Swego czasu z uwagą wysłuchałam pewnej przedświątecznej refleksji (tuż przed Wielkanocą). Kaznodzieja, bardzo zaangażowany w służbę wśród przedstawicieli narodu izraelskiego (tu w Polsce), mówił dużo i głównie o żydowskim święcie Paschy.
Po jego usłudze (pomimo wielkiej sympatii i szacunku do niego) zaczęły się budzić we mnie pewne dylematy. Jak mam to rozumieć? O co w tym wszystkim chodzi? Czy jako chrześcijanie mamy obchodzić: Pamiątkę Wielkiej Nocy czy żydowską Paschę? Jeśli Paschę, to czy coś mi po drodze umknęło?
Moje poczucie dyskomfortu zaczęło się pogłębiać, a do głowy zaczęły się cisnąć różne myśli i argumenty dotyczące tego, co usłyszałam od naszego gościa. Powoli zaczęły one nabierać sensu i układać się w pewną całość. Dlatego postanowiłam swoje przemyślenia przelać na papier. Wspomnę jeszcze, że podzieliłam się swoimi rozterkami z moim mężem Pawłem, a on z kolei swoimi ze mną i... kolejnych kilka godzin spędziliśmy razem na studiowaniu Słowa pod kątem zagadnienia: Czy my chrześcijanie, aby dopełnić naszego zbawienia, mamy ‘nawracać się’ na judaizm?
Oto moje przemyślenia.
Okazuje się (w myśl usłyszanego nauczania), że aby być podobnym do Jezusa, chrześcijanin, tak jak Jezus, powinien chodzić do świątyni czy synagogi, przestrzegać żydowskich przepisów i świąt. Czy, aby na pewno? Dla mnie jest jasne po co Jezus chodził do świątyni i synagogi. Po to, aby w pierwszym rzędzie ogłosić Żydom swoją misję: Duch Pański nade mną, przeto namaścił mnie, abym zwiastował ubogim dobrą nowinę, posłał mnie, abym ogłosił jeńcom wyzwolenie, a ślepym przejrzenie, abym uciśnionych wypuścił na wolność, abym zwiastował miłościwy rok Pana (Łuk. 4:18,19). Jezus mówiąc te słowa nie miał na myśli tylko tych fizycznych przejawów kalectwa, choroby, więzienia. Jezus przyszedł, aby dać ludziom duchowe przejrzenie i uwolnienie, od czegoś w czym tkwili od stuleci np. w tradycji, w religijności, w grzechu.
I, czy rzeczywiście Jezus był takim grzecznym facetem, co to nie wadził nikomu? (Jeśli tak by było - umarłby, w późnej starości, śmiercią naturalną.) Skąd więc ta nienawiść faryzeuszy, uczonych w Piśmie, kapłanów? Skąd tak silne ataki z ich strony i zarzuty? Stąd, że Jezus głosił i robił rzeczy, które burzyły ich od wieków ustalony porządek. Nie polubili Go. Z jakim skutkiem? A z takim, że ...do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli (Jana 1:11). I ukrzyżowali Go.
W tamtą niedzielę usłyszałam też, że w Jezusie wypełniły się dwa podstawowe święta żydowskie: Święto Paschy (krew zabitego baranka ratuje lud od śmierci) i święto Shawłot (święto nadania Prawa na Synaju - swoje wypełnienie znajduje w dniu zesłania Ducha Świętego, obiecanego nam przez Jezusa, kiedy to Prawo zostaje zapisane w sercach ludzkich). Jeżeli tak jest, to po co obchodzić święto Paschy w starej rozbudowanej formie, skoro sam Jezus uprościł ją do nieskomplikowanej formy Wieczerzy Pańskiej? Co więcej, Jezus dał nam zupełnie nową tradycję (inną od starotestamentowej). Nie tylko zastąpił paschę - wieczerzą, ale synagogi i świątynię zastąpił żywym kościołem, a sabat Dniem Pańskim (czyli niedzielą - dniem Swojego zmartwychwstania).
Dziwi mnie wobec tego to nauczanie i postawa wielu chrześcijan, która utwierdza Żydów w przekonaniu, że mają trwać w swojej tradycji, a przez to w swoim odrzuceniu Jezusa i nie przyjmowaniu Go, jako obiecanego Mesjasza, który już przyszedł, a nie dopiero ma przyjść! Dlaczego niektórzy chrześcijanie, zamiast głosić Żydom Chrystusa, przyłączają się do ich obrządków? Bo są piękne? I co z tego, skoro są bezużyteczne (Kol. 2:20-23). Jezus wypełniając je wszystkie „wykupił nas od przekleństwa zakonu” (Gal. 2:13a)!!! Jezus jest doskonałą ofiarą. Jezus jest arcykapłanem. Jezus poniósł karę za grzechy wszystkich. Jezus pojednał nas z Bogiem. Jezus wypełnił zakon. Ba, On ten zakon wypisał na tablicy naszych serc. On jest sprawcą i dokończycielem naszej wiary. Wiele można by jeszcze wyliczać. Dla dalszej lektury proponuję przeczytać list do Hebrajczyków.
Wydaje mi się, że niektórzy chrześcijanie zapomnieli o wielkim Bożym posłannictwie, które Jezus nam pozostawił. Brzmi ono tak: Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem (Mateusza 28:19,20a). Gdzie indziej czytamy, że Ewangelia ma być głoszona wszelkiemu stworzeniu (Kolosan 1:23) i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi (Dz.Ap. 1:8). A ap. Paweł wyznaje: Albowiem nie wstydzę się Ewangelii Chrystusowej, jest ona bowiem mocą Bożą ku zbawieniu każdego, kto wierzy, najpierw Żyda, potem Greka... (Rzymian 1:16). Dlaczego więc, wobec powyższych stwierdzeń, niektórzy chrześcijanie tracą czas na nawracanie innych chrześcijan na Judaizm, zamiast Żydów na Chrześcijaństwo? Zupełnie tego nie rozumiem. Wiem tylko jedno, jest to odwieczny problem Kościoła. Nie wierzycie? To przeczytajcie sobie cały list do Galacjan. Został on napisany przez ap. Pawła, który wcześniej prześladował Kościół (Gal. 1:12-13), a teraz całą swoją żydowską religijność poczytuje sobie za śmieci, w obliczu doniosłości poznania Chrystusa (Filipian 3:4-9). Paweł pisze do zboru, do którego zakradła się bardzo dziwna nauka (Gal.1:6-8): pewni żydowscy nauczyciele twierdzili, że konwertyci, nie będący Żydami, muszą poddać się obrzezaniu i muszą przestrzegać prawa żydowskiego - praktycznie muszą stać się Żydami (czy nie brzmi wam to znajomo?) - aby osiągnąć zbawienie (wg. Przewodnika po Biblii/Vocatio). Wiara w Chrystusa - to za mało. Apostoł Paweł był jednak odmiennego zdania i dlatego pisze: ...człowiek zostaje usprawiedliwiony nie z uczynków zakonu, a tylko przez wiarę w Chrystusa Jezusa, i myśmy w Chrystusa Jezusa uwierzyli, abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary w Chrystusa, a nie z uczynków zakonu, ponieważ z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden człowiek (Gal. 2;16). ... teraz jednak, kiedy poznaliście Boga, a raczej, kiedy zostaliście przez Boga poznani, czemuż znowu zawracacie do słabych i nędznych żywiołów, którym ponownie, jak dawniej służyć chcecie? Zachowujecie dni i miesiące, i pory roku, i lata! (Gal. 4:9,10). Niechże was tedy nikt nie sądzi z powodu pokarmu i napoju albo z powodu święta lub nowiu księżyca bądź sabatu. Wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych; rzeczywistością natomiast jest Chrystus. (Kolosan 2:16,17)
Cienie spełniły swoją rolę. Teraz RZECZYWISTOŚCIĄ JEST CHRYSTUS!!! I niech tak pozostanie. Gorąco zachęcam do lektury listów do: Hebrajczyków, Galacjan, Kolosan.
Gdyby bowiem pierwsze przymierze było bez braków, nie szukano by miejsca na drugie. Albowiem ganiąc ich, mówi: Oto idą dni, mówi Pan, a zawrę z domem Izraela i z domem Judy przymierze nowe. Nie takie przymierze, jakie zawarłem z ich ojcami w dniu, gdym ujął ich za rękę, aby ich wyprowadzić z ziemi egipskiej; ponieważ oni nie wytrwali w moim przymierzu, przeto Ja nie troszczyłem się o nich, mówi Pan. Takie zaś jest przymierze, które zawrę z domem Izraela po upływie owych dni, mówi Pan: Prawa moje włożę w ich umysły i na sercach ich wypiszę je, i będę im Bogiem, a oni będą mi ludem. I nikt nie będzie uczył swego ziomka ani też swego brata, mówiąc: Poznaj Pana, bo wszyscy mnie znać będą od najmniejszego aż do największego z nich. Gdyż łaskawy będę na nieprawości ich, a grzechów ich nie wspomnę więcej. Gdy mówi: Nowe, to uznał pierwsze za przedawnione; a to, co się przedawnia i starzeje, bliskie jest zaniku. List do Hebrajczyków 8:7-13
***
I jeszcze inne wydarzenie.
Uczestniczyłam kiedyś w konferencji pt. „Mądrość płynąca z Tory”. Uwielbiam czytać cały Stary Testament nie tylko Pięcioksiąg. A dodatkowo lubię się uczyć. Jak tu nie skorzystać z takiej propozycji.
I rzeczywiście, usłyszałam wiele ciekawych i budujących rzeczy. Niestety, nie do końca podobała mi się atmosfera, stworzona głównie przez jednego z wykładowców, który, w moim odczuciu, żartobliwie ale całkiem na poważnie, starał się zdyskredytować - nazwijmy to ‘zachodnie chrześcijaństwo’, Kościół chrześcijański, osiągnięcia teologii chrześcijańskiej. Dziwiło mnie, że jego żarty wzbudzają na sali śmiech, zamiast konsternacji...
Upraszczając - nie zgodziłam się z jego próbą udowodnienia wyższości judaizmu (nawet tego mesjanistycznego) nad chrześcijaństwem; wyższości języka hebrajskiego nad językiem greckim; wyższości myśli hebrajskiej nad myślą grecką (myśli wschodniej nad zachodnią).
Dlaczego? A choćby dlatego, że gdy nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego… (Gal. 4:4). Wiecie, kiedy się to stało? Dwa tysiące lat temu, kiedy cały antyczny świat mówił jednym językiem i nie był to język hebrajski (!), tylko była to greka (jej odmiana potoczna, ogólnie używana i rozumiana - tzw. koine). Żaden inny język, nigdy przedtem ani potem, nie spełnił tak ważnej roli dla ludzkości. (Dzisiaj naszym ‘koine’ jest język angielski :-)
I jeszcze dlaczego nie zgadzałam się z wywodami wykładowcy? Dlatego, że to właśnie ten grecki świat (zwany zachodnim), w swoim ograniczonym myśleniu (w prezentacji wykładowcy przedstawione to zostało w postaci miniaturowego prostokącika), przyjął zwiastowanie o Jezusie Chrystusie - Mesjaszu, Zbawicielu świata i zaniósł to zwiastowanie aż po krańce ziemi, do ludzi z różnych plemion, narodów i języków... A więc! To „ograniczeni Grecy” przyjęli Mesjasza. A Żydzi? Oni wciąż na Niego czekają (!). I zdziwią się, że Jego przyjście (na które i my czekamy) będzie już tym powtórnym...
Kończąc. Znam słowa obietnicy Bożej, która w odniesieniu do Abrahama (ojca narodu żydowskiego) brzmi: …będę błogosławił błogosławiącym tobie, a przeklinających cię przeklinać będę; i będę w tobie błogosławione wszystkie plemiona ziemi… (I Mojż. 12:3). Jest w moim sercu miłość do narodu wybranego i pragnienie, aby jak najwięcej Żydów poznało Jezusa jako Mesjasza i Zbawiciela, bo jestem pewna, że droga do Boga jest jedna. I nie wiedzie ona przez system religijny jakim jest judaizm, ale przez żywą Osobę - przez poznanie i osobistą relację z Jezusem Chrystusem. I tego pragnę dla każdego Żyda chodzącego po tej ziemi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.