środa, 3 lutego 2010

Kącik dobrej książki

"Zbyt zajęci, by się nie modlić", Bill Hybels, wydawnictwo "Esprit", 2005r.
Kolejna książka o modlitwie? Tak, ale ta jest wyjątkowa, bo skierowana do ludzi baaaaaardzo zajętych. Mówi nam o tym już sam tytuł z podtytułem „Zwolnij tempo, aby spotkać Boga”. Jak ktoś napisał - jest to obowiązkowa lektura dla zapracowanych. Autor, nie teoretyzuje, ale z własnego doświadczenia dzieli się z czytelnikiem takimi słowami: Przeczytałem piętnaście albo dwadzieścia ważniejszych książek o modlitwie, zarówno starych, jak i całkiem nowych. Przestudiowałem każdy fragment Pisma Świętego, który o niej mówił. W końcu zdecydowałem się na krok fundamentalny: zacząłem się modlić. Dwadzieścia lat temu zacząłem poświęcać się modlitwie i moja modlitwa zmieniła się całkowicie. Największym spełnieniem, jakiego doświadczyłem, nie jest lista cudownych odpowiedzi na moje modlitwy, choć każda jest niewątpliwie wspaniałym przeżyciem. Największym darem jest jakościowa zmiana mojej relacji z Bogiem. Kiedy zacząłem się modlić, nie przypuszczałem, że może się tak stać. Możemy pamiętać o modlitwie w ten sam sposób, w jaki pamiętamy o wszystkim innym, co jest dla nas ważne - poprzez wpisanie modlitwy do naszego codziennego rozkładu dnia (str. 139).

Oczywiście, wyrobienie w sobie nawyku regularnej modlitwy kosztuje - wymaga dyscypliny, poświęcenia czasu, samozaparcia. Kluczowym składnikiem autentycznego chrześcijaństwa jest czas. Nie resztka czasu, nie stracony czas, ale czas wybrany, poświęcony. Czas na zastanowienie się, medytację i refleksję. Czas, w którym się nie spieszysz i nikt ci nie przeszkadza (str. 155). Niektórzy ludzie nie chcą ponosić kosztów rozwoju dobrych duchowych przyzwyczajeń. Niestety, w rezultacie płacą wyższą cenę - duchowej choroby i śmierci (str. 52).

Czyli - znowu stajemy przed wyborem. I wcale nie chodzi tu o wybór - czy chcemy lub nie chcemy - przeczytać jakąś kolejną książkę na temat modlitwy. Chodzi o wybór o konsekwencjach wiecznych - chcemy czy nie chcemy zacząć modlić. Taką decyzję, nie bez powodu, autor nazywa fundamentalną, bo wybieramy pomiędzy życiem a śmiercią. Zachęcam do przeczytania tej książki, a jeszcze bardziej zachęcam do modlitwy.

Na marginesie wspomnę jeszcze, że pewne kłopoty, w czytaniu tej książki, sprawiało mi jej tłumaczenie. Sytuacje, kiedy tłumacz nazywa - zbór parafią, radę zboru lub kościoła radą parafialną, członków zboru parafianami lub wiernymi, a kazalnicę amboną - śmieszyły mnie. Gdyby mógł, nazywałby autora - księdzem, chociaż jest on pastorem. Nie mógł tego uczynić z jednego powodu - Bill Hybels jest żonaty :-). Jak na mój gust te fragmenty tłumaczenia wypadły bardzo sztucznie, nienaturalnie. Ale to, oczywiście, nie odziera całości treści książki z jej merytorycznej i duchowej wartości.


„Wyryte w sercu”, Bill Hybels, wydawnictwo "Esprit", 2007r.
Jest to książka o dziesięciu przykazaniach. Książka ta, oprócz wyjaśnienia znaczenia poszczególnych przykazań, jest pełna przykładów z życia (ze służby pastorskiej Hybels’a) oraz wielu praktycznych wskazówek.

Jak pisze wydawca Wydawnictwo Esprit - Hybles pisze o samym rdzeniu i podstawie wiary, zastanawiając się nad dziesięcioma przykazaniami i nad tym, jakie znaczenie mogą mieć dzisiaj w naszym życiu. Nie są one tylko zbiorem nakazów i zakazów, jak powszechnie się je rozumie, ale są pełną miłości i troski nauką samego Boga, mającą ukazać człowiekowi drogę do prawdziwego szczęścia.



„Życie, które działa”, Bill Hybels, wydawnictwo Esprit, 2008r.
Bill Hybels pokazuje tym razem, co potrzebne jest, by przeżyć szczęśliwie życie, korzystając obficie z mądrości życiowej zawartej w Biblii. Według autora, na świecie istnieje wielka obfitość informacji, wiadomości i wiedzy. Niestety, jest jednocześnie bardzo niewiele mądrości. A jest to coś kluczowego, gdy napotykamy problem w pracy czy w domu, w relacji z przyjaciółmi czy we własnym życiu.

Treść swojej książki autor buduje na podstawie Księgi Przysłów. Jest to w pewnym sensie zbiór jego kazań lub też postawę jej stanowiły kazania autora, wygłoszone z Księgi Przysłów właśnie. Jak pisze sam autor: Dlaczego ta Księga zrobiła tak ogromne wrażenie? Dlaczego trafiła we właściwą strunę u tak wielu osób? Wydaje mi się, że wszystko sprowadza się do jej praktycznej natury, do tego, że płynące z niej przesłanie można było wcielić w codzienne działania i czynności. Ta Księga na wiele sposobów głosi ważne przesłanie, które tak pociągnęło ludzi: wprowadź Bożą mądrość w życie. Gdzie indziej czytamy: Księga Przysłów sumuje wieczną, bezcenną mądrość Boga, a jednocześnie jest zrozumiała i dostępna dla zwyczajnych ludzi, takich jak Ty czy ja. Zrozumienie jej mądrości nie wymaga tytułów naukowych; Księga zawiera bardzo niewiele teologicznych terminów. Jako najbardziej praktyczna część całej Biblii oferuje możliwe do zastosowania prawdy na temat codziennego życia [...] Księga Przysłów to fascynująca i potężna lektura. Jak sugeruje jej wstęp, nie ma gdzie indziej tekstu tak poetyckiego, a jednocześnie praktycznego, humorystycznego, ale pomocnego, bezpośredniego, aczkolwiek głębokiego. Gdzie można odkryć mądrość Bożą zawartą w kilku treściwych frazach, które tak cieszą uszy, wzbogacają umysł i ducha.

Zastanawiam się do czego was bardziej zachęciłam? Do przeczytania tej książki czy do postudiowania Księgi Przysłów :-)? Jedno i drugie wyjdzie wam na korzyść.

Polecam też inne tytuły tego autora: Bóg, którego szukasz; Kim jesteś, gdy nikt nie patrzy; Odważne przywództwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.