Niedawno zachwycił mnie Philip Yancey swoją książką „Jezus, jakiego nie znałem”.
Prawdę pisze wydawca – wydawnictwo Credo: Philip Yancey jak zwykle zaskakuje nas, proponując nowe, odmienne spojrzenie na kwestie, które powszechnie przyjmuje się za oczywiste:
Jezusową charyzmę, Jego wyjątkowe nauczanie, nadnaturalne interwencje, tragiczną śmierć oraz zmartwychwstanie, kim właściwie był i jaki cel Mu przyświecał.
Cenię sobie lekturę (książkę), w której autor mnie czymś zaskakuje. Pisze rzeczy odkrywcze i poruszające. Niewątpliwie - takim autorem jest Philip Yancey. Dlatego bez wahania podpiszę się pod tym, co mówi o nim Billy Graham: There is no writer in the evangelical world that I admire and appreciate more. (Nie ma w świece ewangelicznym innego pisarza, którego bym podziwiał i cenił bardziej.)
Cała książka Yancey’a skłoniła mnie do wielu przemyśleń i refleksji. Jednak, chyba największe wrażenie zrobił na mnie rozdział Misja: rewolucja łaski, w części II, zatytułowanej 'Dlaczego przyszedł'.
Przyczyna tego, dlaczego tak zafascynował mnie ten rozdział, bierze się z moich obserwacji „świata ludzi wierzących”. Obserwacji bardzo ogólnych, nazwijmy to sąsiedzkich, jak też z własnego podwórka - tzn. rodzimej Wspólnoty. Zauważyłam mianowicie, że - w rozumieniu wielu - Kościół ma być miejscem ludzi wybranych o ‘wyjątkowej świętości’. Najlepiej ‘świętszych od papieża’, a jeszcze lepiej by było, gdyby byli świętsi od samego Jezusa...
Tymczasem Jezus - swoją rewolucyjną postawą, która bulwersowała współczesnych Mu przywódców duchowych - wskazywał tylko na dwie podstawowe zasady: Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło... (pisze ewangelista Łukasz w 19:10) oraz Nie zdrowi potrzebują lekarza, lecz ci, którzy się źle mają... (dorzuca Mateusz w 9:12). Jego (to znaczy Jezusa) przeciwników stać było tylko na jeden komentarz: ...Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników... (czytamy w Ew. Mt. 11:19).
Prawdę pisze wydawca – wydawnictwo Credo: Philip Yancey jak zwykle zaskakuje nas, proponując nowe, odmienne spojrzenie na kwestie, które powszechnie przyjmuje się za oczywiste:
Jezusową charyzmę, Jego wyjątkowe nauczanie, nadnaturalne interwencje, tragiczną śmierć oraz zmartwychwstanie, kim właściwie był i jaki cel Mu przyświecał.
Cenię sobie lekturę (książkę), w której autor mnie czymś zaskakuje. Pisze rzeczy odkrywcze i poruszające. Niewątpliwie - takim autorem jest Philip Yancey. Dlatego bez wahania podpiszę się pod tym, co mówi o nim Billy Graham: There is no writer in the evangelical world that I admire and appreciate more. (Nie ma w świece ewangelicznym innego pisarza, którego bym podziwiał i cenił bardziej.)
Cała książka Yancey’a skłoniła mnie do wielu przemyśleń i refleksji. Jednak, chyba największe wrażenie zrobił na mnie rozdział Misja: rewolucja łaski, w części II, zatytułowanej 'Dlaczego przyszedł'.
Przyczyna tego, dlaczego tak zafascynował mnie ten rozdział, bierze się z moich obserwacji „świata ludzi wierzących”. Obserwacji bardzo ogólnych, nazwijmy to sąsiedzkich, jak też z własnego podwórka - tzn. rodzimej Wspólnoty. Zauważyłam mianowicie, że - w rozumieniu wielu - Kościół ma być miejscem ludzi wybranych o ‘wyjątkowej świętości’. Najlepiej ‘świętszych od papieża’, a jeszcze lepiej by było, gdyby byli świętsi od samego Jezusa...
Tymczasem Jezus - swoją rewolucyjną postawą, która bulwersowała współczesnych Mu przywódców duchowych - wskazywał tylko na dwie podstawowe zasady: Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło... (pisze ewangelista Łukasz w 19:10) oraz Nie zdrowi potrzebują lekarza, lecz ci, którzy się źle mają... (dorzuca Mateusz w 9:12). Jego (to znaczy Jezusa) przeciwników stać było tylko na jeden komentarz: ...Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników... (czytamy w Ew. Mt. 11:19).
A czemuż miałoby być inaczej? Skoro, jak pisze Yancey, im bardziej podejrzany był ktoś w oczach ogółu społeczeństwa, tym lepiej czuł się w obecności Jezusa. Jezus był przyjacielem grzeszników! Lubili spędzać z Nim czas i garnęli się do Niego. Wytykana palcami Samarytanka, oficer wojskowy, poborca podatkowy, kobieta z której wygnał siedem demonów.
On nie miał żadnych oporów, by spędzać czas z dziećmi i z grzesznikami, a nawet z Samarytanami. Dotykał i był dotykany przez „nieczystych”: chorych na trąd, ułomnych, przez kobietę cierpiącą na krwotok, obłąkańca i opętanego przez demony. Za dobry przykład rewolucyjnych zmian, jakie Jezus uruchomił, może posłużyć Jego stosunek do kobiet. On łamał panujące w tamtych czasach zwyczaje przy każdym spotkaniu z kobietami, opisanym w Ewangeliach. Ale, o tym to trzeba by było napisać oddzielny artykuł lub książkę...
Wspomnieć należy, że Jezus nie sankcjonował grzechu, przyjaźniąc się z grzesznikami. Yancey zauważa, że Jezus obnażał wszelki skrywany i odpuszczał każdy dobrowolnie wyznany grzech. Możliwe, że prostytutki, poborcy podatkowi i inni (w cudzym słowie) ‘znani grzesznicy’ chętnie garnęli się do Jezusa, gdyż gdzieś w głębi duszy wiedzieli, że postępują źle i właśnie dlatego oferowane przez Boga przebaczenie stanowiło dla nich prawdziwą szansę.
Jezus Słowem i czynem obwieszczał nową, radykalną Ewangelię Łaski. On przeniósł akcent z Bożej świętości (wyłączającej) na Boże miłosierdzie (włączające). Zadając sobie trud, by spotkać się z poganami, spożyć posiłek z grzesznikami i dotknąć chorych, poszerzył sferę oddziaływania Bożego miłosierdzia. Tym samym, narażając się na wrogość tych, którym Jego nowe praktyki absolutnie się nie podobały. Nic więc dziwnego, że spiskowali przeciwko Niemu, co Ewangelie odnotowują ze 20 razy.
Jezus, swoim Słowem i czynem, pokazał też - jak ma wyglądać Jego Kościół. To miała być wspólnota, w której zawsze powinno znaleźć się miejsce dla odrzuconych. Czy rzeczywiście tak jest? Zdaniem autora książki: Kościół jest obecnie szanującą się wspólnotą, w której rozbitkowie życiowi nie są już dłużej mile widziani.
Możecie się z autorem nie zgodzić. Ja jednak myślę, że pisze on prawdę. Niech każdy wejrzy w swoje serce i pomyśli o swoich odczuciach, gdy na nabożeństwie pojawia się człowiek, od którego zionie alkoholem; albo ktoś, kogo wygląd i zapach wskazuje na bezdomność; albo nawet ktoś, po kim widać, że ma ‘źle poukładane pod sufitem’. A co myślimy o osobie, której życie jest pogmatwane bardziej niż węzeł gordyjski? Co myślimy o kobiecie (takiej współczesnej Samarytance) lub mężczyźnie, którzy byli w kilku związkach, a ten związek, w którym teraz są, nie jest zalegalizowanym związkiem? Co myślimy o bracie lub siostrze w Panu, którzy wciąż nie uporali się jeszcze z paleniem papierosów? Oj, źle myślimy... A Jezus wezwał nas, byśmy patrzyli na świat przez to, co Ireneusz nazwał „oczami uzdrowionymi łaską”.
Możecie się z autorem nie zgodzić. Ja jednak myślę, że pisze on prawdę. Niech każdy wejrzy w swoje serce i pomyśli o swoich odczuciach, gdy na nabożeństwie pojawia się człowiek, od którego zionie alkoholem; albo ktoś, kogo wygląd i zapach wskazuje na bezdomność; albo nawet ktoś, po kim widać, że ma ‘źle poukładane pod sufitem’. A co myślimy o osobie, której życie jest pogmatwane bardziej niż węzeł gordyjski? Co myślimy o kobiecie (takiej współczesnej Samarytance) lub mężczyźnie, którzy byli w kilku związkach, a ten związek, w którym teraz są, nie jest zalegalizowanym związkiem? Co myślimy o bracie lub siostrze w Panu, którzy wciąż nie uporali się jeszcze z paleniem papierosów? Oj, źle myślimy... A Jezus wezwał nas, byśmy patrzyli na świat przez to, co Ireneusz nazwał „oczami uzdrowionymi łaską”.
Jezus był rewolucjonistą. On wywołał rewolucję łaski zupełnie przeciwstawną przyjętym tradycjom i literze prawa. Ale Jezus nie był wywrotowcem. On czynił i głosił wszystko, co było zgodne z wolą Jego Ojca. Naszemu Świętemu Bogu nigdy nie brakowało łaski i miłosierdzia. Na poparcie tych słów warto przeczytać fragment z II Ks. Kronik 30:15-20 i tym zakończę:
Potem, czternastego dnia drugiego miesiąca, zabili baranka paschalnego. Zawstydzeni kapłani i Lewici poświęcili się i wnieśli ofiary całopalne do świątyni Pańskiej, stanęli na swoich stanowiskach zgodnie z dotyczącym ich postanowieniem zakonu Mojżesza, męża Bożego. Kapłani kropili krwią, którą brali z rąk Lewitów. Wielu bowiem było w zgromadzeniu takich, którzy się nie poświęcili, Lewici więc dokonywali uboju baranków paschalnych za tych wszystkich, którzy nie byli czyści, by je poświęcić Panu. Większa bowiem część ludu, głównie z Efraimitów, Manassesytów, Issacharytów i Zebulonitów nie oczyściła się i jadła Paschę niezgodnie z przepisami. Dlatego Hiskiasz modlił się za nich tymi słowy: Panie, który jesteś dobry, racz odpuścić każdemu, kto swoje serce skłania do szukania Boga, Pana, Boga swoich ojców, choć nie jest tak czysty, jak należy, aby obcować z tym, co święte. I wysłuchał Pan Hiskiasza i zachował lud.
Potem, czternastego dnia drugiego miesiąca, zabili baranka paschalnego. Zawstydzeni kapłani i Lewici poświęcili się i wnieśli ofiary całopalne do świątyni Pańskiej, stanęli na swoich stanowiskach zgodnie z dotyczącym ich postanowieniem zakonu Mojżesza, męża Bożego. Kapłani kropili krwią, którą brali z rąk Lewitów. Wielu bowiem było w zgromadzeniu takich, którzy się nie poświęcili, Lewici więc dokonywali uboju baranków paschalnych za tych wszystkich, którzy nie byli czyści, by je poświęcić Panu. Większa bowiem część ludu, głównie z Efraimitów, Manassesytów, Issacharytów i Zebulonitów nie oczyściła się i jadła Paschę niezgodnie z przepisami. Dlatego Hiskiasz modlił się za nich tymi słowy: Panie, który jesteś dobry, racz odpuścić każdemu, kto swoje serce skłania do szukania Boga, Pana, Boga swoich ojców, choć nie jest tak czysty, jak należy, aby obcować z tym, co święte. I wysłuchał Pan Hiskiasza i zachował lud.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.