wtorek, 21 lutego 2012

Kącik dobrej książki

Powinnam tym razem napisać: Kącik książki podróżnej :-). Bo te trzy książki towarzyszyły mi podczas ostatniej podróży na Dolny Śląsk i z powrotem.

 „Klucze do pokoju”, Magda Grabowska, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa, 2011r.

Jest to kolejna książka, dla której inspiracją jest głównie Pięcioksiąg Mojżeszowy. Mniej więcej połowa książki. Druga połowa obejmuje losy narodu Izraelskiego od wejścia do Ziemi Obiecanej, poprzez niewolę babilońską, aż do powrotu z niewoli.
Takie szczegółowe studium losów narodu wybranego stanowi doskonały pretekst dla pewnej alegorii, odnoszącej się do wędrówki duchowej każdego człowieka.
We wstępie czytamy o książce następujące słowa: Czytając ją, możesz w uporządkowany i systematyczny sposób poznać znaczną część historii narodu wybranego i jednocześnie odnaleźć siebie. Na przykładzie wędrówki Izraelitów z niewoli w Egipcie do życia w Ziemi Obiecanej, pokazane jest bowiem nasze duchowe pielgrzymowanie od zniewolenia w grzechu do codziennej, bliskiej i dojrzałej relacji z Bogiem. Ukazane są etapy tej wędrówki, jej radości, ale też czyhające niebezpieczeństwa i pułapki, które mogą znacznie ją opóźnić lub wręcz zatrzymać. Jest to podróż od niepokoju do pokoju duchowego.

Rzeczywiście, na medal zasługuje uporządkowanie i systematyczność myśli autorki. Tę jej zaletę poznałam, czytając książkę „Kobieta warta Królestwa”. (KLIKNIJ).

Jeśli chodzi o klucze do pokoju, jak sama nazwa wskazuje jest ich więcej.
- Klucz do Pokoju Pojednania, Przebaczenia i Pewności,
- Klucz do Pokoju Poddania, Podporządkowania i Posłuszeństwa,
- Klucz do Pokoju Przebywania, Pracy i Pokonywania Przeciwników,
- jest też Klucz Awaryjny - Klucz do Pokoju Powrotu,
- i Klucz do Pokoju Wiecznego - Prawdziwego Pokoju Pełnego Poznania i Prezentów.

Nieprawdaż, że brzmi to wszystko bardzo ciekawie i zachęcająco?
Zachęcam do przeczytania tej ksiązki.
Istnieje możliwość nabycia książki wraz z autografem, podczas Wieczoru Galowego dla Kobiet (KLIKNIJ).


„Cwi”, Elwood McQuaid, Falco Kanon, Warszawa, 1996r.

Posłużę się tu słowami autora: Cwi to biografia człowieka, który podobnie jak jego naród – Izrael – nie da się pojąć w oddzieleniu od Boga.
[…] Podczas lektury uświadamiamy sobie, że ludzie i wydarzenia, które w kulminacyjnych punktach wpływają na życie Cwiego, nie mogą być przypadkowe. Na mozolnym szlaku przetrwania dostrzeże Czytelnik wyraźne ślady Opatrzności. […] O tym, jak Cwi przetrwał Holokaust, jak dotarł (z Polski) na ziemię izraelską i jak doszło do spotkania z Mesjaszem, który przemienił jego życie, nie można czytać obojętnie. Uważne rozważanie kolei jego losu, ukaże nam, jak wielkie starania podejmuje Bóg, aby przywieść bezpiecznie do Siebie choćby jedną tylko duszę.

Może nie jest to książka na miarę Nobla, tak jak książka „Los utracony”, węgierskiego pisarza Imre Kertésza, ale naprawdę warto ją przeczytać. Bohaterowie książek są w podobnym wieku, a ich wojenne ‘przygody’ są równie niesamowite.


„Głoś to na górze”, James Baldwin, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa, 1966r.

James Baldwin jest Murzynem. A jego książka jest powieścią religijną. Powieścią o murzyńskiej religijności. Jeśli dane wam było być w murzyńskim kościele (ja miałam taką możliwość) lub znane są wam filmy, pokazujące charakter murzyńskiej religijności, możecie już na wstępie uruchomić swoją wyobraźnię. Ponieważ, religijność - opisana przez Baldwina w tej książce - jest żywiołem.
Wydawca pisze: Bohaterowie książki, Murzyni z najuboższych dzielnic Nowego Jorku, żyją w niej (w swojej religijności) jak w wirze, druzgocącym i wzniosłym, i okrutnym zarazem. Religijność pieśni spontanicznie wykrzykiwanych w takt bębenków, religijność transów i piorunujących nawróceń. W tym świecie wszystko ma inny wymiar, tu nic nie jest i nie może być połowiczne, grzech i świętość miotają ludźmi z jednakową siłą. I właśnie z tego powodu ta książka jest bardzo bolesna i… bardzo prawdziwa.

To nie jest książka, którą łatwo się czyta. Ona nie poprawi nam nastroju. Warto ją jednak przeczytać, bo daje wiele do myślenia. Pokazuje, że nie zawsze radosne okrzyki uwielbienia, głośne modlitwy czy przejawy działania Ducha na naszym „kościelnym klepisku”, idą w parze z prawdziwym nawróceniem, czystością życia, brakiem w nim grzechu, miłością bliźniego i przebaczeniem.

Gorąco polecam osobom, które się nie gorszą i nie są hipokrytami :-).
Nie ma świętych bez przeszłości ani grzeszników bez przyszłości. Gerhard J. Rötting




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.