Niestety, wiele z tych kobiet do trudnych wyborów zmuszają skomplikowane sytuacje rodzinne, problemy finansowe, brak własnego dachu nad głową... Wiele z nich staje przed dylematem czy pozostać w domu - być przykładną żoną, matką, gospodynią czy też rzucić się w wir pracy zawodowej, kariery lub po prostu pracy (czasem bardzo ciężkiej, wyczerpującej, odbierającej kobiecie jej godność) - odstawiając dom i bliskich na margines swojego życia. Jestem przekonana, że wiele spośród was właśnie szuka dla siebie jakiegoś kierunku i wskazówki. Będę szczęśliwa, jeżeli to, o czym tu napisałam okaże się którejś z moich Czytelniczek pomocne. Życzę wam, aby każda z was odkryła dla siebie na nowo cel i sens swojego istnienia i poczuła się z nim szczęśliwa. Bóg chciał dla nas inaczej. Niestety, grzech u zarania ludzkości sprawił, że wszystko powywracało się do góry nogami. W I Ks. Mojżeszowej 3:16-20 jest napisane: Do kobiety zaś rzekł: Pomnożę dolegliwości brzemienności twojej, w bólach będziesz rodziła dzieci, mimo to ku mężowi twemu pociągać cię będą pragnienia twoje, on zaś będzie panował nad tobą. A do Adama rzekł: Ponieważ usłuchałeś głosu żony swojej i jadłeś z drzewa, z którego ci zabroniłem, mówiąc: Nie wolno ci jeść z niego, przeklęta niech będzie ziemia z powodu ciebie! W mozole żywić się będziesz z niej po wszystkie dni życia swego! Ciernie i osty rodzić ci będzie i żywić się będziesz zielem polnym. W pocie oblicza twego będziesz jadł chleb, aż wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz. I nazwał Adam żonę swoją Ewa, gdyż ona była matką wszystkich żyjących. I tak rzeczywiście się dzieje. Jednak mimo tych trudności i przeciwności, życie nadal może być piękne.
Na zakończenie - dla zachęty - ostatnia historyjka z Internetu:
Dlaczego kobiety żyją dłużej? Rodzice oglądali TV i mama powiedziała: „Jest już późno, jestem zmęczona, pójdę spać”. Poszła do kuchni zrobić kanapki dla nas na jutrzejszy lunch, wypłukała kolby kukurydzy, wyjęła mięso z lodówki na jutrzejszą kolację, sprawdziła ile jest płatków śniadaniowych w puszce, nasypała cukru do cukierniczki, położyła łyżki i miseczki na stole i przygotowała ekspres do zaparzenia kawy na jutro rano. Potem włożyła już upraną odzież do suszarki, załadowała nową partię do pralki, uprasowała koszulę i przyszyła guzik. Sprzątnęła ze stołu pozostawioną grę, postawiła telefon na ładowarkę i odłożyła książkę telefoniczną do szuflady. Podlała kwiaty, opróżniła kosze na śmieci i powiesiła ręcznik do wysuszenia. Potem ziewnęła, przeciągnęła się i poszła do sypialni. Zatrzymała się przy biurku i napisała kartkę do nauczyciela, odliczyła trochę kasy na wycieczkę w teren i wyciągnęła podręcznik schowany pod krzesłem. Podpisała kartkę urodzinową dla przyjaciółki, zaadresowała kopertę i nakleiła znaczek oraz zapisała, co kupić w sklepie spożywczym. Obie kartki położyła obok torebki. Potem Mama zmyła twarz mleczkiem „trzy w jednym”, posmarowała się kremem „na noc i przeciw starzeniu”, umyła zęby i opiłowała paznokcie. Ojciec zawołał: „Myślałem że poszłaś do łóżka”. „Właśnie idę” - odpowiedziała mama. Wlała trochę wody do miski psa i wypuściła kota na dwór, potem sprawdziła czy drzwi są zamknięte i czy światło na zewnątrz jest zapalone. Zajrzała do pokoju każdego dziecka, wyłączyła lampki i telewizory, powiesiła koszulki, wrzuciła brudne skarpety do kosza i krótko pogadała z jednym z dzieci, jeszcze odrabiającym lekcje. W swoim pokoju mama nastawiła budzenie, wyłożyła ubranie na jutro, naprawiła stojak na buty. Dopisała 3 rzeczy do listy 6 najważniejszych czynności do wykonania. Pomodliła się i wyobraziła sobie, że osiągnęła swoje cele. W tym samym czasie Tata wyłączył telewizor i oznajmił „w powietrze”: „Idę spać”. Co też bez namysłu uczynił. Coś nadzwyczajnego w tej historii? Zastanawiasz się, dlaczego kobiety żyją dłużej? „BO JESTEŚMY SKONSTRUOWANE NA DŁUGI PRZEBIEG”.... ( i nie możemy umrzeć wcześniej, bo tyle mamy jeszcze do zrobienia !!!
Dziękuję każdej osobie, która dotrwała do tego miejsca J.
Dziękuję każdej osobie, która dotrwała do tego miejsca J.
I jeszcze słów kilka na marginesie. A artykule tym nie poruszam bardzo ważnego aspektu - roli kobiety w Kościele, chociaż sama jestem zaangażowana w służbę w Kościele, od prawie 30 lat. Z własnego wyboru porzuciłam swoją ukochaną pracę, narażając się na niechybną utratę praw do wykonywania zawodu (byłam pielęgniarką) i podjęłam się służby w Kościele u boku mojego męża. Pomimo swojej aktywności i zaangażowania, w wielu dziedzinach życia Kościoła, jestem daleka od bycia kobietą dążącą do zajęcia w jego hierarchii równorzędnej pozycji z mężczyznami.
Z trzech podejść do relacji kobieta-mężczyzna wybieram podejście komplementarne - tzn. takie, że z racji różnic psycho-fizycznych role - zarówno kobiety, jak i mężczyzny - są różne i ich zadania polegają na wzajemnym uzupełnianiu się (to coś bliskiego 'odpowiedniej pomocy').
Z trzech podejść do relacji kobieta-mężczyzna wybieram podejście komplementarne - tzn. takie, że z racji różnic psycho-fizycznych role - zarówno kobiety, jak i mężczyzny - są różne i ich zadania polegają na wzajemnym uzupełnianiu się (to coś bliskiego 'odpowiedniej pomocy').
Podejście, w którym mężczyzna góruje/panuje nad kobietą, nadużywając danej mu władzy przywódczej, jest dla mnie nie do przyjęcia.
Również podejście egalitarne, w którym głoszone jest partnerstwo i równość ról i odpowiedzialności zarówno w domu, jak i w Kościele, nie do końca mieści się w mojej teologii. Oczywiście, nie wykluczam sytuacji wyjątkowych, których w samej Biblii mamy wiele przykładów.
Myślę, że cytowane przeze mnie artykuły pokazały wyraźnie, że tzw. „świat”, ponosząc bolesne konsekwencje burzenia Bożego porządku (bo nawet jeśli inny porządek zamierzył Bóg w akcie stworzenia, to ten ustanowiony po 'upadku' jest również Jego porządkiem), już powoli odkrywa swój błąd. Szkoda tylko, że w chwili obecnej Kościół, zamiast być bacznym tego obserwatorem, zaczyna otwierać się na podobne eksperymenty.
Ale o tym… może kiedyś…


Dzięki, Walu, za mądre przemyślenia i wnioski. Są dla mnie szczególnie cenne, bo z kobiecego punktu widzenia.
OdpowiedzUsuńNie zwlekaj, proszę, z wyrażeniem jasnego stanowiska w sprawie zasygnalizowanej w ostatnim akapicie, bo czasu jest niewiele...
Pozdrawiam serdecznie.