy nas, że nasze potrzeby nie są ważniejsze od potrzeb innych.

Prawdziwa miłość nie postępuje nieprzystojnie - nie jest niedostojna (org. gr.). Nie zachowuje się niegrzecznie. Inne tłumaczenia: zachowanie niestosowne, niewłaściwe; niegodne; bez manier - złe wychowanie, nieułożone, niepoprawne; zachowywanie się nieprzyzwoicie, gorsząco. W I Kor. 7:36, ap. Paweł używa słowa niedostojnie (org. gr.) - w Biblii Warszawskiej niewłaściwie w odniesieniu, do kawalera, który zwleka z poślubieniem swojej panny, narażając siebie nawzajem na pokusy.

Osoba, która prawdziwie kocha, nigdy nie zażąda od bliskiej osoby dowodu lojalności poprzez udział w kłamstwie, oszukiwaniu, kradzieży... Nigdy nie użyje miłości jako presji czy przymusu, aby skłonić kogoś, do zrobienia czegoś sprzecznego ze swoimi zasadami, sumieniem i wiarą, czegoś sprzecznego z Bożymi zasadami moralnymi, które ten ktoś uznaje. Tylko niebo wie, jak wielkie presje nakładane są na dzieci, żony, mężów a nawet na członków kościoła - właśnie w imię miłości. Najgorsze akty seksualnego wykorzystania, wymogi tuszowania prawdy, najbardziej zdeprawowane sekrety rodzinne, pracowe (tzw. mobing), grupy rówieśniczej a nawet przyjaźni - znajdują swoje źródło w źle pojmowanej miłości.

Prawdziwa miłość nigdy nie zmusza drugiej osoby do zrobienia czegoś niewłaściwego. Prawdziwa miłość szuka dobra osoby kochanej, a nie osobistych korzyści, zysków, przyjemności. Nie kontroluje i nie manipuluje.

Prawdziwa miłość nie szuka swego - nie jest samolubna. Tak, kochająca osoba nie koncentruje się na sobie, ale na innych. Serce takiej osoby nie zajmuje się tylko i wyłącznie swoimi sprawami. Zajmuje się też potrzebami i sprawami innych. Flp. 2:4 mówi: Niechaj każdy baczy nie tylko na to, co jego, lecz i na to, co cudze. I ap. Paweł dalej rozwija tę myśl w wersetach 5-8. Podaje nam przykład Jezusa, który nie upierał się zachłannie przy swoim, wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi, uniżył samego siebie... Tak i my mamy postępować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.