piątek, 29 października 2010

Dlaczego Bóg dopuszcza zło i cierpienie?

Przed każdym poważnym i myślącym człowiekiem stają problemy życiowe, które domagają się rozwiązania. Do nich należy odwieczne pytanie o sens zła, cierpienia i śmierci. W obliczu dwóch wojen światowych, holokaustu, Hiroszimy i Nagasaki oraz wydarzeń z 11-go września 2001 roku problem istnienia zła i cierpienia staje się jednym z fundamentalnych problemów naszych czasów. Nie ma jasnych odpowiedzi, nie ma prostych rozwiązań. Trzeba więc znaleźć winnego. Najlepiej Boga. Człowiek XX i XXI wieku  nie pyta już: „Jak Bóg może dopuścić tak wiele zła?”, lecz pyta: „Czy może istnieć Bóg, który dopuszcza tyle zła?” .

Czy jesteśmy w stanie, my wierzący, wybronić Boga z tych zarzutów? Pewni teologowie i filozofowie chrześcijańscy podjęli się tego. Teodycea (poj. filozof.) oznacza usprawiedliwienie Boga przed zarzutem, że jest On odpowiedzialny za zło w świecie, ponieważ w swej wszechmocy i dobroci mógłby do niego nie dopuścić. Ewangelicki teolog Karol Barth powiedział: „Problem teodycei milknie w obliczu ukrzyżowanego Boga... Cierpienie jest cieniem tego, co stało się na krzyżu...”.
To powiedział uczony, a czy my, na przysłowiowy chłopski rozum, moglibyśmy podjąć dyskusję na tak trudny temat? Oto kilka wniosków przydatnych w naszej argumentacji:
- Zło jest nieodłącznie związane z darem wolnej woli; wykorzystywanie wolności dla wyboru grzechu jest główną przyczyną zła i cierpienia na świecie; ludzie są za to odpowiedzialni - nie Bóg!
- Wiele nieszczęść wynika bezpośrednio z fałszywego wyboru dokonywanego przez określonych ludzi i w określonych sytuacjach.
- Pewnych, choć nie wszystkich cierpień, doznajemy za sprawą sądu i kary Bożej; Bóg zazwyczaj dopuszcza cierpienie po to, byśmy stali się lepsi, aby uformował się nasz charakter.
- Szatan - Zły może czynić zło aż po dzień Sądu Ostatecznego.
- Bóg sam jest wielkim Męczennikiem; doświadczył On w pełni problemu zła, czyniąc bezgraniczną ofiarę poprzez dobrowolne poświęcenie Swojego Syna.

Tak, Bóg mógłby wyplenić zło. Mógłby zapanować nad złem w każdej chwili, ale musiałby dokonać tego w sposób zupełny. Co by się stało, gdyby Bóg postępował z każdym człowiekiem stosownie do jego uczynków? „Zapłatą za grzech jest śmierć...” - Rzym.6:23. Psalm 130:3 mówi: „Jeżeli będziesz zważał na winy, Panie, Panie, któż się ostoi?”. Rozważmy, co by to oznaczało dla naszego własnego życia? Kto z nas pozostałby tutaj jutro? Jakże wdzięczni powinniśmy być Bogu, że „nie postępuje z nami według grzechów naszych ani nie odpłaca nam według win naszych. Lecz jak wysoko jest niebo nad ziemią, tak wielka jest dobroć Jego dla tych, którzy się Go boją.” (Psalm 103:10-11)

„...Wielka jest dobroć Jego dla tych, którzy się Go boją.” ...Jak, w takim razie, rozumieć cierpienie w życiu człowieka wierzącego? Chociażby przykład Joba - klasyczna, plastycznie przedstawiona historia cierpienia człowieka uczciwego i sprawiedliwego. Spróbujmy wyjaśnić to tak: Chrześcijanin cierpi, jak każdy inny człowiek - nie jest wcale człowiekiem zwolnionym od cierpienia (przykłady z życia wielu postaci biblijnych); co więcej, cierpienie dla chrześcijanina nie może być czymś dziwnym, musi on być gotowy do zaakceptowania go we własnym życiu: „Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu...” I Piotr 4:12; „Dobre przyjmujemy od Boga, czy nie mielibyśmy przyjmować i złego?” Job 2:9.

Chrześcijanin doznaje bólu fizycznego i psychicznego - chrześcijanie nie otrzymali jakiejś szczepionki ochraniającej przed odczuwaniem tragedii, bólu i cierpień nań przychodzących (Job przeklinał dzień swoich narodzin; Psalmy pokazują żal, smutek i narzekanie dzieci Bożych; Treny czyli Lamentacje, to płacz Jeremiasza nad Jerozolimą), ale jednak: „Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani...” II Kor.4:8-9.

Wszelkie cierpienie ma określoną granicę - nie trwa bez końca. „Bo tylko chwilę trwa gniew Jego, a życzliwość Jego całe życie. Wieczorem bywa płacz, ale rankiem wesele...” Psalm 30:6. „Weselcie się z tego, mimo że teraz na krótko, gdy trzeba, zasmuceni bywacie różnorodnymi doświadczeniami...” I Piotr 1:6. „Dotąd nie przyszło na was pokuszenie (doświadczenie), które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni (doświadczani) ponad siły wasze, ale z pokuszeniem (doświadczeniem) da i wyjście, abyście je mogli znieść...” I Kor. 10:13.

Pozostaje więc odpowiedzieć sobie na pytanie - dlaczego chrześcijanin ma cierpieć?   
„Ażeby wypróbowana wiara wasza okazała się cenniejsza niż znikome złoto, w ogniu wypróbowane, ku chwale i czci, i sławie, gdy się objawi Jezus Chrystus...” I Piotr 1:7. Tak więc: Przeciwności życiowe pomagają chrześcijaninowi odpowiedzieć sobie na pytanie: Dlaczego wierzę w Boga, dlaczego ufam Jezusowi, dlaczego Jemu służę? Wiara chrześcijanina musi być wypróbowywana. Wiara dojrzewa w cierpieniach. Jeśli dzisiaj nie masz żadnych problemów - możesz mieć je jutro. Czy twoja wiara wytrzyma próbę? Czasami nasza reakcja na cierpienie, bardziej jeszcze niż samo cierpienie, decyduje o tym, czy doświadczenie życiowe było dla nas błogosławieństwem, czy nie. „Próby, które teraz przechodzimy, wydadzą się kiedyś znikome wobec tego, co Bóg przez nie osiągnął.”
Job powiedział takie słowa: „Choćby mnie zabił Wszechmocny - ufam, i dróg moich przed Nim chcę bronić?” Job 13:15 - Biblia Tysiąclecia  Czy ty też możesz tak powiedzieć?

***

Temat powyższy przygotowałam kilka lat temu. Pamiętam, że korzystałam z jakiegoś dobrego materiału, niestety, gdzieś zapodziałam bibliografię.
Na zakończenie kilka myśli i wierszy.

„To samo słońce, które topi masło, może utwardzić glinę.”

„Bóg szepcze do nas w chwilach szczęśliwości, mówi poprzez nasze sumienie, ale krzyczy pośród bólu; jest to Jego megafon, przy pomocy którego porusza głuchy świat...” C.S. Lewis

„Dopiero kiedy zmiażdżymy płatek lawendy, w pełni poczujemy jej woń; gdy ściśniemy pomarańczę, wycieknie z niej słodki sok. Podobnie rzecz ma się z bólem i cierpieniem. To one wydobywają woń i słodycz Jezusa z naszego życia.” D. Watson

Tym, którzy cierpią...
Nie przestajesz pytać,
nocą i we dnie:
DLACZEGO?
Panie, dlaczego właśnie mnie
dotknęła Twoja mocarna ręka?!
Płaczesz, do wnętrza trzewi,
choć sztuczny uśmiech jak udręka
plącze się po zmarszczkach
twojej twarzy.
Zapomnieć chciałbyś:
na chwilę, na moment, na minutę...,
lecz twoja krew i ciało
pamięcią nieprzemijającej boleści
są zatrute.
Musisz
pogodzić się z Bogiem i żyć!
A odpowiedź...
za życia progiem zrozumiesz,
tak miało być.
                        Beata Tuchanowska


***
Panie, jestem przekonana,
że problem. z którym teraz się borykam,
z takim udręczeniem
i wszechogarniającym mnie strachem,
albo mnie złamie,
albo mnie umocni.
Zastanawiam się tylko... które?
Moje drogie dziecko,
jeśli szczerze Mi ufasz,
złamię cię i umocnię!
                         Ruth Calkin (tłum. w.j.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.