czwartek, 23 lutego 2012

W oczekiwaniu na Boży ruch...

Właśnie skończyłam czytać Księgę Hioba. Nie sięgnęłam po nią celowo - tak po prostu wyszło w kolejności mojego czytania. Towarzyszyła mi od kilku tygodni, w bardzo trudnych i nieoczekiwanych zmianach, jakie nastąpiły w życiu naszej dwuosobowej rodziny z kotem. A teraz już bez kota…

Nie idąc zbyt głęboko w szczegóły, napiszę, że mój mąż stracił pracę, która była naszym  podstawowym źródłem utrzymania przez ostatnie 2,5 roku. Tym samym obydwoje straciliśmy miejsce służby. Miejsce, gdzie realizowaliśmy swoją pasję służenia Bogu i ludziom. Nagle, po prawie 30 latach takiej działalności, stanęliśmy przed koniecznością poszukania sobie pracy w innym zawodzie. Jakie mamy szanse? Bez odpowiednich kwalifikacji, obydwoje po 50-ce, z nienajlepszym zdrowiem? Tu naprawdę potrzeba wielkiej wiary…

Trzymamy się jednak dzielnie. Powolutku godzimy się z tą nagłą zmianą naszej sytuacji zawodowo-egzystencjalnej. Szukamy pracy, chociaż nie wiemy, jak i gdzie. Myślimy już też o nowej służbie, bo inaczej nie potrafimy... Mamy jakieś pomysły. Kilka dni temu powiedzieliśmy Bogu, że sprawy Jego Królestwa stawiamy na pierwszym miejscu. Ufamy, że On zatroszczy się o to, co będziemy jeść, pić, i w co będziemy się przyodziewać (Ew. Mat. 6:24-34). Czyli, że pomoże nam znaleźć odpowiednią pracę.

W zasadzie, powinnam napisać „trzymaliśmy się dzielnie”. Wczoraj straciliśmy dodatkowe źródło dochodu, które we wcześniejszym założeniu miało załatać nasze braki budżetowe. A w ostatnich tygodniach zaczęliśmy o tym dochodzie myśleć nie jak o łacie, ale o desce ratunkowej. Niestety, stało się inaczej.

Dziś miałam „pustą noc’, jak to określa moja siostra. Wolałabym, aby ona rzeczywiście była pusta. Ale była „pusta inaczej”… W nienajlepszym nastroju przysiadłam do swojej codziennej porannej lektury. I co czytam?

W rozważaniach „Nasz codzienny chleb”, na 23 lutego, znajduję takie słowa: Często odczuwamy, że nie podołamy narastającym kłopotom, i potrzebujemy pomocy z zewnątrz. Jako członkowie Ciała Chrystusa możemy tej pomocy doświadczyć ze strony braci i sióstr, co jest rzeczą wspaniałą. Niestety, tutaj doznaliśmy pewnych rozczarowań. Zabrakło nam troszkę tych „płaczących z płaczącymi”. Tej prawdziwej przyjaźni, która podzieli nasz smutek na pół (Cyceron). Jesteśmy bardzo wdzięczni tym, którzy nas nie zawiedli.
Ale, co czytam dalej? Ostatecznie jednak, szukamy jej u naszego niebiańskiego Ojca. Bóg zaprasza nas, aby przychodzić do Niego z ufnością: „Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze” (Hebrajczyków 4:16).
W takich chwilach najlepszym narzędziem jest modlitwa, gdyż prowadzi nas ona przed oblicze samego Boga.
Autor, Bill Crowder, kończy swoje rozważanie cenną radą: Nie pozwól, by modlitwa stała się ostatnią deską ratunku; niech będzie pierwszą.

Sięgam po kolejne rozważanie „Z Biblią na co dzień”. Hasło na ten rok brzmi „Moc w słabości”. W dzisiejszym rozważaniu znajduję piękne słowa z hymnu kościelnego: Święty jest Pan, nasz Bóg, Bóg życie, Pocieszyciel, ożywczy Ojca Duch, którego śle Zbawiciel, by krzepił serce me, dodając nowych sił, i by mi w każdy trud pomocą, radą był. (bp J. Olearius, Śpiewnik Ewangelicki 239,3)

Kończę czytanie na lekturze Księgi Hioba. Czytam ostatnie rozdziały 38-42. Ostatnimi dniami czuję się troszkę jak Hiob. Z całej księgi wybieram trzy wersety. „…Dobre przyjmujemy od Boga, czy nie mielibyśmy przyjmować i złego?...” 2:10 oraz „Pan zmienił los Joba…” 42:10 i „…Pan pobłogosławił ostatnie lata Joba więcej aniżeli początkowe…” 42:12.

I jeszcze jeden fragment: „Tylko ze słyszenia wiedziałem o Tobie, lecz teraz moje oko ujrzało Cię” 42:5. 
W chwili obecnej, razem z Pawłem oczekujemy na to, co ujrzą nasze oczy. Jesteśmy otwarci na lekcje od Boga. Nie pierwszy i nie ostatni raz stajemy przed podobnym egzaminem. Patrząc w przeszłość - to już czwarty taki poważny. Cenimy sobie poprzednie trzy. Wiele nas nauczyły o Bogu i o nas samych. O ludziach też, ale najważniejsze było to, co wzięliśmy dla siebie.

Idąc za mądrą radą filozofa „w zmianach odnajdujemy cel” (Heraklit). Ufamy, że z Bogiem znajdziemy nowy cel dla naszego życia. W modlitwie i działaniu czekamy na Jego ruch.


***
Zrozumieć – przez trwanie w spokoju; działać – z postawy spokoju; osiągać – nie tracąc spokoju. Dag Hammarskjöld








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.